Na kończącym się właśnie posiedzeniu Sejmu odbyło się kilka ważnych komisji (a, jak wiadomo, właśnie na komisjach zapada wiele kluczowych decyzji, które potem na sali obrad jedynie są przyjmowane poprzez podniesienie ręki i naciśnięcie zielonego przycisku). Posłowie rozpatrywali na nich dwie kluczowe kwestie: informację w sprawie sytuacji w SKOK-ach oraz zaopiniowanie kandydatur na nowego generalnego inspektora ochrony danych o sobowych.

Dyskusja o SKOK-ach? Posiedzenie zamknięte. Niech się pod nogami nie pałętają osoby, które mogłyby zadać jakieś kłopotliwe pytanie.

Jeszcze ciekawsza sytuacja wiązała się jednak z wyborem GIODO, o którym debatowała Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Jak się dowiedział Panoptykon, przewodnicząca komisji Stanisława Prządka nie wyraziła zgody na uczestnictwo w posiedzeniu przedstawiciela pozarządowych organizacji.

Jak to uzasadnić? Wydaje mi się, że przy Wiejskiej musi grasować niebezpieczna złodziejska szajka. Każdy, kto pojawi się w budynku parlamentu, może zostać okradziony. A to i tak pół biedy – zapewne można i w twarz dostać.

Państwo myślą, że ja tak źle o naszych wybrańcach narodu piszę? Wprost przeciwnie. Posłów akurat muszę pochwalić. To oni nas chronią przed niebezpieczeństwami – nie wpuszczając na sejmowe korytarze. Bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że zamyka się drzwi przed organizacjami społecznymi? W moim przekonaniu jedyne wytłumaczenie to troska o obywatela. Gdyby przedstawiciele Panoptykonu zostali wpuszczeni, zapewne straciliby portfele, ewentualnie waga informacji tak by ich przytłoczyła, że nie byliby w stanie żyć z tą wiedzą.

Zarazem jednak – co pani poseł Prządka wyraźnie podkreśla – liczy na owocną dalszą współpracę. I problem w tym, że się nie przeliczy, bo Panoptykon zapewne schowa dumę do kieszeni i na następne posiedzenia – o ile zostanie wpuszczony – przyjdzie (po to, by obywatele mieli jakikolwiek wpływ na tworzenie polskiego prawa). Nawet narażając własne portfele, a być może i życie, jeśli do tego czasu nie uda się posłom zwalczyć wszystkich niebezpieczeństw czyhających w sejmowym gmachu.