14 grudnia w całej Unii zaczęło obowiązywać rozporządzenie nr 432/2012 o stosowaniu oświadczeń zdrowotnych na produktach żywnościowych. Jakie wywołuje ono skutki?

Regulacja ta została wprowadzona z zamiarem zapewnienia ochrony konsumentów i ujednolicenia informacji umieszczanych na produktach żywieniowych, a nawiązujących m.in. do właściwości odżywczych danego produktu i jego wpływu na zdrowie.

Oświadczenia żywieniowe sugerują, że dana żywność ma określone właściwości odżywcze ze względu na energię (wartość kaloryczną) czy substancje, które zawiera. Takimi oświadczeniami są już pojedyncze określenia, np: lekki, bez dodatku cukru, źródło białka.

Rozporządzenie określa, jaki zapis stanowi oświadczenie zdrowotne, np. produkt może być opatrzony informacją „źródło białka”, jeżeli przynajmniej 12 proc. jego wartości energetycznej pochodzi z białka.

Wprowadzenie zamkniętego katalogu dozwolonych oświadczeń to dla przedsiębiorców istotne ograniczenie możliwości informowania na opakowaniach. Tym samym kończy się okres, w którym można było stosować wszelkie oświadczenia zdrowotne na podstawie przepisów krajowych.

Konsumenci zaś dostają szansę poznania wystandaryzowanych informacji o zawartości danego produktu i jego wpływie na zdrowie.

Jaki związek mają oświadczenia zdrowotne z informacjami o wpływie danego produktu np. na ryzyko choroby?

Oświadczenie zdrowotne daje do zrozumienia, że istnieje udowodniony związek pomiędzy daną żywnością lub jej składnikami a zdrowiem czy ryzykiem zachorowania. Rozporządzenie 432/2012 nie precyzuje określeń „związek ze zdrowiem” i „ryzyko choroby”.

Dlatego przedsiębiorca, umieszczając informacje o wpływie danego produktu i jego składników na zdrowie, może wejść w kolizję z prawem.

Obowiązujące od połowy grudnia rozporządzenie wymaga bowiem, by posługiwać się wyłącznie oświadczeniami, które są poparte dowodami. Należy więc przyjąć, że inne informacje nawiązujące do wpływu substancji na zdrowie są zakazane.

Zabronione są też wszelkie informacje, które mogą wprowadzać konsumenta w błąd, w szczególności co do właściwości, składu, trwałości, miejsca pochodzenia produktu lub metod jego wytwarzania. Niedopuszczalne są również oświadczenia przypisujące produktowi działanie lub właściwości, których nie posiada.

Niedozwolone są także oświadczenia sugerujące, że środek spożywczy posiada szczególne właściwości, jeżeli wszystkie podobne środki spożywcze posiadają takie właściwości.

Biorąc pod uwagę liczbę produktów spożywczych i rozwój branży spożywczej, wydaje się nieprawdopodobnym spisanie wszystkich możliwych oświadczeń w zamkniętym wykazie.

Dlatego istnieje możliwość uzupełniania listy o nowe oświadczenia. Aktualny wykaz zaakceptowanych oświadczeń dostępny jest na stronie Komisji Europejskiej. Na akceptację oczekuje już lista kolejnych oświadczeń, uzupełniająca rozporządzenie 432/2012, czyli tzw. lista pending.

Jeśli przedsiębiorca zamierza zawrzeć na opakowaniu oświadczenie, które jeszcze nie figuruje w wykazie, musi zwrócić się do KE z wnioskiem o akceptację danego oświadczenia oraz przedłożyć badania naukowe, które je uwiarygodniają.

Wątpliwości związane z interpretacją oświadczeń rozstrzygane są w wyniku inspekcji sanitarnej czy handlowej lub sporów sądowych. Celem takich kontroli jest sprawdzenie, czy wykorzystane oświadczenia widnieją w odpowiednim wykazie i znajdują odzwierciedlenie w badaniach.

Jeśli jednak oświadczenie zostało zgłoszone, a nie było jeszcze stosowane na etykietach, producent nie ponosi konsekwencji. Jeśli natomiast oświadczenia nie znajdują poparcia w badaniach, a zostały już wykorzystane, na producenta może zostać nałożona kara.

Jakie kary wchodzą tu w grę?

Wobec producentów, którzy nieprawidłowo oznaczyli żywność, postępowania będą się toczyć na podobnych zasadach jak obecnie. Zastosowanie mają tu przepisy ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz.U. z 2006 r. nr 171, poz. 1225).

Wszelkie nieuprawnione używanie oświadczeń (niezatwierdzonych lub choćby wprowadzających w błąd) zostanie zakwestionowane przez inspektorów sanitarnych. Właściwy powiatowy inspektor ma obowiązek wydania w takim przypadku decyzji nakazującej wycofanie lub zmianę reklamy oraz nałożenia kary pieniężnej w wysokości do ok. 105 tys. zł. Niedopuszczalne oświadczenie może być też postrzegane jako naruszenie zbiorowych interesów konsumentów.

W takim przypadku prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów może nałożyć karę w wysokości nawet 10 proc. przychodu osiągniętego w roku rozliczeniowym poprzedzającym rok nałożenia kary. Osobne kompetencje przysługują w tym zakresie także inspekcji handlowej.

Zdarzały się ciekawe przykłady takich naruszeń?

Najsłynniejszy spór w tym zakresie był prowadzony w 2010 r. w USA przeciwko Dannon (w Polsce jako Danone). Amerykańska Federalna Komisja Handlu stwierdziła, że nie ma wystarczających danych naukowych na poparcie informacji zamieszczanych na etykietach i reklamach produktów tej korporacji.

Oświadczenia informowały, że bakterie zawarte w jogurtach Activia wspomagają funkcjonowanie przewodu pokarmowego, a napój DanActive podnosi odporność organizmu. Komisja podkreśliła, że w celach promocyjnych Dannonowi nie wolno było posługiwać się informacjami, które nie zostały potwierdzone przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków. W rezultacie Dannon zapłacił 21 mln dolarów kary.