Jak to zmienić? Należy zaostrzyć przepisy w kodeksie karnym – stwierdza Marek Michalak. Nie może być tak, że osoba, która uderzy solidnie dziecko, trafi do więzienia zaledwie na rok. Powinna spędzić w odosobnieniu co najmniej 3 lata. Ci zaś, którzy zaszkodzili swojej pociesze nieumyślnie, powinni posiedzieć co najmniej 3 miesiące, a nie marny miesiąc (cały czas mówimy o dolnej granicy kary).

Patryk Słowik

Patryk Słowik

źródło: DGP

Tako rzecze rzecznik praw dziecka. Twierdzi, że wyższe kary pomogą uchronić wiele dzieci. Co ciekawe, przyznaje, że „proponowana zmiana wychodzi naprzeciw społecznym oczekiwaniom”.

To prawda. Oczekiwania większości obywateli są takie, by zabójców, gwałcicieli i znęcających się nad dziećmi palić na stosie. Tak więc zacznijmy może już szukać dobrej podpałki?

Szkopuł jednak w tym, że zaostrzenie sankcji w kodeksie karnym nie wpływa na liczbę popełnianych czynów. Naprawdę nie trzeba wprowadzać regulacji przewidującej, że za handel dziećmi bandzior pójdzie na co najmniej 5 lat do więzienia, a nie na 3. To ze społecznego punktu widzenia bez większego znaczenia. Prawda jest taka, że jeśli był mózgiem procederu i prokuratura zgromadzi mocne dowody – dostanie wyrok co najmniej 12–15 lat pozbawienia wolności. Teraz nie trafia za kratki nie dlatego, że w kodeksie wpisano zbyt niską cyfrę, lecz dlatego, że śledczy mają kłopot ze zgromadzeniem twardych dowodów.

Politycy oraz urzędnicy piastujący wysokie funkcje uwielbiają w blasku fleszy tłumaczyć, że przepisy są zbyt łagodne dla bandytów. Wiadomo, przeciętny słuchacz nie lubi bandytów i się z nimi nie utożsamia.

Zbigniew Ziobro, zanim jeszcze został ministrem, krytykował rząd PO-PSL za zbyt łagodne kary dla zabójców. Mówił, że za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem powinna grozić kara nie mniejsza niż 25 lat pozbawienia wolności i że znacznie częściej sądy powinny orzekać dożywocie. Może i powinny. Tyle że już wyciągnięty przez ministra wniosek – że dzięki temu zmniejszy się liczba zabójstw – jest niewłaściwy. Zbigniew Ziobro odnosił się bowiem do przypadku 20-latka z Łodzi, który zabił pod wpływem narkotyków. I teraz moja wątpliwość: czy ktoś naprawdę wierzy w to, że gówniarz pod wpływem silnych środków uzależniających nie zabije dlatego, że w tyle głowy będzie miał myśl, iż dostanie 25 lat odsiadki, a nie 15?

Wszelkie badania pokazują rzecz banalną: przestępczość obniża się wraz ze wzrostem wykrywalności (nieuchronności kary), a nie widełek w kodeksie. Nie byłoby więc źle, gdyby i rzecznik praw dziecka, i Ministerstwo Sprawiedliwości myśleli raczej o tym, jak usprawnić pracę polskich śledczych, zamiast o tym, jaką wymyślić nową, spektakularną karę. Słabym ogniwem pozostaje ściganie, a nie karanie. W przeciwieństwie bowiem do obywateli żaden bandyta jeszcze nie dał się złapać w siatkę populistycznych haseł.