Skazanie i wyeliminowanie z branży jednego bossa powoduje tylko, że jego biznes przejmuje najbliższy współpracownik, konkubina czy konkurencja, często jeszcze bardziej brutalna i bezwzględna. Dlatego na dłuższą metę sens ma tylko ekonomiczne uderzenie w nielegalny biznes. Bo przestępczość zorganizowana to biznes. Często wręcz globalny.

Eva Ivanova

Eva Ivanova

źródło: Inne

Dlatego z wypiekami na twarzy studiowałam długo zapowiadany projekt resortu Zbigniewa Ziobry. Zmiany są radykalne: prawo będzie pozwalać na przejmowanie mienia gangsterów, często przepisywanego na firmy słupy. Dzięki konfiskacie rozszerzonej ciężar udowodnienia legalności majątku będzie przerzucony na przestępców, i to do 5 lat wstecz od wyroku. Mało tego: sam fakt skazania za pewną kategorię przestępstw i osiągnięcia korzyści majątkowej pozwoli na lustrację majątkową. Rozmach mnie nie zaskakuje: we Włoszech czy w Bułgarii ustawodawca poszedł jeszcze dalej. Pytanie, czy za rozmachem pójdą efekty. A w te niestety wątpię.

W ubiegłym roku w Irlandii wyspecjalizowana agencja Criminal Assets Bureau przejęła majątek gangsterów wart ponad 7 mln euro. Pracują w niej policjanci, pracownicy skarbówki i prokuratorzy. Powstała po śmierci dziennikarki śledczej Veronici Guerin, która publikacjami uderzyła w irlandzki narkobiznes, zwłaszcza w potężnego bossa Johna Gilligana. Mimo ostrzeżeń z jego strony Guerin nie przestała pisać. 26 czerwca 1996 r. została zabita. Gilliganowi nie udowodniono zlecenia morderstwa, ale CAB, które powstało po śmierci dziennikarki, skonfiskowało w ubiegłym roku dom narkobossa. Ostatnio zajęło się jego kolejnymi nieruchomościami. Kto w Polsce będzie szukał ukrytych majątków? Kilku policjantów?

W naszym prawie konfiskata rozszerzona jest możliwa od 2003 r. (choć węższa, niż ta zapowiadana). Autorzy ministerialnego projektu nie odpowiadają jednak na kluczowe pytanie, dlaczego od 13 lat nie działa. Mam nadzieję, że znajdą tę odpowiedź, zanim nowe przepisy wejdą w życie.