statystyki

Marcin Zieleniecki. Specjalista od wielkich wyzwań

autor: Łukasz Guza14.10.2016, 18:00
paragraf prawo

Czasu na przemyślenia dostarcza mu jego hobby, czyli jazda na rowerze (50 km) i biegi (10 km), które trenował jeszcze jako młodzik i junior w Malborku. No i oczywiście cotygodniowe kursy do Gdańska, tyle że tym razem nie z Katowic, lecz z Warszawy.źródło: ShutterStock

W klasie przyszłych medyków jako jedyny zdawał na prawo. Pracę magisterską pisał u promotora, którego inni unikali jak ognia. Zamiast zarabiać krocie na doradzaniu biznesowi, został ekspertem związkowym. Dziś Marcin Zieleniecki jest wiceministrem i właśnie został przewodniczącym Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy

Reklama


Reklama


Kilka lat temu chciałem uzyskać – na cito oczywiście – opinię eksperta NSZZ „Solidarność” w sprawie kolejnego, dopiero co upublicznionego projektu nowelizacji kodeksu pracy. Zadzwoniłem do centrali, przedstawiłem zagmatwane propozycje i usłyszałem od wyraźnie zdezorientowanej rozmówczyni: „W takich sprawach tylko pan Zieleniecki mógłby jakoś pomóc”. I tak oto pierwszy raz w życiu porozmawiałem z profesorem, który wówczas był nie tylko pracownikiem naukowym Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, ale także ekspertem doradzającym największemu związkowi zawodowemu w Polsce. Dziś jest wiceministrem rodziny, pracy i polityki społecznej. Został też powołany przez premier na przewodniczącego komisji kodyfikacyjnej, która w ciągu 1,5 roku ma przygotować projekty nowego kodeksu pracy oraz zbiorowego kodeksu pracy. Jak widać nie tylko ja zgłaszam się do niego, gdy trzeba zrobić coś niezwykle trudnego. Ale prof. Marcin Zieleniecki ma to we krwi. Bo tak się jakoś ułożyło, że zawsze lgnęły do niego wyzwania. I zawsze zmierzał pod prąd.

Ten hart ducha może mieć źródło w tym, że dorastał w cieniu największej ceglanej warowni Europy – zamku krzyżackiego w Malborku. – Ten niesamowity obiekt powodował, że nawet szare, PRL-owskie lata 80. nabierały ciekawych barw – tłumaczy. To właśnie w zamku przyszły profesor mógł sprawdzić swoją siłę woli. Uczestniczył w zajęciach dla młodzieży organizowanych przez zamkowe muzeum – przez rok licealiści zgłębiali wiedzę o warunkach życia w średniowiecznej twierdzy. Muzeum udostępniło im też część zamku, aby wspólnie z uczniami zaprzyjaźnionej szkoły z Hamburga „przenieśli się w czasie”. Przez tydzień musieli być ubrani w ówczesne stroje, spali na deskach przykryci skórami, uczyli się średniowiecznych sztuk walki, jedli kaszę i mięsiwo (Polacy nie mieli z tym problemów, niemieckie żołądki okazały się mniej wytrzymałe i kilka osób musiało skorzystać z pomocy lekarskiej).


Pozostało jeszcze 50% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama