Tak uznał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, rozpatrując sprawę urodzonego w Bośni i Hercegowinie Duńczyka.
ORZECZENIE
Mężczyzna – Ismar Huskic – wraz ze swoją partnerką (rodowitą Dunką) chciał wziąć kredyt na zakup samochodu. Zwrócił się więc do specjalizującej się w takich pożyczkach firmy Jyske Finans i przekazał jej wymaganą kopię prawa jazdy i inne dane. Przy ocenie wniosku kredytowego doradca finansowy zauważył, że Huskic nie urodził się w Danii, i zażądał od niego dodatkowych dokumentów – w tym kopii paszportu lub zezwolenia na pobyt. Kredytobiorca uznał to za przejaw dyskryminacji ze względu na pochodzenie etniczne w myśl unijnej dyrektywy o równym traktowaniu (2000/43/WE) i złożył skargę do specjalnej komisji, która bada takie przypadki. Urzędnicy rzeczywiście dopatrzyli się w postępowaniu firmy pożyczkowej pośredniej dyskryminacji i nakazali zapłacić Huskicowi ponad 1 tys. euro odszkodowania.
Jyske Finans uznała jednak, że ta decyzja jest sprzeczna z przepisami o praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, więc złożyła pozew do sądu. W pierwszej instancji podtrzymano rozstrzygnięcie korzystne dla Huskica, ale sędzia apelacyjny miał już wątpliwości. W końcu unijna dyrektywa w sprawie przeciwdziałania praniu pieniędzy i transferom środków na działalność terrorystyczną (2005/60/WE) nakłada na instytucje finansowe obowiązek stosowania wzmożonych środków ostrożności wobec klientów w sytuacjach podwyższonego ryzyka. Banki czy firmy pożyczkowe muszą wówczas dochować szczególnej staranności podczas weryfikacji tożsamości konsumentów oraz autentyczności przedstawianych przez nich dokumentów. Pojawiło się zatem pytanie, czy osoby urodzone poza krajami członkowskimi UE można traktować z większą nieufnością niż rodowitych Europejczyków. A w szczególności stanowi to przejaw dyskryminacji w rozumieniu unijnej dyrektywy. Rozstrzygnięcie tej kwestii pozostawiono Trybunałowi Sprawiedliwości UE.
Reklama
W pierwszej kolejności obalił on zarzut, że zobowiązanie klienta, który nie jest od urodzenia obywatelem Unii, do przedstawienia dodatkowego potwierdzenia swojej tożsamości jest formą bezpośredniej dyskryminacji opartej na pochodzeniu etnicznym. Podkreślił bowiem, że etniczność czy narodowość nie muszą się wcale pokrywać z miejscem urodzenia. Obie te kategorie nie zależą wyłącznie od państwa pochodzenia, lecz także takich kryteriów jak język, religia czy tradycje.
Zdaniem trybunału luksemburskiego w sprawie urodzonego w Bośni i Hercegowinie Duńczyka nie doszło też do pośredniej dyskryminacji w oparciu o przynależność do grupy etnicznej. Aby to stwierdzić, należałoby ocenić, zgodnie z dyrektywą w sprawie równego traktowania, czy dana praktyka prowadzi niektóre osoby do szczególnie niekorzystnej sytuacji ze względu na ich pochodzenie etniczne. Faktycznie, w rozpatrywanej sprawie rodowici Duńczycy byli faworyzowani, gdyż nie musieli dodatkowo potwierdzać swojej tożsamości. Jak zaznaczył trybunał, obowiązek ten odnosi się jednak do wszystkich osób urodzonych poza Danią, ale nie można stwierdzić, że jest bardziej dotkliwy dla jakiejś wybranej grupy etnicznej w wyższym stopniu niż dla innej. Innymi słowy, samo założenie, że obywatele tego państwa, którzy przybyli tam jako imigranci, są z reguły innej narodowości czy etniczności, nie wystarcza do stwierdzenia w tym przypadku dyskryminacji pośredniej. Jak zaznaczył jednocześnie TSUE, taka ocena zawsze zależy od konkretnych okoliczności sprawy i nie można jej dokonać w sposób abstrakcyjny.
ORZECZNICTWO
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 6 kwietnia 2017 r. w sprawie Jiske Finans przeciwko Ligebehandlingsnavnet, sygnatura C 668/15. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia