Sąd Najwyższy zajmie się dziś sprawą o ogromnym znaczeniu dla najemców. Rzecz w tym, że jeśli stanie po ich stronie, część straci motywację do płacenia za zajmowane mieszkania.
Wyobraźmy sobie sytuację: stara kamienica, która należała do osoby prywatnej. Jej właściciel umiera, zaś dzieci rozpierzchły się po świecie i żadne nie interesuje się losem nieruchomości. W sprawę włącza się gmina.
Z jednej strony remontuje budynek, dba o doprowadzanie do niej mediów. Z drugiej pobiera czynsz od lokatorów, wypowiada umowy najmu, dochodzi roszczeń z tytułu bezumownego korzystania z lokalu. Rzecz w tym, że formalnie rzecz biorąc – skoro sama nie jest właścicielem nieruchomości, a z rzeczywistym właścicielem nie ma kontaktu – działa jako prowadzący cudze sprawy bez zlecenia (art. 752–757 kodeksu cywilnego). I tu powstaje wątpliwość: czy prowadzący cudze sprawy bez zlecenia jest w ogóle uprawniony do wypowiedzenia umowy najmu oraz dochodzenia roszczeń za bezumowne korzystanie z lokalu?