Komentarz tygodnia

Nikt chętnie nie przyznaje się do porażki, zwłaszcza publicznie. Nie jestem wyjątkiem. Ale to pouczająca klęska, dlatego się nią podzielę. Pozwałam Andrzeja Seremeta do WSA w Warszawie (sygn. akt II SAB/Wa 1135/14). Zaczęło się od mojego wniosku o udostępnienie wyroku prokuratorskiej dyscyplinarki. O sprawie mówiła cała Polska na przełomie 2013 i 2014 r. Nieoczekiwanie sąd koleżeński uniewinnił białostockiego prokuratora, który odmówił wszczęcia śledztwa w sprawie swastyki, bo w Azji jest ona symbolem szczęścia. Prokurator generalny, komentując tę decyzję w „Gazecie Wyborczej”, przypominał, że niezależność prokuratora to nie niezależność od rozumu. Stanowisko stracił szef białostockiego śledczego. Ale sam autor kontrowersyjnej odmowy został w postępowaniu dyscyplinarnym uniewinniony. Do dziś nie wiemy dlaczego. W przeciwieństwie do sędziów, notariuszy, adwokatów i radców prawnych – dyscyplinarki śledczych są owiane tajemnicą.

Przesądza o tym wprost art. 76 ust. 1 ustawy o prokuraturze. I właśnie na jego literalne brzmienie powołał się Andrzej Seremet, odmawiając mi dostępu do wyroku. Uznał, że ma on pierwszeństwo stosowania przed przepisami ustawy o dostępie do informacji publicznej. Ale w odmowie wyraźnie przypomniał, że – podobnie jak ja – jest zwolennikiem jawności dyscyplinarek prokuratorów i zabiega o to od 2011 r. Sam nie ma inicjatywy ustawodawczej, ale przedstawił gotowy projekt nowelizacji. Tyle że nie wywołał on entuzjazmu polityków i wylądował w koszu. Jawności dyscyplinarek domaga się również prof. Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich. Krajowa Rada Prokuratury oficjalnie wystąpiła o pilną zmianę tego przepisu. Bez skutku.

Wczoraj WSA uznał, że rację miał Andrzej Seremet. Że ów art. 76 wyłącza stosowanie zasad dostępu do informacji publicznej. A sąd nie jest od zmiany prawa, tylko od jego stosowania. Nie dał się też przekonać Sieci Obywatelskiej, która przystąpiła do sprawy, wnioskując o zbadanie konstytucyjności przepisu. Bo sąd nie może wyręczać ustawodawcy, ale ma nadzieję, że zmiany prawa nastąpią.

Nie podzielam tej wiary w polityków, którzy od lat pokazują, gdzie mają postulowaną jawność dyscyplinarek prokuratorów. Zmianę może przynieść jedynie wniosek do TK. Dlatego gratulując Andrzejowi Seremetowi, powtórzę za Ajschylosem: „Ważniejsze jest nie zwycięstwo, lecz właściwe wykorzystanie zwycięstwa”.