Porozumienie zawarte z organem państwowym i uzyskanie na jego podstawie odszkodowania za bezprawnie odebrany majątek po wojnie na mocy przepisów o reformie rolnej wyklucza wnoszenie dalszych roszczeń przez następców prawnych byłych właścicieli – uznał Sąd Najwyższy.
Sprawa dotyczyła żądania zapłaty ponad 1,3 mln zł, które wytoczył przeciwko Agencji Nieruchomości Rolnych Carlos Z., spadkobierca Jana Z. Ten ostatni przed wojną był właścicielem położonego na Mazowszu majątku, na który składały się grunty rolne o powierzchni blisko 170 ha, pałac i park. Wszystko to po II wojnie światowej w wyniku reformy rolnej zostało znacjonalizowane. Przejęte nieruchomości użytkował miejscowy PGR, który niedługo po roku 1989 zbankrutował. Ziemię i pałac przejęła ANR, która – nie bacząc na wysuwane już na początku lat 90. ubiegłego wieku roszczenia Carlosa Z. i jego żyjącej jeszcze wówczas matki o zwrot zabranego przez państwo mienia – sprzedała je z pominięciem prawa pierwszeństwa członków rodziny Z. Pierwszeństwo rodziny do nabycia nieruchomości wynikało z art. 34 ustawy o gospodarce nieruchomościami.
W I instancji Carlos Z. uzyskał korzystny wyrok – sąd zasądził na jego rzecz blisko 900 tys. zł tytułem odszkodowania za sprzedaż majątku z pominięciem prawa pierwszeństwa. Jednak sąd II instancji zmienił to orzeczenie i oddalił w całości roszczenia. Okazało się, że w 2003 r. została zawarta między członkami rodziny Z. a ANR ugoda, na mocy której agencja wypłaciła blisko 450 tys. zł. Sąd uznał więc, że roszczenia zostały spełnione i tym samym kolejne żądania Carlosa Z. (którego pełnomocnicy argumentowali, że ugoda dotyczyła tylko zrzeczenia się roszczeń o unieważnienie umowy sprzedaży majątku osobom trzecim z 1996 r.) nie mają podstaw prawnych.
Reklama
Skargę kasacyjną złożył pełnomocnik Carlosa Z., ale ją również oddalił Sąd Najwyższy. Jak wskazał, na mocy ugody wypłacono należność równą wartości całej nieruchomości, łącznie z gruntami rolnymi. Zaś żądanie wytoczono na podstawie art. 417 kodeksu cywilnego, czyli z tytułu niezgodnego z prawem działania organów publicznych. To oznacza, że w myśl ugody organ państwowy, którym była ANR, naprawił nieprawidłowości działań powojennych organów administracji państwowej.
– Należy więc uznać, że świadczenia wypłacone na rzecz powoda spełniły jego roszczenia – powiedział sędzia Wojciech Katner.
Ponadto w toku procesu okazało się, że wojewoda mazowiecki wydał w 2012 r. decyzję, w której uznał nieważność decyzji nacjonalizacyjnej co do części majątku – pałacu i parku. Grunty rolne zostały bowiem prawidłowo przejęte przez państwo na mocy dekretu o reformie rolnej, który upaństwawiał wszystkie grunty rolne na terenie Polski powojennej o powierzchni powyżej 50 ha, a na terenach Ziem Odzyskanych – powyżej 100 ha. To również było argumentem za oddaleniem skargi. Zdaniem SN skoro uznano bezprawność decyzji nacjonalizacyjnej w pewnym zakresie, to oznacza, że prawo własności wskazanej części majątku nadal należało do Jana Z., a później do jego spadkobierców.
– Nie było tu pierwszeństwa nabycia, gdyż własność nadal pozostawała przy powodzie, a w tej sytuacji odpada podstawa do odszkodowania – podkreślił sędzia Katner.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 1 czerwca 2017 r., sygn. akt I CSK 613/16