statystyki

Sędziemu nie należy się kara za mataczenie

autor: Emilia Świętochowska01.12.2016, 07:04; Aktualizacja: 01.12.2016, 07:06

Sędzia, broniąc się przed zarzutami, ma pełne prawo skłamać, nawet jeśli jego wina była oczywista. I jest to zgodne z zasadami etyki zawodowej. Tak orzekł wczoraj Sąd Najwyższy jako ostatnia instancja odwoławcza w sprawach sędziowskich dyscyplinarek.

Reklama


Reklama


Postępowanie zaczęło się od błahego, 100-złotowego mandatu za przekroczenie prędkości o 14 km/h. Sędzia z Zielonej Góry, który w zeszłym roku dostał pismo w tej sprawie od inspekcji drogowej, zaprzeczył, że to on prowadził auto, mimo że można było go łatwo rozpoznać na zdjęciu z fotoradaru. Co więcej stwierdził też, że nikomu nie pożyczał samochodu w dniu popełnienia wykroczenia. GITD ponowił swoją prośbę o wyjaśnienie, czy to on siedział wtedy za kierownicą i załączył wyraźniejsze zdjęcie z fotoradaru. Jednak mężczyzna po raz kolejny nie przyznał się, że był wtedy kierowcą, a zamiast tego przesłał inspekcji drogowej zaświadczenie, że jest sędzią sądu rejonowego i przysługuje mu immunitet.

Urzędnicy GITD stracili w końcu cierpliwość i mając pewność, że w chwili popełnienia wykroczenia to on prowadził samochód, skierowali do prezesa zielonogórskiego sądu pismo informujące o całej sytuacji. I tak z pozoru trywialna sprawa o wykroczenie drogowe zyskała nowe życie w trwającym blisko rok dwuinstancyjnym postępowaniu dyscyplinarnym. Sędziemu zarzucono przede wszystkim, że uchybił godności sprawowanego urzędu, konsekwentnie kłamiąc, iż to nie on feralnego dnia kierował autem. Mimo że, jak sam potwierdził, samochodu nikomu nie pożyczał.

W toku postępowania dyscyplinarnego sędzia w końcu przyznał, że to on faktycznie był kierowcą, ale nie zapłacił mandatu, gdyż po pierwsze – chroni go immunitet, po drugie – nie zrobił niczego niewłaściwego czy niezgodnego z prawem. Wszystkie informacje przekazane inspekcji drogowej mieściły się zaś w granicach jego prawa do obrony.

Takie wyjaśnienia nie przekonały jednak sądu apelacyjnego (I instancji w sprawach dyscyplinarnych), który uznał sędziego za winnego popełnienia deliktu dyscyplinarnego i ukarał go upomnieniem. W uzasadnieniu podkreślono, że sędzia nie może bronić się w sposób naruszający autorytet urzędu i powinien przyznać się do popełnienia wykroczenia, zamiast brnąć w uporczywe i pokrętne wyjaśnienia (nazwano to wprost „mataczeniem”). Zdaniem sądu dyscyplinarnego taka małostkowość połączona ze zwykłym kłamstwem sprawia wrażenie, jakby mężczyzna chciał wymigać się od odpowiedzialności nawet w sprawie zapłaty 100-złotowego mandatu.


Pozostało jeszcze 55% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama