Zgoda na przeprowadzenie zabiegu musi być świadoma, co oznacza że pacjent musi zostać poinformowany o jego przebiegu oraz ewentualnych skutkach. Ponadto o możliwości przeprowadzenia powinien decydować lekarz.

Sprawa dotyczyła pozwu opiewającego na kwotę ponad 22 tys. zł wraz z odsetkami. Kobieta, która go złożyła domagała się zadośćuczynienia za doznaną krzywdę wynikłą z wadliwego wykonania zabiegu, niepoinformowania jej o możliwych skutkach i powikłaniach, zwrotu wydatków poniesionych na leczenie powódki oraz zwrotu kosztów wykonania problematycznego zabiegu. Dokument zawierał także żądanie ustalenia, że „pozwany będzie odpowiedzialny w przyszłości za dalsze szkody mogące powstać u powódki w związku z rozstrojem zdrowia i uszczerbkiem na zdrowiu jakiego doznała wskutek zabiegu”.

Firma ubezpieczeniowa, która z uwagi na wykupioną przez właściciela kliniki polisę, występowała po stronie pozwanego, twierdziła że żądanie jest bezzasadne. „Każda osoba poddawana kosmetologii, dermatologii estetycznej, chirurgii plastycznej czy zabiegom ingerencyjnym każdego rodzaju, zanim wyrazi zgodę na proponowane czynności musi zostać powiadomiona o celu tych zabiegów, spodziewanych rezultatach, wszystkich możliwych powikłaniach” – tak też było w tym przypadku. Wskazano także, że ryzyko negatywnych skutków w przypadku urządzeń nowej generacji jest minimalne. Tym bardziej, że zabieg został wykonany w zgodzie z zasadami aktualnej wiedzy medycznej i przy użyciu dostępnych metod oraz środków.

Reklama

Kobieta dzień przed rodzinną imprezą poddała się zabiegowi korundowej z lekkim oczyszczeniem manualnym, peeling kwasem migdałowym 40% i nałożenie maski nawilżającej. Co prawda, zamierzała poddać się jedynie mikrodermabrazji połączonej z oczyszczeniem manualnym i zabiegiem głęboko nawilżającym, ale zajmująca się nią pracownica kliniki zachęcała do poszerzenia zakresu usługi. Niestety kosmetyczka nie uprzedziła pacjentki o możliwych skutkach ubocznych ani nie skonsultowała planowanych czynności z lekarzem. W rezultacie powódka parę godzin po wizycie w klinice zaczęła odczuwać ból i pieczenie twarzy, z upływem czasu na jej twarzy zaczęły pojawiać się ropne wypryski. W ciągu kliku następnych dni kobieta konsultowała swój stan zdrowia z wieloma lekarzami, także z właścicielem kliniki w której przeprowadzany był zabieg oraz lekarzem sądowym, który dokonał obdukcji. Zdiagnozowano u niej: kontaktowe zapalenie skóry, silną reakcję alergiczną, poparzenia I – II stopnia oraz przebarwienia skóry czoła i obu skroni. Paru specjalistów uznało, że zabieg został przeprowadzony niewłaściwie.

Na skutek powikłań kobieta była zmuszona do rezygnacji z udziału w weselu. Ponadto stan zdrowia pozwalał jej na funkcjonowanie tylko przy zgaszonym świetle, ból sprawiało jej przyjmowanie posiłków. Zmiany oparzeniowe goiły się i dawały dolegliwości bólowe przez okres około miesiąca. Kobieta nie mogła w pełni wykorzystać sezonu letniego, gdyż musiała chować się przed słońcem. Następstwem problemów jest lęk, gdy inni ludzie patrzą na jej twarz. Powódka nie chce wychodzić z domu bez makijażu.

Reklama

Ponieważ firma ubezpieczeniowa, w której klinika wykupiła ubezpieczenie odmówiła kobiecie prawa do wypłaty świadczenia, sprawa trafiła to sądu.

Sąd analizują sprawę wziął pod uwagę opinie biegłego, zgodnie z którą „zabiegi: mikrodermabrazji korundowej z lekkim oczyszczaniem manualnym oraz peelingu kwasem migdałowym o stężeniu 40 % wykonane osobno są zabiegami bezpiecznymi i każdy z osobna należy do działających stosunkowo powierzchownie. Połączenie tych dwóch zabiegów tzn. wykonanie ich jeden po drugi, jest możliwe, ale wiąże się ze zdecydowanie większym ryzykiem wystąpienia powikłań pod postacią oparzenia chemicznego, o czym musi być poinformowana osoba, która ma być im poddana i musi wyrazić zgodę na takie ryzyko. Przed wykonaniem przedmiotowych zabiegów konieczne jest przeprowadzenie wywiadu, badania oraz kwalifikacji przez lekarza”.

Tak się jednak nie stało, na skutek czego powódka doznała oparzeń stopnia lekkiego, o powierzchni około 3 % powierzchni ciała. Na szczęście komplikacje po wygojeniu nie pozostawiły śladów.

Sąd wskazał również, że problematyczny zabieg należał do kategorii stricte medycznych. Jego celem nie było ratowanie zdrowia i życia pacjenta. Fakt, ten „nie zmienia oceny, iż mając na uwadze sposób przeprowadzania zabiegu, tj. ingerencję substancją chemiczną w naskórek powódki, poprzedzone działaniem polegającym w istocie na jego starciu, zabieg ten należało traktować jako zabieg medyczny z punktu widzenia prawa”. Tym bardziej, że przeprowadzono go w klinice sygnowanej nazwiskiem lekarza specjalisty.

„O ile w wypadku zabiegu ratującego życie obowiązek udzielenia pacjentowi informacji nie wymaga wskazania wszystkich możliwych skutków jego wykonania i w takich wypadkach może ograniczać się do wskazania możliwych niekorzystnych skutków i powikłań, będących zwykłym typowym następstwem danego zabiegu, o tyle w wypadku zabiegów kosmetycznych zakres tego obowiązku musi być szerszy” – przypomniał sędzia, cytując wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 kwietnia 2007 r. (sygn. akt: II CSK 2/07).

Biorąc powyższe pod uwagę, zabieg został uznany za bezprawny, gdyż przeprowadzająca go osoba nie uzyskała świadomej zgody pacjentki.
Sąd stwierdził również, że od podmiotu fachowego, który wykonuje zabiegi w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, wymagany jest wyższy poziom staranności. Fakt, że zabieg przeprowadzała osoba bez wykształcenia medycznego nie działa na niekorzyść strony pozwanej, gdyż pracownica kliniki posiadała odpowiednie kompetencje. Jednakże „przed tego typu zabiegami wywiad, badanie oraz kwalifikację powinien przeprowadzać lekarz i to on powinien kwalifikować pacjenta do tego typu zabiegów”.

Sąd nie miał wątpliwości, że zachowanie pracownicy stanowiło delikt. Skoro zabieg był wykonywany w ramach praktyki lekarskiej, właściciel ponosi odpowiedzialność za jego skutki. A z racji wykupionej przez niego polisy odpowiedzialność przechodzi na firmę ubezpieczeniową.

Z uwagi na powyższe sąd uznał roszczenie powódki co do kwoty 2 430,36 zł za zasadne w całości. Z tytułu zadośćuczynienia zamiast żądanych 20 tys. zł, przyznano kobiecie kwotę 7 tys. zł. Na wysokość tej kwoty miała wpływ okoliczność, że poparzenie dotknęło młodej kobiety, jaką jest powódka, i dotyczyło newralgicznego miejsca jakim jest twarz.

Wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy – Mokotowa w Warszawie, sygn. akt: XVI C 1384/15