Wypowiedź pana ministra w wywiadzie zamieszczonym w Dzienniku Gazecie Prawnej (DGP nr 247/2012 r.) przedstawiającą notariuszy jako grupę zawodową, która najczęściej narusza „nie tylko zasady etyczne, ale wręcz przepisy prawa”, uważam za nieuzasadnioną i niezgodną z faktami.

Problemy ze znalezieniem patronów dla aplikantów miały miejsce tylko raz w ponaddwudziestoletniej historii odrodzonego notariatu. Zdarzyło się tak w 2009 r., kiedy na skutek obniżenia wymogów merytorycznych i punktowych przez komisje powoływane przez ministra sprawiedliwości egzamin wstępny zdało ponad 80 proc. kandydatów. W pozostałych dwudziestu rocznikach problemy praktycznie nie wystąpiły.

Nie powinny też wystąpić w 2012 r. Wszystkie sytuacje niewyznaczenia aplikantom patronów można policzyć w skali kraju na palcach jednej ręki.

Nieustanne powracanie do wydarzeń będących konsekwencją niekontrolowanego naboru w 2009 r. (około 1080 aplikantów przy 2100 notariuszach) służy jedynie wywoływaniu negatywnych emocji.

Minister wspomniał też o wszczynaniu postępowań dyscyplinarnych wobec aplikantów, którzy nie płacili za szkolenie, bo de facto nie mogli go odbywać. Czy korporacja miała do tego prawo?

Ta wypowiedź jest jeszcze bardziej zaskakująca! Według mojej wiedzy nieliczne przypadki wszczynania postępowania dyscyplinarnego wobec aplikantów, którzy nie płacili, dotyczyły tych osób (głównie z naboru 2009 r.), które faktycznie, a nie formalnie zrezygnowały z odbywania aplikacji i przestały wnosić opłaty, albo nie wnosiły ich pomimo wyznaczenia patrona i odbywania aplikacji.

Jeżeli pan minister zechce wskazać te przypadki, np. sygnatury spraw – bo nie zawsze trafiają one do Wyższego Sądu Dyscyplinarnego przy Krajowej Radzie Notarialnej i mogą nam być nieznane – wtedy będę mógł taki przypadek skomentować.

Prawo o notariacie nie przewiduje możliwości skreślenia z listy aplikanta, która zaprzestał wnoszenia opłat. Jedyną drogą do skreślenia jest nałożenie takiej kary przez sąd dyscyplinarny. Mimo wielokrotnych apeli organów samorządu notarialnego do dzisiaj nie została podjęta inicjatywa zmiany ustawy, wprowadzająca możliwość skreślenia z listy osoby, która nie wnosi opłat za aplikację.

Podobno wszystkie spory sądowe w sprawach aplikantów wygrywa minister sprawiedliwości. Jakie pan wyciąga z tego wnioski?

Wskazywanie – także w czasie teraźniejszym – na wygrane przez ministerstwo spory przed sądem, które zakończyły się w latach 2010 i 2011, moim zdaniem nie służy rozwiązaniu problemu. Chciałem podkreślić, że w żadnej sprawie niesłusznie wszczętego postępowania dyscyplinarnego minister sprawiedliwości nie występował przeciwko izbom do sądu, bo nie ma takiej możliwości, więc tym bardziej trudno mówić o wygranej.