W konsultacjach znajduje się wiele projektów państwa resortu, które dotykają procesu inwestycyjnego. Mowa m.in. o rozporządzeniu w sprawie warunków technicznych dla nowych budynków czy założeniach Narodowego Programu Mieszkaniowego. Zacznijmy od tego pierwszego. Jak do pomysłów ministerstwa odniosła się branża?

Bardzo pozytywnie. Te przepisy nie były nowelizowane przez ponad dekadę, przez co wiele z nich się zdezaktualizowało. Stąd też wiele uwag, jakie wpłynęły do resortu, rozpoczyna się od stwierdzenia: popieramy obrany kierunek zmian.

Inwestorzy zaakceptowali pomysł, by każdy nowy blok w większym mieście wyposażać w punkty do ładowania elektrycznych pojazdów?

Początkowo wobec tego rozwiązania przetoczyła się fala krytyki. Wtyczki do elektrycznych aut powinny zostać zainstalowane przy budynkach, gdy w Polsce pojawi się odpowiednia liczba takich samochodów. Patrząc na rozwój rynku elektromobilności, wydaje się jednak, że niezbędne jest wyprzedzanie przepisami prawa zjawisk, które nastąpią niebawem i które mają je promować. Mówiąc niebawem, mam na myśli perspektywę kilku czy kilkunastu lat.

Pytanie jednak, czy w przepisach budowlanych konieczne jest wprowadzanie tak szczegółowych zapisów. Nie chodzi tu tylko o wtyczki, ale np. regulacje dotyczące szerokości schodów czy drzwi wewnętrznych. Inaczej mówiąc, czy ustawodawca nie powinien pozostawić większej swobody projektantom?

Też bym sobie tego życzył. Dzisiejsza praktyka jednak pokazuje, że to, co nie jest zapisane na sztywno, a wpływa na koszty budowy i warunki funkcjonowania, jest niwelowane ze strony wykonawcy w taki sposób, aby osiągnąć jak najmniejszy nakład finansowy. Oczywiste jest przecież, że każde -10 cm na dużym obiekcie kubaturowym zmniejsza koszty. Określona natomiast w przepisach np. minimalna szerokość schodów ma zapewnić bezpieczeństwo zejścia, co ważne jest w przypadku ewakuacji czy przy transporcie osób chorych. Ma także wymiar pragmatyczny: umożliwia bowiem chociażby łatwiejsze wniesienie mebli, pozwala swobodnie przemieszczać się osobom z niepełnosprawnością. Te centymetry decydują zatem o normalności funkcjonowania. Oczywiście docelowo życzyłbym sobie, by przepisy techniczne obowiązywały w zakresie podstawowym; jako baza, która wyznacza obligatoryjne standardy w zakresie bezpieczeństwa konstrukcji, użytkowania czy pożarowego.

A co z pozostałymi elementami?

Powinny zostać spisane jako standardy wykonywania zawodów. Na tę chwilę takich nie ma. Są jednak samorządy zawodowe architektów i inżynierów budownictwa, które mogłyby je wypracować. Gdyby tak się stało, a branża by je jednolicie wdrożyła – kontrolując przy tym i pociągając do odpowiedzialności osoby, które nie stosowałyby się do wytycznych – nie widzę absolutnie powodu, by w rozporządzeniu w sprawie warunków technicznych zawierać tak szczegółowe zapisy jak dziś.

Polski Związek Firm Deweloperskich w niedawno wydanej opinii sugeruje, że warunki techniczne są obecnie zbyt wyśrubowane. Uważa, że kupującym powinno się dać „możliwość zakupu mieszkania tańszego, którego standard odpowiada niższej cenie”, informując ich przy tym szczegółowo o charakterystyce lokalu. Czy rzeczywiście dziś warunki techniczne są aż tak wymagające?

Potraktowałbym to pytanie jako retoryczne. Zwróćmy uwagę, że przepisy wskazują na wymagania minimalne. Co za tym idzie, ich spełnienie daje gwarancję, że dany obiekt zapewniać będzie minimum komfortu i bezpieczeństwa użytkowania. Warto też wskazać, że obecne wymagania stawiane deweloperom – z punktu widzenia innych państw Unii – nie są wcale wyśrubowane.

Jakich tez możemy się spodziewać w raporcie po konsultacjach społecznych? Czy projekt noweli warunków technicznych będzie jeszcze ewoluował?

Projekt po konsultacjach nie będzie się wiele różnił od wersji pierwotnej. Uwagi skupiły się raczej wokół doprecyzowania zapisów niż wprowadzania nowych.

Co zatem zostanie doprecyzowane?

Wskazujemy chociażby, w jakich przypadkach rozporządzenie w sprawie warunków technicznych należy stosować. Dziś występowała wątpliwość, czy w przypadku dokonywania przebudowy budynku istniejącego obiekt należy dostosować również w zakresie izolacyjności cieplnej ścian, skoro tego elementu przebudowa nie miała dotykać. W rozporządzeniu wpisujemy jasno, że regulacje stosuje się wyłącznie w zakresie wprowadzanych zmian. Czyli jeśli dokonuję modyfikacji w strukturze budynku, nie dotykając elementów zewnętrznych, to tych ostatnich nie muszę dostosowywać do aktualnych wymagań.

W projekcie wprowadzamy też obowiązek wygospodarowania miejsc na przewijaki w dużych lokalach gastronomicznych, handlowych oraz na stacjach paliw. Rozporządzenie określać ma też minimalną i maksymalną powierzchnię placu zabaw, uzależnioną od liczby mieszkań w nowo budowanej inwestycji.

Również w założeniach Narodowego Programu Mieszkaniowego postuluje się wiele zmian związanych z budownictwem. Mowa m.in. o przeglądzie mieszkań z wielkiej płyty. Należy obawiać się ich kondycji?

Kiedy wznoszono obiekty wielkopłytowe, ich wytrzymałość określono na ok. 60–70 lat. Tymczasem dziś wszelakie badania i ekspertyzy pokazują, że są one wielokrotnie trwalsze od obiektów obecnie budowanych. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo konstrukcji i użytkowania, jesteśmy pewni, że są wytrzymałe oraz stabilne. W tej mierze nie ma jakichkolwiek obaw. Dziś wielka płyta zdezaktualizowała się jedynie ze względu na system budowy: ludzie nie chcą mieszkać w małych, zbyt akustycznych pokojach, z często ciemnymi kuchniami i niesprawną wentylacją. Temat wielkiej płyty sprowadza się więc jedynie do problemów związanych z jej aranżacją i aktualizacją do teraźniejszych potrzeb i standardów. Co więcej, wypadki – np. wybuchy gazu – pokazywały, że takie budynki się nie rozpadają.

„Zwiększenie skuteczności i efektywności zwalczania samowoli budowlanych” to również jeden z celów zawartych w Programie Mieszkaniowym. Czy rząd zamierza rozpocząć porządkowanie przepisów od wprowadzenia abolicji?

Różne warianty są rozpatrywane, jeśli chodzi o kwestie zmian systemowych związanych z procesem inwestycyjnym. Po pierwsze szykujemy kodeks budowlany. W nim znaleźć się mają rozwiązania, które spowodują, że prawo stanie się efektywne również w zakresie dotychczasowych samowoli. Niestety na obecnym etapie nie mogę wskazać konkretnych rozwiązań.

Czy jednak nowy kodeks budowlany będzie się dużo różnił od tego, który przed rokiem został opracowany przez zespół pod przewodnictwem prof. Marka Wierzbowskiego?

Znacząco. Poprzedni projekt bazował na stanie prawnym obecnie funkcjonującym, tzn. ingerował w konkretne zapisy ustawy o planowaniu i prawa budowlanego, próbując je ulepszać. Do tego dodano jeszcze materię z ustawy o wyrobach budowlanych, co było zupełnym nieporozumieniem, ponieważ ta dotyczy wąskiej grupy producentów, importerów i sprzedawców. Warto też wspomnieć, że nie zawierał całego planowania i był niespójny systemowo i nazewniczo. Nowy kodeks natomiast nie będzie pisany dotychczasowym językiem. Nie będzie też poprawiać starych przepisów. Jego normy zostaną sformułowane zgodnie z tym, jak prowadzony jest proces inwestycyjny, na podstawie przeprowadzonej kwerendy problemów i zidentyfikowanych barier, które należy skutecznie i roztropnie wyeliminować. Czyli od fazy pozyskania map, a więc aspektów geodezyjnych, poprzez całe planowanie przestrzenne (lokalne i ponadlokalne), proces uzyskiwania pozwoleń budowlanych, które zostaną w kodeksie transparentnie wyliczone i zróżnicowane według rodzaju inwestycji, po pozwolenie na budowę, odbiory i przepisy dotyczące utrzymywania obiektów.

Znikną specustawy – drogowa, stoczniowa, lotniskowa i inne?

Będzie jedna specustawa, dla wszystkich inwestycji celu publicznego. Jest to niezbędne z uwagi chociażby na reżim czasowy czy środki finansowe pozyskiwane z zewnątrz. Nie ma też co ukrywać, że obecne poruszanie się w dziewięciu ustawach specjalnych nie należy do najprostszych. Na bazie więc sprawdzonych rozwiązań w nich zawartych, w kodeksie powstanie jeden dział i procedura pt. „Realizacja inwestycji celu publicznego”. Opracowanie jednej uniwersalnej procedury dla tego typu inwestycji jest niezbędne.

Pojawiają się jednak głosy, że również nowy rządowy program Mieszkanie Plus – zakładający budowę niedrogich mieszkań na wynajem – ma zawierać specjalną procedurę umożliwiającą szybszą budowę domów w ramach tego programu.

Różne głosy się pojawiają na ten temat. Dziś wiemy jedno: program został ogłoszony, cel precyzyjnie przedstawiony, pozostaje oprzyrządowanie formalno-prawne i działanie. Pracujemy nad tym, aby program został skutecznie w niedługim czasie zrealizowany.