"Zbyt łatwo udostępniamy swoje dane, nie przywiązujemy znaczenia do naszego numeru PESEL. Zostawiamy dowód osobisty w wypożyczalniach sprzętu sportowego, przekazujemy jego ksero różnym instytucjom, zostawiamy wiele informacji o nas samych w internecie" – podkreśliła Bielak-Jomaa podczas konferencji "Ochrona danych osobowych w dobie przemian".

Jak mówiła, rowój internetu, teczhnologii cyfrowych i zaawansowanych technik profilowania sprawił, że ochrona danych osobowych staje przed nowymi wyzwaniami, a dane osobowe mają określoną wartość materialną.

Bielak-Jomaa dodała, że nie tylko oddajemy w depozyt nasze dokumenty, ale również chętnie zostawiamy odcisk swojego palca na smartfonach logując się do systemów bankowości mobilnej. "To są ułatwienia i należy z tego korzystać, ale trzeba mieć świadomość jaki jest poziom zabezpieczeń, musimy wymagać od administratorów tych danych odpowiedniego poziomu zabezpieczenia" – dodała.

Reklama

GIODO powiedziała, że każdy obywatel powinien pytać w każdej sytuacji, w której wymaga się od niego podania jakichś danych osobowych, po co te dane są potrzebne, jak będą przechowywane, dlaczego taki jest zakres żądanych danych i czy dane te będą przekazywane także osobom trzecim. "Niezwykle istotne jest, aby pytać i sprawdzać, czy wymagany zakres udostępnianych danych jest potrzebny" – wskazała.

"20 lat temu mieliśmy problem np. z informacjami o nas umieszczonymi na domofonach. Obecnie dla nas jest oczywiste, że chronimy nasze imię i nazwisko, ale nie mamy świadomości, że udostępniamy informacje o nas samych np. w internecie, które nie koniecznie są danymi osobowymi, ale przez zastosowanie odpowiednich algorytmów pozwalają na zidentyfikowanie konkretnej osoby, na jej sprofilowanie" – podkreśliła Bielak-Jomaa. Wskazała, że takie profilowanie przynosi "ogromne zagrożenie dla prywatności i ochrony danych osobowych".

Reklama

"Dane osobowe stanowią obecnie rodzaj nowej waluty" - podkreśliła. Dodała, że według szacunków w 2020 r. wartość danych osobowych Europejczyków wyniesie 1 bilion euro. "To nie jest tak, że jak korzystamy z jakiejś aplikacji i nie musimy za nią zapłacić pieniędzmi to jest ona darmową aplikacją. Płacimy za nią informacjami o nas samych, wkroczeniem w naszą sferę prywatności" – podkreśliła.

Była Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz zwróciła uwagę, że współczesne zaawansowane algorytmy informatyczne, które zbierają dane, pozwalają na bardzo precyzyjne profilowanie ludzi. "Można bardzo precyzyjnie określić, czego konkretny człowiek chce, w co wierzy, czego się obawia, a następnie wykorzystać to do sterowania społecznego" – dodała.

Podkreśliła, że rodzi to zagrożenia dla demokracji. "Kiedy mamy pokusę i możliwość techniczną sterowania wielkimi masami społecznymi, wypaczamy cały mechanizm państwa, wolnych wyborów. Kładziemy materiały wybuchowe pod same podstawy cywilizacji zachodniej" – oceniła.

Lipowicz dodała, że jeśli istnieją już techniczne możliwości sprofilowania każdego wyborcy i "odkrycie, czego się boi, czym można go szantażować, na jakie argumenty będzie podatny", ochrona prywatności obywateli staje się zadaniem z zakresu bezpieczeństwa państwa.

Jej zdaniem, że w tej sytuacji mniejsze znacznie ma podsłuchiwanie rozmów telefonicznych obywateli, bo więcej informacji można zebrać za pośrednictwem analizy informacji z serwisów społecznościowych i samych bilingów telefonicznych.

"W czasach, w których można w 15 minut zrobić mapę kontaktów społecznych każdego z obywateli i dowiedzieć się z niej, kto jest dla niego ważny, z kim się kontaktuje najczęściej, sprawia, że podsłuchiwanie treści rozmów telefonicznych nie ma takiego znaczenia" – powiedziała Lipowicz.