Każdemu przysługuje prawo do prywatności. Jeżeli działania osób mieszkających za płotem doprowadzają do nerwicy i strachu można dochodzić swoich praw w sądzie.

Sprawa dotyczyła konfliktu sąsiedzkiego. Jedna z kobiet, biorąca w nim udział, została oskarżona o uporczywe nękanie mieszkającego za płotem małżeństwa. Jej zachowanie, polegające na: wielokrotnym fotografowaniu, obserwowaniu przy użyciu lornetki, znieważaniu, straszeniu Strażą Miejską, zostało zakwalifikowane jako przestępstwo z artykułu 190a §1 Kodeksu karnego.

Do wskazanych zdarzeń dochodziło w 2015 roku. Niemal każde pojawienie się sąsiadów w ogródku związane było atakiem ze strony oskarżonej. Konflikt pomiędzy stronami trwał od wielu lat. Oskarżona wielokrotnie kierowała pisma do różnych instytucji np. Powiatowego Inspektoraty Nadzoru Budowlanego, Straży Miejskiej zgłaszając liczne zastrzeżenia. Już w 2013 i 2014 roku toczyły się przeciwko niej sprawy sądowe. Ich podstawą były groźby karalne, wysyłane przez kobietę w kierunku sąsiadów, a także niszczenie należącego do nich mienia, poprzez rzucanie kamieniami i ziemniakami w przedmioty znajdujące się za płotem.

Małżonkowie byli psychicznie wykończeni: ciągłymi wyzwiskami, powtarzającymi się nieprzyjemnościami, ciągłą obserwacją, czuli się bezsilni, załamani i znerwicowani.
Kobieta nie przyznała się do zarzucanego jej czynu. Twierdziła, że to małżonkowie, a w szczególności sąsiad ubliżali jej. Wzywanie Straży Miejskiej i robienie zdjęć tłumaczyła przeszkadzającym dymem ulatniającym się z komina sąsiedniego domu. Twierdziła, że zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa to nic innego, jak reakcja na prowadzone z jej inicjatywy w starostwie postępowanie w sprawie o wydanie pozwolenia na przymusowe wejście na ich działkę. Podkreślała, że to zachowanie sąsiadów jest uciążliwe, gdyż „mają samowolę budowlaną, nie wpuszczają oskarżonej na swój teren celem wykonania remontu elewacji jej kamienicy, bez wymaganej zgody palą w kominku”.

Reklama

Sąd analizując sprawę nie wziął tych wyjaśnień pod uwagę. Uznał je za całkowicie niewiarygodne i nielogiczne. Przerzucanie odpowiedzialności na pokrzywdzonych nazwano „nieudolną próbę uniknięcia odpowiedzialności w ramach przyjętej przez nią linii obrony”. Świadkowie potwierdzili jedynie uciążliwy dym pochodzący z komina poszkodowanych. Jednak okoliczność ta była nieistotna z punktu widzenia karalności za zachowanie oskarżonej.

Reklama

Sąd orzekając w sprawie wziął pod uwagę, że „nie sposób znaleźć żadnego racjonalnego wytłumaczenia tego, by pokrzywdzeni i ich rodzina zdecydowali się bezpodstawnie pomawiać oskarżoną celem zemsty nie do końca wiadomo za co, by tracić czas i pieniądze na toczące się postępowania karne. Trudno sobie wyobrazić, by świadkowie narażali się na odpowiedzialność za składanie fałszywych zeznań, preparując wersję niezaistniałych zdarzeń tylko po to, by dokuczyć oskarżonej za to, że kwestionowała legalność budowy pokrzywdzonych czy też miała do nich pretensje o palenie w piecu i dym z komina (…) To oskarżona była zainteresowana wejściem na teren pokrzywdzonych, a wobec odmowy nie pozostało jej nic innego jak uprzykrzyć im życie”.

Sędzia nie miał wątpliwości, że oskarżona postanowiła z każdej wizyty sąsiadów na ich posesji zrobić koszmar tak, aby odechciało się im tam przychodzić.

Przedstawiony w sprawie materiał dowody wskazywał zarówno na sprawstwo, jak i winę oskarżonej.

„Przedmiotem ochrony z art. 190a § 1 Kodeksu karnego są różne warianty wolności, które się nie pokrywają, tj.: wolność od wszelkich zamachów na dobrostan psychiczny człowieka przez wywoływanie dyskomfortu polegającego na wzbudzaniu (lub spotęgowaniu) poczucia zagrożenia oraz wolność do korzystania z prywatności, tj. sfery egzystencji emocjonalnej, w której jej dysponent czuje się całkowicie integralny i wolny od "wizyt nieproszonych gości" – argumentowano.

Najistotniejszym elementem działania sprawcy jest uporczywość nękania. „Nękanie to świadome i zamierzone działanie sprawcy (nie ma nękania w formie zaniechania), które obejmuje powtarzające się akty zbliżania się do ofiary, np. śledzenie jej, komunikowanie się wbrew jej woli, zwłaszcza składanie niechcianych przez nią propozycji, oświadczeń, deklaracji itp. (…) Jednorazowy akt nie będzie nigdy uporczywy, ale kwalifikacja tej powtarzalności to już zadanie dla orzecznictwa” – czytamy w uzasadnieniu.

„Przestępstwo z art. 190a § 1 kodeksu karnego jest przestępstwem skutkowym, gdyż niezbędny będzie skutek w postaci wzbudzenia u ofiary poczucia zagrożenia. To znamię strony przedmiotowej wymaga jednak dodatkowo stwierdzenia, że wzbudzenie owego poczucia zagrożenia nie tylko było psychologicznym faktem, lecz fakt ten był jeszcze dodatkowo "uzasadniony okolicznościami". Nie wystarcza, że ofiara się boi, bać się musi w sposób usprawiedliwiony” – wskazywał sędzia.

Oskarżona swoim zachowaniem wypełniła wszystkie znamiona. Jej działania były świadome i zamierzone, a ich zamiarem było upodlenie sąsiadów. Sąd orzekł względem niej karę 5 miesięcy pozbawienia wolności z dwuletnim okresem próby. Dodatkowo kobietę poddano pod dozór kuratora sądowego. Sąd zakazał oskarżonej zbliżania się do na odległość mniejszą niż 50 metrów, by chronić ich przed ewentualnymi niewłaściwymi zachowaniami oskarżonej wobec nich.

Wyrok Sądu Rejonowego w Chełmnie, sygn. akt II K 65/16