Okazało się, że średnie miesięczne dochody w tym zawodzie wynoszą 50 tys. zł.

Polska jest jednak krajem, w którym nie wypada być bogatym. Dlatego Krajowa Rada Komornicza, której zadaniem – jak mniemam – jest walka o to, by komornikom wiodło się jak najlepiej, ruszyła z ofensywą wykazującą, że w branży bida z nędzą. Akcja została dobrze zorganizowana. O napisanie felietonu pokusił się prezes KRK Rafał Fronczek który z chęcią opublikowaliśmy. I tu nie mam zastrzeżeń. Ale do tv.rp.pl wybrał się wiceprezes KRK dr Rafał Łyszczek. I przecierałem oczy ze zdumienia, jak można w ciągu kilku minut tylu rzeczy niedopowiedzieć albo wręcz mówić nieprawdę.

Prezes Łyszczek zarzucił autorowi tekstu nierzetelność. No to, Szanowny Prezesie, sprawdźmy.

Doktor Łyszczek w rozmowie z tv.rp.pl mówi: „nadużyciem, jeśli nie manipulacją, w publikacji jest używanie pewnych przedziałów zarobkowych”. I dalej wskazuje, iż w statystykach, na które się powołaliśmy, najwięcej komorników zmieściło się w przedziale zarobków pomiędzy 10 tys. a 50 tys. zł miesięcznie, a z tego wysnuliśmy błędny wniosek, że komornik średnio zarabia 50 tys. zł miesięcznie. I że równie dobrze moglibyśmy stworzyć przedział od 10 tys. zł do miliona, a za tym wywnioskować, że średnie zarobki komornika wynoszą okrągły milion.

Otóż Panie Prezesie, zapraszam do zapoznania się ze statystykami za 2015 r. Może wtedy nie opowiadałby Pan banialuk w mediach. Oprzyjmy się przez chwilę na faktach. Ministerstwo Sprawiedliwości przeanalizowało sytuację 1211 komorników. 646 spośród nich zarabia w przedziale od 10 tys. do 50 tys. zł miesięcznie. 301 zarabia zaś od 50 tys. do 100 tys. zł miesięcznie. 95 spośród 1211 zarabia zaś powyżej 100 tys. zł na miesiąc. Co więcej, jeżeli z badania w ogóle byśmy wykluczyli komorników zarabiających powyżej 50 tys. zł miesięcznie – czyli 1/3 wszystkich! – to średni miesięczny dochód wyniósłby 24 tys. zł.

Napisaliśmy, że przeciętny komornik w Polsce w 2015 r. zarabiał 50 tys. zł miesięcznie, gdyż tyle właśnie zarabiał statystyczny komornik. Gdyby przedziały były inne, średnie wynagrodzenie w zawodzie nadal wynosiłoby 50 tys. zł miesięcznie. Gdyby nie było już wtedy hurtowni komorniczych – przy założeniu, że liczba spraw by się nie zmniejszyła – też byłoby to 50 tys. zł miesięcznie na komornika. Tak więc albo nie ma Pan pojęcia, o czym mówi, albo usiłuje Pan wprowadzić opinię publiczną w błąd. Tak czy inaczej – nieładnie.

Rzecz druga: prezes Łyszczek wskazuje, że przecież komornicy ponoszą ogromne koszty prowadzenia swych kancelarii, a media mylą dochód z przychodem. Koszty zaś wynoszą średnio 60 tys. zł miesięcznie. Tu mam pewien problem; być może wynika on z tego, że nigdy nie byłem matematycznym orłem. Jeśli by bowiem przyjąć wersję pana prezesa, że 50 tys. zł miesięcznie to przychód, a jednocześnie koszty wynoszą 60 tys. zł – wychodzi mi 10 tys. zł na minusie. Miesiąc w miesiąc. To by potwierdzało tezę KRK, że trudno jest być komornikiem, ale też chyba nie najlepiej świadczyło o inteligencji prowadzących kancelarie komornicze, na których statystycznie by się traciło.

Problem jest jednak tylko teoretyczny, bo prezes Łyszczek znowu powiedział nieprawdę. Pisząc o 50 tys. zł miesięcznie, pisaliśmy o dochodzie, nie o przychodzie. Z tych pieniędzy nie trzeba więc już wydzielać dwóch stówek na kawę i trzech na comiesięczną premię dla zdolnej sekretarki.

I rzecz trzecia: ponoć nieodpowiedzialne jest opieranie się na danych z rekordowego roku pod względem wpływu spraw. Rzecz w tym, Panie Prezesie, że wzięliśmy dane za 2015 r., czyli ostatnie dostępne. Jeśli wpływ w 2016 r. będzie mniejszy – a wszystko wskazuje na to, że rzeczywiście tak będzie – to napiszemy, że komornicy już nie zarabiają 50 tys. zł miesięcznie, lecz zaledwie 35 tys.

Narracja samorządu komorniczego wynika stąd, że resort sprawiedliwości chęć zmiany przepisów na niekorzyść komorników argumentuje m.in. ogromnymi dochodami wykonujących ten zawód. Mówiąc wprost: ministerstwo napuszcza ludzi na komorników, bo politycy doskonale wiedzą, że w Polsce nie ma większego przestępstwa niż dobrze zarabiać. Szkoda jedynie, że komornicy w tę grę wchodzą, zamiast pokazywać, że dla przeciętnego Polaka nie powinny mieć znaczenia ich zarobki. Bo to nie państwo im płaci. A poza tym dobrze zarabia ten, który dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków. Tak przecież jest skonstruowany ten system.

Kłócenie się o dziesiątki tysięcy w niczym nie pomoże. Przed napisaniem tego komentarza wyszedłem z psem na spacer. Spotkałem sąsiadkę, więc postanowiłem sprawdzić nastroje społeczne.

– A komornicy to dobrze zarabiają pani zdaniem?

– Panie kochany, majątek. Słyszałam, że taki jeden to ze dwie średnie krajowe wyciąga.

Życzę powodzenia!