Dziś wieczór, mecz Polska – Mołdawia w eliminacjach do mundialu, jest 0:0. Minęła 90. minuta, sędzia doliczył jeszcze dwie. Jeden z rywali brutalnie przerywa stuprocentową akcję orłów Fornalika na polu karnym Mołdawii. Arbiter odgwizduje rzut karny dla biało-czerwonych, zwycięstwo na własnym boisku jest bardzo blisko. Błaszczykowskiemu pozostaje celnym strzałem dobić drużynę gości.

Ale sędzia się denerwuje, bo – co może nietypowe dla Greka – z natury jest szalenie punktualny, zresztą śpieszy się na kolację. W 120. sekundzie doliczonego czasu gwiżdże trzykrotnie, nie czekając na egzekucję karnego, i schodzi do szatni. Polacy mogą żegnać się z mistrzostwami.

Szok? To mało powiedziane. Na piłce kopanej się nie znam, ale wiem na pewno, że przez najbliższe tygodnie pomyłka arbitra nie schodziłaby z czołówek gazet i czerwonych pasków mediów elektronicznych. Sędzia nie może się mylić. Musi znać reguły gry. Ma być mądrzejszy od piłkarzy, trenerów i kibiców razem wziętych. Oczywista oczywistość, prawda?

A jednak nie spodziewam się jutro czołówek i czerwonych pasków. Spokojnie przyjmiemy do wiadomości, że w przyszłym roku nie będzie pieniędzy na szkolenia dla tych prawdziwych sędziów i prokuratorów, którzy z wysokości urzędu rozstrzygają o naszym być i nie być. Decydują na przykład, czy usunąć z rynku przedsiębiorcę, który ma chrapkę na oszczędności naszego życia i o którego podejrzanej działalności alarmuje nadzór finansowy.

Wydawałoby się, że nawet jeśli my nie rozumiemy mechanizmów wymyślanych przez piramidalnych naciągaczy, to oni rozumieć je powinni: jeśli są sędziami, muszą znać reguły tej gry.

W teorii wszystko się zgadza: sędziowie mają obowiązek dokształcania. Od 2013 roku będą z niego ściśle rozliczani. Tylko że na ich szkolenia Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury nie wystarczy pieniędzy. Temida, zgodnie z tradycyjną symboliką, będzie ślepa – bo i tak nie pojmie kolejnych finansowych szwindli. A za dwa lata znów będziemy załamywać ręce nad nieudolnością wymiaru sprawiedliwości.

Wtedy mundial bez orłów Fornalika przyjmiemy już na zimno.