EWA GRĄCZEWSKA-IVANOVA

Czy przyjętą przez rząd tzw. dużą nowelizację prawa zamówień publicznych można uznać za przyjazną dla przedsiębiorców?

DOMINIK WOJCIESZEK*

Nie. Istotną wadą nowelizacji jest powielenie dotychczasowych ograniczeń w korzystaniu ze środków ochrony prawnej i wprowadzenie kolejnych. Nowelizacja jest tak przygotowana, aby utrudnić życie wykonawcom. Trudno się oprzeć wrażeniu, że projektodawcy nie postrzegają wykonawców jako partnerów w realizacji zadań publicznych, ale jako natrętów utrudniających przeprowadzenie procedury przetargowej.

Ma pan na myśli likwidację możliwości wnoszenia protestów przez przedsiębiorców?

Między innymi. Likwidacja protestu utrudni wykonawcom ochronę swoich praw, bowiem każdy przypadek kwestionowania decyzji zamawiającego będzie się łączył z koniecznością wniesienia odwołania i uiszczenia wpisu. Obecnie natomiast można wnieść protest, który nie podlega opłacie.

W mniejszych przetargach, poniżej wartości europejskich, przedsiębiorcy nadal będą mogli wnosić odwołania tylko w ograniczonym zakresie. Co to w praktyce oznacza?

Wygląda to tak, jakby ustawodawca uważał, że większe postępowania „europejskie” muszą być zgodne z prawem, a postępowania „krajowe” już niekoniecznie. Ponadto nadal przy mniejszych zamówieniach nie będzie dopuszczalne wniesienie odwołania na ograniczający konkurencję opis przedmiotu zamówienia. Obecnie jest to najczęstsze naruszenie przepisów, jakiego dopuszczają się zamawiający przy mniejszych postępowaniach – są tu praktycznie bezkarni.