statystyki

Sędzia orzekająca niesztampowo

autor: Paulina Szewioła21.06.2016, 00:00; Aktualizacja: 21.06.2016, 06:45

Ewa Cisowska - Sakrajda odważyła się stwierdzić, że kobieta żyjąca w związku jednopłciowym powinna mieć prawo zmienić nazwisko na to, które nosi partnerka.

Reklama


W liceum jej pasją była literatura i niewiele brakowało, żeby zdecydowała się kształcić dalej w tym kierunku. Ostatecznie rozpoczęła jednak studia administracyjne, a następnie prawnicze.

Swoją karierę budowała w sposób konsekwentny i zaplanowany. Po uzyskaniu obydwu dyplomów związała się z administracją publiczną. Przez osiem lat pracowała w łódzkim urzędzie miasta, gdzie zajmowała się sprawami z zakresu urbanistyki i architektury. Zatrudnienie w organach administracji łączyła z działalnością naukową, w której efekcie uzyskała tytuł doktora nauk prawnych. Doktorat otworzył też możliwość dojścia do zawodu sędziego z pominięciem aplikacji. I Ewa Cisowska-Sakrajda skorzystała z tej furtki.

Orzekać zaczęła jako asesor w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Łodzi, z którym związana jest zresztą do dziś. I jak sama mówi, od początku swojej kariery orzeczniczej czerpała z doświadczenia zdobytego w urzędzie. – Żeby zrozumieć istotę problemu prawnego, trzeba mieć wiedzę pozaprawną – tłumaczy sędzia Cisowska-Sakrajda.

Na przestrzeni blisko 12 lat na sali rozpraw nie brakowało w jej referacie trudnych przypadków. – Mam szczęście do takich spraw – żartuje sędzia.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama