E-papierosy stały się popularnym „zamiennikiem” papierosa dla osób uzależnionych od nikotyny. Sięgają po nie nawet dotychczas niepalący, także nastolatki. Głównie dlatego, że zapach elektronicznych papierosów jest znacznie mniej wyczuwalny niż klasycznych, a zasilane baterią urządzenie inhalacyjne daje użytkownikowi podobne wrażenie jak przy paleniu tradycyjnych papierosów. Powoduje ono zamianę roztworu inhalacyjnego na lotną mgłę, tzw, chmurkę. Roztwór inhalacyjny, czyli e-liquid, zwykle składa się z glikolu propylenowego i gliceryny oraz dodatków zapachowych. Nikotyna może być dodana – od 0 proc. do 3,6 proc. – ale nie musi. Jak wyjaśnia Ministerstwo Zdrowia, jeśli elektroniczne papierosy nie zawierają nikotyny – i taka informacja widnieje na opakowaniu – ich palacze mogą być spokojni. Urzędnicy z ministerstwa powołują się na art. 2 ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych, który definiuje, czym jest papieros elektroniczny. A mianowicie jest nim wyrób, który może być wykorzystywany do spożycia pary zawierającej nikotynę za pomocą ustnika, lub wszystkie elementy tego wyrobu, w tym kartridże, zbiorniki i urządzenia bez kartridża lub zbiornika; papierosy elektroniczne mogą być jednorazowego użytku albo wielokrotnego napełniania za pomocą pojemnika zapasowego lub zbiornika lub do wielokrotnego ładowania za pomocą kartridżów jednorazowych. Przepisy te – jak informuje ministerstwo – nie odnoszą się do zakazu palenia w miejscach publicznych, jeśli w inhalatorze używa się płynu bez zawartości nikotyny. 

Podstawa prawna

Art. 2 ustawy z 22 lipca 2016 r. o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (Dz.U. z 2016 r. poz. 1331).