Jak wynika z badań zleconych przez Komisję Europejską, koszty dostarczenia paczki do innego państwa unijnego są dziś często od trzech do pięciu razy wyższe niż koszty doręczenia jej na terenie danego kraju. Co więcej, różnice w cenach przesyłania towarów do innego państwa UE bywają na poszczególnych rynkach ogromne, mimo że koszty pracy czy warunki konkurencyjne są tam zasadniczo podobne. – To zjawisko w pewnym sensie niewytłumaczalne. Bo nie ma do końca uzasadnienia, dlaczego na tych samych odcinkach, ale w dwie różne strony, ceny paczek są zupełnie różne – podkreśla dr Rafał Zgorzelski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Niepublicznych Operatorów Pocztowych.

Według niego problem różnic cenowych dotyczy głównie doręczania paczek przez operatorów publicznych. – Jeśli chodzi o ceny przesyłek dostarczanych przez firmy kurierskie, to są one dosyć swobodnie kształtowane przez rynek. Fakt, że UE postanowiła się z tym zmierzyć, to już i tak duży krok naprzód – przekonuje dr Zgorzelski.

Niektóre rozbieżności cenowe można wyjaśnić wysokimi kosztami tworzenia sieci dostaw, jak w przypadku obszarów peryferyjnych, gdzie liczba przychodzących paczek nie jest zawrotna. Z drugiej strony na rynkach, na których konkurencja między firmami kurierskimi jest już spora, duże sklepy internetowe są w stanie negocjować z nimi rabaty i zniżki. Problem w tym, że sprzedawcy i tak potem narzucają klientom wyższe ceny paczek niż te, które sami ustalili z operatorem. I to nawet pięciokrotnie, jak pokazują badania KE. – Sprzedawcy mogą też wykorzystywać zamówienia z zagranicy, aby dodatkowo zarobić, mimo że nie stoją za tym żadne uzasadnione koszty, jak choćby koszty dostosowania się do przepisów obowiązujących w innym kraju – zauważa Piotr Skołubowicz, prawnik w kancelarii Affre i Wspólnicy.

Zdaniem Komisji podobnie jak dyskryminacja cenowa stosowana przez wiele sklepów internetowych wobec potencjalnych klientów z zagranicy, praktyki firm pocztowych zniechęcają konsumentów do korzystania z dobrodziejstw wspólnego rynku. Dlatego też przygotowała projekt rozporządzenia, które ma pomóc skuteczniej kontrolować ceny dyktowane przez operatorów, a w efekcie doprowadzić do zmniejszenia ekonomicznie nieusprawiedliwionych dysproporcji. W tym celu już w przyszłym roku KE zamierza zobowiązać wszystkie firmy pocztowe zatrudniające więcej niż 50 pracowników do przekazywania organom nadzorczym (w przypadku Polski jest to Urząd Komunikacji Elektronicznej) informacji na temat działalności, w tym danych o rocznych obrotach (z podziałem na usługi doręczania paczek w kraju i za granicą) czy liczbie przesyłek dostarczonych na terenie kraju oraz innych państw Unii.

Co więcej, operatorzy publiczni, świadczący usługę powszechną, będą musieli przekazywać urzędnikom (pod groźbą kary) swoje cenniki opłat za dostarczanie paczek w kraju i za granicą. Następnie trafią one do Komisji, która będzie je publikować na specjalnej stronie internetowej. UKE i inni krajowi regulatorzy na podstawie tych informacji będą zaś oceniać przystępność i przejrzystość oferowanych usług transgranicznych. I jeśli stwierdzą, że takie nie są, zażądają od operatora wyjaśnień.

– Myślę, że projekt przepisów idzie w dobrym kierunku i w dalszej perspektywie mogą one mieć przełożenie na obniżenie cen, podobnie jak unijna standaryzacja rynku przyczyniła się do spadku opłat za roaming – ocenia Piotr Skołubowicz.

Przedstawiciele rynku pocztowego są bardziej sceptyczni. – Problem jest na tyle złożony, że jego rozwiązanie wymagałoby całkowitej rekonstrukcji europejskiego rynku pocztowego, a przede wszystkim odejścia od operatorów zasiedziałych, zobowiązanych do świadczenia usług powszechnych. A tego się nie spodziewam – uważa dr Zgorzelski.

Zupełnie inaczej widzi tę kwestię Urząd Komunikacji Elektronicznej. – Założenie, że tylko regulacja działalności operatorów wyznaczonych spowoduje obniżenie cen dla klientów końcowych, może okazać się niewystarczające. Rynek dostaw paczek obejmuje bowiem także inne podmioty, często posiadające bardzo silną pozycję rynkową i działające w skali globalnej – podkreśla Monika Radecka z UKE.

KE wprawdzie zrezygnowała z regulacji cen usług, uznając to za środek ostateczny, ale nie wykluczyła jednoznacznie możliwości powrotu do pomysłu. Zapowiedziała już, że w 2019 r. sprawdzi, czy dostarczanie paczek transgranicznych rzeczywiście stało się bardziej przystępne, i zdecyduje, czy potrzebna będzie większa ingerencja.