Rozpatrywał on sprawę wierzyciela – amerykańskiego funduszu inwestycyjnego – który udzielił deweloperowi kredytu na budowę apartamentowca. Okazało się, że deweloper nie posiada majątku, z którego można by egzekwować należność.

Wcześniej zdecydował się on sprzedawać klientom udziały we współwłasności nieruchomości, odpowiadające udziałowi lokalu w nieruchomości, zamiast samych mieszkań, uszczuplając w ten sposób swój majątek.

W efekcie amerykański wierzyciel pozwał klientów dewelopera o uznanie umów nabycia udziałów za bezskuteczne w stosunku do niego.

Fundusz próbował dowieść, że niewypłacalny deweloper, sprzedając zamiast lokali udział we współwłasności nieruchomości, działał w celu wyzbycia się majątku i uniknięcia spłaty swoich zobowiązań. Fundusz twierdził też, że pozwana klientka wiedziała o kłopotach dewelopera i zmiana jej umowy powinna wzbudzić podejrzliwość.

Sąd okręgowy uznał umowę sprzedaży udziałów za bezskuteczną w stosunku do funduszu. Stwierdził, że zmieniona umowa doprowadziła do pokrzywdzenia tego wierzyciela, a zatem może być zaskarżona skargą pauliańską. Takiego zdania był również sąd apelacyjny.

Pozwana wniosła jednak skargę kasacyjną, a Sąd Najwyższy przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Sędziowie SN wskazali, że czynność prawna pomiędzy deweloperem a pozwaną nie może być skutecznie zaskarżona skargą pauliańską. 

Świadczenie spełnione przez dewelopera na rzecz klientki było bowiem rodzajowo tożsame i ekwiwalentne ze świadczeniem, do jakiego deweloper był zobowiązany na podstawie umowy przedwstępnej. Pozwana zatem nie otrzymała wcale więcej niż to, co jej się należało, a tylko w takiej sytuacji można by stosować skargę pauliańską.

Wyrok SN z 13 kwietnia 2012 r., sygn. akt III CSK 214/11.