Ubiegłoroczna nowelizacja prawa o spółdzielniach miała nakłonić zarządy do przestrzegania prawa. Prezesów zaś miały zdyscyplinować sankcje za opóźnianie przekształceń i łamanie praw członków spółdzielni. Przewidziane w ustawie kary okazały się jedynie papierowym straszakiem. Grzywien nie wymierzono nawet tym prezesom, którzy nie kiwnęli palcem, by uwłaszczyć spółdzielców. Sytuacji nie uzdrowią też kolejne nowelizacje. Ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych należy napisać od nowa. Nie da się bez końca powielać rozwiązań rodem z PRL. Administrowaniem w spółdzielniach powinni zająć się wykwalifikowani i doświadczeni menedżerowie. Przepisy powinny wyznaczyć im tylko cele do realizacji, a nie sztywne ograniczające procedury.