Starajmy się również nie zacierać śladów, które mogą pomóc w ustaleniu sprawców. Na terenie działki, oprócz uprawy, mogą się znaleźć przedmioty i przyrządy do pielęgnacji roślin, a na nich ślady daktyloskopijne, biologiczne i zapachowe, wskazane jest więc, by niczego nie ruszać do przyjazdu policji. – W przypadku zarówno telefonicznego zgłoszenia, jak i ustnego zawiadomienia złożonego do protokołu zawiadamiającemu nie wydaje się zaświadczenia, jak ma to miejsce, gdy ustne zawiadomienie o przestępstwie składa pokrzywdzony. Właściciel nieruchomości, na której ujawniono nielegalną uprawę konopi, nie jest bowiem pokrzywdzonym w rozumieniu kodeksu postępowania karnego – informuje Marcin Dymski, prokurator Prokuratury Rejonowej w Wieluniu delegowany do Prokuratury Okręgowej w Sieradzu.

Odpowiedzialność za uprawę konopi indyjskich na prywatnej działce zależy od ich rodzaju. Przepisy o przeciwdziałaniu narkomanii wyróżniają konopie włókniste i konopie inne niż włókniste. Kryterium rozróżniającym jest zawartość substancji psychoaktywnych (THC).

Uprawa konopi włóknistych (przemysłowych) może być prowadzona wyłącznie na potrzeby przemysłu włókienniczego, chemicznego, celulozowo-papierniczego, spożywczego, kosmetycznego, farmaceutycznego, materiałów budowlanych oraz nasiennictwa. W innych celach jest zabroniona.

Założenie plantacji konopi włóknistych wiąże się jednak z trzymaniem się specjalnych procedur. A więc z uzyskaniem obowiązkowych zezwoleń (zarówno po stronie hodowcy, jak i podmiotów skupujących włókno). Oprócz zezwolenia na uprawę konieczne jest zawarcie umowy kontraktacyjnej. Należy liczyć się także z kontrolami władz samorządowych, które są uprawnione do nadzoru na uprawami. Ich przedstawiciele mogą w każdej chwili skontrolować uprawy, a jeśli uznają, że coś jest nie tak – nakazać jej zniszczenie i zaoranie. – Przestępstwem jest jednak jedynie uprawa konopi innych niż włókniste (o większej zawartości THC). Co istotne, odrębnym typem przestępstwa jest samo zbieranie ziela takich konopi. Oznacza, to że w przypadku konopi innych niż włókniste penalizacji podlegają dwa etapy związane z ich pozyskiwaniem, tj. uprawa (przygotowanie i posadzenie sadzonek, podlewanie, nawożenie, przycinanie, itp.) oraz zbiór ziela (ścięcie kwiatostanu z dorosłej rośliny) – wyjaśnia Marcin Dymski. – W konsekwencji osoba, która uczestniczy w obu tych etapach, popełnia dwa odrębne przestępstwa. Sankcja karna przewidziana za te czyny to pozbawienie wolności do lat 3, a jeśli uprawa może dostarczyć znacznej ilości ziela – kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Znaczna ilość ziela nie została przez ustawodawcę zdefiniowana, dlatego zgodnie z utrwalonymi poglądami orzecznictwa i doktryny to taka ilość, która wystarcza do odurzenia się kilkuset osób. Natomiast uprawa konopi włóknistych jest jedynie wykroczeniem objętym łagodniejszą karą – dodaje prokurator.

Czym innym jest jednak nielegalna uprawa konopi zawierających więcej substancji psychoaktywnych lub zbiór ziela takich konopi, a czym innym wytwarzanie z tego ziela środków odurzających takich jak marihuana. Jeśli po zbiórce ziela wytwarza się z niego środek odurzający zdatny do użycia (np. susz konopi), to wypełnione zostają znamiona kolejnego przestępstwa. – Jest ono zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3, a w przypadku wytworzenia znacznej ilości środka odurzającego lub gdy czyn popełniono w celu osiągnięcia korzyści majątkowej (np. na sprzedaż) lub osobistej (np. darowizna w zamian za korzystną decyzję administracyjną) – karą grzywny i karą pozbawienia wolności od 3 do 15 lat – stwierdza Marcin Dymski.

Tego robić nie wolno

W Polsce zarówno produkcja, pośrednictwo w sprzedaży, jak i import oraz samo posiadanie marihuany jest nielegalne i stanowi przestępstwo. Na próżno jednak szukać definicji marihuany w przepisach. Mowa w nich wyłącznie o zielu konopi innych niż włókniste. Według najnowszej definicji marihuaną (ziele konopi innych niż włókniste) jest każda naziemna część rośliny konopi (pojedyncza lub w mieszaninie), z wyłączeniem nasion. Zawiera ona substancje psychoaktywne z grupy kannabinoli, głownie tetrahydrokannabinol (THC) oraz inne kannabinoidy. Oprócz działania psychoaktywnego ma także działanie medyczne (stosowana jest np. do leczenia guza mózgu (glejaka) oraz innych nowotworów).

OPINIA EKSPERTA

Piotr Grzelczak, radca prawny Kancelaria Prawna GFP Legal

Sam fakt występowania na działce nielegalnej plantacji konopi indyjskich nie oznacza, że jej właściciel zostanie automatycznie skazany. Co prawda na początkowym etapie postępowania organy ścigania przyjmą różne wersje śledcze, z których jedna najpewniej będzie zakładać, iż właściciel jest zamieszany w nielegalną uprawę. Jest to tylko jedna z hipotez, która będzie weryfikowana, a już sam fakt, iż właściciel zawiadomił o sprawie policję bądź prokuraturę, znacznie tę hipotezę osłabia. Właściciel nieruchomości zostanie z pewnością przesłuchany w charakterze świadka, lecz do postawienia mu zarzutów i skierowania do sądu aktu oskarżenia droga jest daleka. Organy ścigania musiałyby bowiem dysponować mocnymi dowodami na jego zaangażowanie w przestępczy proceder, gdyż w przeciwnym wypadku zostanie on uniewinniony przez sąd. Zgodnie bowiem z przepisami prawa międzynarodowego, Konstytucji RP i procedury karnej, obowiązuje domniemanie niewinności oskarżonego do czasu udowodnienia mu winy i stwierdzenia jej prawomocnym wyrokiem, a wszelkie niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się zawsze na jego korzyść.

Właściciel działki, na której odkryto nielegalną plantację konopi indyjskich, musi liczyć się z pewnymi ograniczeniami w korzystaniu z nieruchomości. W czasie wykonywania przez policję czynności procesowych będzie on bowiem pozbawiony swobodnego korzystania z niej. Miejsce uprawy stanowi miejsce zdarzenia i podlega oględzinom, zaś plantacja konopi zostaje zabezpieczona na potrzeby szczegółowych badań fizykochemicznych.

Podstawa prawna

Art. 4 pkt 37, art. 45–47, art. 52a–67 ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 224).