Poznańska rada adwokacka zaapelowała w czwartek o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia NRA. Powód? Konieczność skorygowania uchwał kosztowych. Na ich mocy podniesione zostały – do niebotycznej wręcz wysokości – maksymalne koszty postępowań dyscyplinarnych w palestrze. Chodzi o sumy, które po decyzji samorządowych sądów (a w przypadku spraw mniejszej wagi również dziekanów) uiszczać muszą adwokaci skazani za popełnienie deliktów dyscyplinarnych.
SAMORZĄDY PRAWNICZE
„Podjęte uchwały wydają się wadliwe” – wskazuje ORA Poznań. I podkreśla, że prawo o adwokaturze uprawnia NRA do podjęcia stosownych uchwał, ale określone w nich kwoty muszą uwzględniać przeciętne koszty prowadzenia postępowań dyscyplinarnych. Zauważa, że w izbie wielkopolskiej koszty te oscylują wokół 1–2 tys. zł, zatem w innych izbach zapewne są zbliżone. Dlatego też w jej ocenie ustanowienie opłaty maksymalnej na poziomie 25 tys. (dotychczas było to 3 tys. zł) – co właśnie ma ostatnim plenum zrobiła NRA – wydaje się przesadne. „Wobec czego celowe jest rozważenie obniżenia górnej granicy opłat dyscyplinarnych, aby nie doprowadzić do tego, że opłata dyscyplinarna stanie się dodatkową sankcją dla obwinionego adwokata” – czytamy w uchwale.
Co więcej, stanowisko Poznania potwierdza, że motywem podwyższenia stawek mogło być nie tyle urealnienie kosztów prowadzenia postępowań, ile współfinansowanie z nich diet dla sędziów i pionu dyscyplinarnego w izbach. To zaś w ocenie wielkopolskiej rady nie ma żadnego oparcia w obowiązującym prawie. Wynagrodzenia członków samorządowego sądownictwa powinny być bowiem pokrywane z budżetu każdej izby, a nie z pieniędzy zasądzonych od obwinionych.
Reklama
Powyższa argumentacja zdaje się przemówiła do głównego orędownika podwyżek – prezesa sądu dyscyplinarnego w Warszawie, mec. Witolda Kabańskiego.
„Nie można nie dostrzec (...) wielu krytycznych opinii odnoszących się do dwóch kwestii związanych z przedmiotową uchwałą. Pierwszej – górnej granicy kosztów oraz kwestii niełączenia kosztów postępowania z wynagrodzeniem sędziów sądów dyscyplinarnych (...). Niewątpliwie sądy dyscyplinarne chcą orzekać w oparciu o przepisy, które są zgodne z zasadami etyki, charakterem, tradycją naszej instytucji, i nie wywołują negatywnych emocji środowiska adwokackiego. W zaistniałej sytuacji podzielam pogląd ORA w Poznaniu, aby NRA ponownie pochyliła się nad sprawą, która poruszyła nasze środowisko” – napisał w czwartek wieczorem na FB.
Co teraz może zrobić NRA? Możliwe rozwiązania są dwa: nie robić nic i czekać na to, czy uchwał nie zakwestionuje minister sprawiedliwości (co może stać się jednak przyczynkiem do rozpoczęcia dyskusji, po co adwokatom tak drogie wewnętrzne sądownictwo dyscyplinarne i czy powszechne nie byłoby tańsze i lepsze). Albo przyznać się, że przesadziła, i uchwały kosztowe zmodyfikować.