Zmiany mają doprowadzić do urealnienia kwot przyznawanych w razie uwzględnienia takiej skargi. Chodzi też o to, by rekompensaty za przewlekłość spełniały wymogi wynikające z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Jednym ze sposobów na osiągnięcie tych celów ma być wprowadzenie zasady, zgodnie z którą zasądzana suma nie będzie mogła wynieść mniej niż 1 tys. zł za każdy rok przewlekłości. SN uważa, że rozwiązanie to zasługuje na aprobatę. Są jednak głosy bardziej sceptyczne. Wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Łodzi Zdzisław Klasztorny zauważa, że przepis będzie sprzeczny z istotą skargowości. „Skoro bowiem sąd przyznaje skarżącemu sumę pieniężną na jego żądanie, a nie z urzędu, to nie sposób przyjąć, że gdy strona żąda konkretnej kwoty 5 tys. zł, a sprawa trwa np. 10 lat, możliwe było zasądzenie na jej rzecz 10 tys. zł, wychodząc ponad granice żądania i często wbrew woli skarżącego” – przekonuje. Zdaniem wiceprezesa łódzkiego sądu byłby to wyraz „niebywałej i niczym nieuzasadnionej hojności państwa”.

Jeszcze mocniej skrytykowali tę propozycję sędziowie SA w Katowicach. Ich zdaniem taki automatyzm prowadzić będzie do absurdalnych sytuacji, kiedy państwo będzie musiało wypłacić np. 20 tys. zł odszkodowania, podczas gdy jedynie za kilka miesięcy zwłoki w postępowaniu będzie odpowiedzialny sędzia czy prokurator, a za pozostałą przewlekłość winę będzie ponosić sam skarżący. Katowiccy sędziowie uważają, że ustawodawca lepiej by zrobił, gdyby spróbował zlikwidowć realne przyczyny przewlekłości, np. niemożność uzyskania opinii biegłych w sensownych terminach. „Przeciwdziałać temu zjawisku należy przez urealnienie wynagrodzeń biegłych, co zwiększyłoby zainteresowanie wydawaniem opinii” – to tylko jedna z ich propozycji.

Etap legislacyjny

Projekt w uzgodnieniach