Zgodnie z nowymi przepisami na przystanku autobusowym nie można zapalić papierosa. Naklejki z napisem „zakaz palenia” w takich miejscach nie są nowością. Zwykle jednak stałym elementem tego krajobrazu były również nastolatki, które czekając na autobus do szkoły, siedziały pod ową naklejką i paliły papierosy.

Tym razem jednak pasażerowie naprawdę próbują dostosować się do nowych, bardziej restrykcyjnych przepisów. Niestety wielu nie wie, jak to zrobić. Nowa ustawa wskazuje miejsca, gdzie zakaz obowiązuje, ale nie definiuje ich. Stąd problem z tzw. przystankiem komunikacji miejskiej, który został wymieniony w przepisach. Rzeczniczka warszawskiej straży miejskiej odsyła mnie do kodeksu drogowego, w którym przystanek został zdefiniowany i wyjaśnia, że zakaz obowiązuje przy linii, gdzie zatrzymuje się autobus oraz pod przystankowymi wiatami. To jednak nie rozwiewa wątpliwości umęczonych wielbicieli tytoniu. Na temat kodeksowej definicji przystanku toczy się również dyskusja na jednym z internetowych forów dla sfrustrowanych palaczy i abstynentów. Internauci nie doszli do porozumienia. Nie bez powodu. Definicja z kodeksu drogowego niewiele wnosi do sporu o kawałek chodnika dla palacza. Zgodnie z tymi przepisami ów przystanek to miejsce zatrzymania się pojazdów transportu publicznego, oznaczone odpowiednimi znakami drogowymi. W wolnym tłumaczeniu – to fragment ulicy, gdzie staje autobus. Dla kierowców nie ma to jednak znaczenia, bo zgodnie z nowymi przepisami w swoim samochodzie można palić, ile wlezie. Tymczasem o wiacie w kodeksie nie ma ani słowa. O mniej wyrafinowanych przystankach, które składają się li tylko z metalowego drąga i rozkładu jazdy, ustawodawca również milczy.

Pozostaje więc zaufać rzeczniczce straży, która odradza palenie pod wiatą i przy linii. W końcu to strażnicy wypisują mandaty i swoją obecnością stresują porozstawianych dookoła przystanków pełnoletnich palaczy.