statystyki

Stosunek zaufania a prawo do wolności wypowiedzi

autor: Maciej Gutowski, Piotr Kardas06.07.2016, 07:12; Aktualizacja: 06.07.2016, 08:22

W debacie publicznej wokół Trybunału Konstytucyjnego mamy do czynienia z nagromadzeniem poglądów – życzliwie rzecz ujmując – ekstrawaganckich. Prezentowane są one przez obie strony sporu o kształt sądownictwa konstytucyjnego, bywa, że przez osoby posiadające stopnie i tytuły naukowe. Prawo do posiadania i prezentowania przez każdego własnych poglądów to podstawowa wartość demokracji konstytucyjnej. Wolność do prezentowania własnego stanowiska łączy się jednak z odpowiedzialnością.

Reklama


Reklama


Nie mamy najmniejszych wątpliwości, że odmienność poglądów naukowych nie może prowadzić do jakichkolwiek konsekwencji w sferze prawa pracy. Dotyczy to każdej instytucji. Trudniej tak twarde twierdzenie stawiać, gdy mamy do czynienia ze stanowiskiem, które niełatwo zaliczyć do kategorii twierdzeń naukowych. Wówczas, w zależności od pełnionej roli lub wykonywanej funkcji, należy się liczyć z pewnego typu odpowiedzialnością za słowo, w tym, w szczególności, potrzebą zachowania wstrzemięźliwości wypowiedzi. Pełnione role społeczne narzucają określone ograniczenia. Przykładowo, adwokat przyjmując sprawę, decyduje się na wspieranie prezentowanego w niej stanowiska niezależnie od swoich poglądów naukowych. Obowiązek powstrzymania się od pochopnych stwierdzeń może także wynikać z innych relacji opartych na stosunku zaufania.

Ostatnie wydarzenia związane z Biurem TK są kolejnym dowodem tego, że w obecnej debacie każda wypowiedź ma znaczenie. Że w sytuacji postępującego niszczenia najwyższej władzy sądowniczej w Polsce należy zachować najwyższą staranność i klarowne granice między tym, co łączy się z debatą naukową, a tym, co stanowi przejaw aktywności na innych polach, w tym także publicystyki. W obecnej sytuacji w sposób szczególny ujawnia się potrzeba zachowania roztropności w prezentowaniu wypowiedzi, a z drugiej strony powstrzymania się od pochopnych decyzji personalnych. O ile wypowiedzi naukowe prezentowane w publikacjach lub debatach naukowych właśnie z uwagi na ich charakter podlegają szczególnej ochronie wynikającej z zasady wolności badań naukowych, to do działalności publicznej i publicystycznej odnoszą się inne zasady i kryteria oceny. Trzeba tu nad wyraz starannie dobierać formę i sposób prezentacji własnego stanowiska. Pogląd dr hab. Kamila Zaradkiewicza, że w ramach systemu kontroli konstytucyjności prawa powinna istnieć, podobnie jak to ma miejsce w sądownictwie powszechnym, możliwość kontroli prawidłowości procedur – z uwagi na brak głębszego wywodu, który wspierałby tę kontrowersyjną myśl – nie broni się wedle kryteriów naukowych. W kontekście niedawnej politycznej uzurpacji w tym właśnie zakresie stanowisko to jest nie tylko niezasadne merytorycznie, lecz również wysoce niefortunne.


Pozostało jeszcze 57% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama