statystyki

Lustracja sędziów rozpoczęta. Ale nie przez PiS

autor: Małgorzata Kryszkiewicz04.05.2016, 07:30; Aktualizacja: 06.05.2016, 13:20
Obawy rodzi zapowiadane na początek 2017 r. spłaszczenie struktury sądów

Obawy rodzi zapowiadane na początek 2017 r. spłaszczenie struktury sądów źródło: ShutterStock

W środowisku sędziowskim wrze. I nie ma się czemu dziwić. Sędziowie mają aż nadto powodów, aby bać się jutra. Ot, wydadzą o jeden wyrok za dużo i nagle się okaże, że nie reprezentują Rzeczpospolitej Polskiej, a „zobowiązanie wobec PO czy Bronisława Komorowskiego”.

Reklama


Reklama


A stąd już tylko krok do tego, aby ktoś zaliczył ich nie do stanu sędziowskiego, a do „zespołu kolesi”. I – przy okazji przemeblowania w strukturze sądownictwa – odmówił powołania ich do nowo utworzonych jednostek.

O tym, że istnieje takie ryzyko, pisaliśmy w DGP już w połowie kwietnia. Obawy rodzi zapowiadane na początek 2017 r. spłaszczenie struktury sądów. Taka zmiana oznaczałaby zapewne, że prezydent musiałby na nowo powołać 11-tysięczną armię sędziów. Zdaniem środowiska może to być doskonały pretekst do pozbycia się niepokornych. Jednak z rosnącym niepokojem obserwuję, jak temat ten ewoluuje w mediach. Zasugerowane przez nas obawy nie zaowocowały dyskusjami na temat tego, jak niebezpieczne dla obywateli może być polityczne odsiewanie sędziów. Zamiast tego mamy polityczną nagonkę. A tam, gdzie się zaczyna polityka, nie ma mowy o merytorycznej debacie. Są za to nieczyste chwyty i walenie cepem na oślep. Co gorsza, w walce nie wszystkim obrywa się słusznie.

Nie chcę się stawiać w roli adwokata diabła, rządzący bowiem bardzo zapracowali sobie na to, aby ich pomysły budziły tak ogromną nieufność w środowisku sędziowskim. Oczywistą oczywistością jest wpływ, jaki na to miały działania podejmowane przez rządzących wobec najważniejszych sądów w Polsce: Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Z przykrością obserwuje się również aktywność ministra sprawiedliwości. Jego publiczne wypowiedzi na temat prezesa TK, ocena statusu prawnego wyroków trybunału czy wreszcie rzekoma dyscyplinarka dla Andrzeja Rzeplińskiego, która w tajemniczy sposób znikła – wszystko to nie budowało zaufania władzy sądowniczej do wykonawczej. Niedawno w wir walki z trzecią władzą ochoczo włączył się wiceminister Patryk Jaki. I w sposób, co trzeba mu oddać, niezwykle twórczy rozwinął działalność zapoczątkowaną przez swojego szefa.

Jest akcja – jest reakcja: kierownictwo resortu stało się wrogiem publicznym numer jeden. A skoro tak, to niektórzy doszli do wniosku, że z czystym sumieniem można teraz potępiać w czambuł wszystkie decyzje, które wychodzą z gmachu w Alejach Ujazdowskich. A także wszystkich, którzy w nim urzędują.

Że tak jest, przekonał się na własnej skórze Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości, który w resorcie odpowiada za przeprowadzenie reformy sądownictwa. To on w zeszłym tygodniu trafił na rozkładówkę „Gazety Wyborczej”, i to nie jako bohater pozytywny. Pewnie większość czytelników tego medium usłyszała o nim pierwszy raz w życiu. Wiceminister Piebiak do tej pory bowiem nie brylował w mediach. Rzadko mówi o sitwie, zdrajcach, sprzedawczykach i układzie. A któremu dziennikarzowi potrzebny dziś wiceminister, który udziela merytorycznych wypowiedzi?

W antypisowskim wzmożeniu to jednak właśnie on stał się celem ataku. Znana z niechęci do grzebania w przeszłości gazeta pogrzebała – i znalazła. Odkryła, że Łukasz Piebiak, gdy orzekał jeszcze w stołecznym sądzie, darł koty z szefostwem. I że się to dla niego skończyło postępowaniem dyscyplinarnym. I... na tym właściwie sensacja się kończy, bo ostatecznie sędzia Piebiak został uniewinniony od większości stawianych mu zarzutów. Winę przypisano mu za to, że nie pisał uzasadnień w terminie. Hm... A czy jest w Polsce choć jeden sędzia, który może powiedzieć, że jemu się to nie zdarza? Można wątpić. Nie bez powodu przecież od lat zmorą sądów dyscyplinarnych sędziów są właśnie sprawy dotyczące opóźnień w pisaniu uzasadnień.

W artykule dostało się także innemu sędziemu pracującemu nad reformą, Jackowi Ignaczewskiemu. On również – z powodu konfliktu z szefostwem – miał postępowanie dyscyplinarne. I nie wyszedł z tego obronną ręką – Sąd Najwyższy utrzymał bowiem karę nagany. Sprawa zresztą była bardzo głośna w środowisku. Bo, jak mówił sam zainteresowany, tak naprawdę toczyła się o zasady: sędzia odmówił sądzenia w sprawie, która została mu przyznana z referatu chorego kolegi i z której aktami nie miał szansy się zapoznać. „Chciałem zmusić kogoś do myślenia, zwrócić uwagę przełożonych na to, że praca w sądach jest źle zorganizowana, że nie jesteśmy traktowani jak niezawiśli sędziowie, a jak urzędnicy, którzy mają bezmyślnie wykonywać polecenia służbowe prezesa – mówił w rozmowie z DGP sędzia Ignaczewski.

I na tym właściwie kończy się lista zarzutów wobec sędziów pracujących w ministerstwie nad reformą. Ani słowa o tym, co do tej pory zrobili, urzędując w resortowym gmachu. Czyżby tutaj nie było co krytykować? A może to zwykłe przeoczenie? Jeżeli tak, to śpieszę donieść, że wiceministrowi Piebiakowi udało się w ciągu zaledwie miesiąca od powołania na stanowisko podsekretarza stanu wcielić w życie nowy regulamin urzędowania sądów powszechnych. Regulamin, w którym uwzględniono wiele postulatów zgłaszanych od dłuższego czasu przez samych orzekających. A gdy się okazało, że są w nim jednak rozwiązania, które sędziom przeszkadzają w codziennej pracy, Piebiak niemal błyskawicznie przygotował odpowiednie korekty. Jaka to odmiana wobec wielu poprzednich ekip, wie każdy, kto choć trochę orientuje się w sprawach dotyczących sądownictwa.

Kto się zaś nie orientuje, temu zostają zachowania plemienno-kibicowskie: nieważne, co robisz; ważne czy jesteś swój, czy obcy. W porównaniu z takimi harcami rozmowa o meritum to faktycznie nuda.

Niektórzy doszli do wniosku, że z czystym sumieniem można teraz potępiać w czambuł wszystkie decyzje, które wychodzą z gmachu w Alejach Ujazdowskich.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Tęczar(2016-05-04 09:00) Odpowiedz 6317

    Maj 2015 r. - składam do Sądu Rejonowego w Jaśle pozew o zapłatę. Mija rok - jeszcze nie odbyła się żadna rozprawa.... Tak działają sądy...

    Pokaż odpowiedzi (4)
  • obiektywny krytyk(2016-05-04 09:52) Odpowiedz 5518

    Wydaje mi się, że autorka reprezentuje poziom Gazety Wyborczej...

  • Peters (2016-05-04 08:40) Odpowiedz 5110

    Pani redaktor jeśli nie przedstawia pani faktów tylko własne odczucia to już na pierwszym " waleniu cepem " odechciewa się czytać.

  • antykoleś(2016-05-04 10:06) Odpowiedz 5041

    ale bzdury, a poza tym panu Rzeplińskiemu nie należy się postępowanie dyscyplinarne a postępowanie karne z panem Rzeplińskim, jako oskarżonym w roli głównej.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • zorientowany(2016-05-04 10:43) Odpowiedz 4111

    Rośnie nam kolejny młody manipulator z DGP? Tak naprawdę artykuł ma sprawiać wrażenie, że dotyczy troski o losy niezawisłości sędziowskiej, a w rzeczywistości stanowi "obronę" funkcjonariuszy pis w Ministerstwie Sprawiedliwości. O manipulowaniu faktami .świadczy bowiem fakt, że Autorka z taką samą mocą przytacza powagę orzeczenia uniewinniającego jednego wiceministra, jak i odmawia jej w przypadku wymierzeniu kary nagany, drugiemu bo ... i tutaj przytaczana subiektywna ocena postępowania ukaranego sędziwego. Tymczasem niebezpieczeństwo działań tych ludzi polega na tym, że wywodząc się ze środowiska sędziowskiego, opracowują akty prawne realizujące cele polityczne, a nie praworządnościowe. Potem niestety będą w przypadku wątpliwości wskazywani, jako usprawiedliwienie dla władzy, że to przecież sami sędziowie przygotowali projekty "nowego" prawa.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • kawa(2016-05-04 08:16) Odpowiedz 3712

    Pani Redaktor , cóż za głębia myśli i spostrzeżeń ! Jak dowalać to ostro , w końcu to Pisowcy . Jakież to działania rządzący podjęli wobec Sądu Najwyższego ?

  • potrzebna(2016-05-04 16:29) Odpowiedz 314

    A lustracja jest potrzebna bo jej nie było, wśród sprawiedliwości i... dziennikarzy.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • Inwestor z USA(2016-05-04 08:03) Odpowiedz 3115

    To znaczy co, będą zwalniać według klucza politycznego a nie według oceny merytorycznej nie mówiąc już o moralnej ? Toć to moja ukochana pani sędzia która jednocześnie potrafi sądzić w USA za swoją siostrę jako sędzia amerykański, jest windykatorem amerykańskiej firmy niezarejestrowanej w Polsce i sędzią Sądu Rejonowego, współpracująca z mafią wyłudzającą nieruchomości (w USA także) to ona pozostanie ???

  • sędzia(2016-05-04 12:56) Odpowiedz 2520

    Pani Redaktor, z serca, bardzo dziękuję za ten artykuł. To naprawdę budujące, że dostrzegła Pani istotę manipulacji GW i w dodatku nie bała się Pani tego wyrazić głośno. Nie było na to stać nawet Iustitii, która przecież uczestniczyła w tych dyscyplinarkach po stronie obwinionych sędziów. Teraz wszyscy w środowisku boją się przyprawienia łatki pisowca. A Pani nie jest stronnicza, nie boi się Pani krytyki (a że plemienna krytyka totalna istnieje, to widać choćby po powyższych komentarzach), ma Pani odwagę pisać prawdę i nazywać ją po imieniu. Cieszę się, że jest DGP i że Pani tu pisze. Że pisze Pani o prawie i prawnikach - w prawy sposób.

  • KATON(2016-05-04 14:42) Odpowiedz 206

    Dyscyplinarki i "negatywne" opinie nie zawsze zasadne to sposób na zmiękczanie opornych albo usuwanie konkurencji dla własnego potomstwa z miejsc asystenckich, sędziowskich w polskich sądach. Nepotyzm i Kumoterstwo oraz polskie Pieniactwo to są 3 choroby trawiące polskie sądy zwane czasami "NIEsądami".

  • sedzia niezrzeszony(2016-05-04 12:49) Odpowiedz 2017

    Dziękuję Pani Redaktor. Wprawdzie nie z każdą tezą się zgadzam, ale znalazła się osoba, która dała opór tej wściekłej nagonce. Rozumiem krytykę PISu, ale forma jaką zdecydował się walczyć ten pseudodziennikarzyna, to poziom brukowca. Atakować tam sędziów i wskazywać ich postępowania dyscyplinarne,za które właśnie należą im się brawa i które pokazywały poziom patologii i podległości sędziów przełożonym, to tylko ktoś z najniższymi instynktami mógł podjąc. I dziwię się, że żadna z środowisk sędziowskich grupa, nie napisała tego artykułu. Widocznie coś jest w tych tezach o politycznym zabarwieniu sędziów. I to smuci. Dobrze, ze wypisałem się z Justitii, bo byłoby mi teraz wstyd.

  • sędzia(2016-05-04 12:59) Odpowiedz 2019

    Pani Redaktor, z serca, bardzo dziękuję za ten artykuł. To naprawdę budujące, że dostrzegła Pani istotę manipulacji GW i w dodatku nie bała się Pani tego wyrazić głośno. Nie było na to stać nawet Iustitii, która przecież uczestniczyła w tych dyscyplinarkach po stronie obwinionych sędziów. Jak widać, strach przed przypięciem łatki "pisowca" paraliżuje nawet tych, którzy dotychczas uważali się za niepokornych. Pani nie jest stronnicza, ma Pani odwagę krytykować za to, co złe; chwalić za to, co dobre; i brać w obronę tych, których inni krzywdzą. Nie boi się Pani krytyki (a że plemienna krytyka totalna istnieje, to widać choćby po powyższych komentarzach), ma Pani odwagę pisać prawdę i nazywać ją po imieniu. Cieszę się, że jest DGP i że Pani tu pisze. Że pisze Pani o prawie i prawnikach - w prawy sposób.

  • Asesor (2016-05-04 11:15) Odpowiedz 1917

    Jak wiele musi dziś zrobić dziennikarz, żeby dostać jakiś łaskawy ochłap z MS? Straszne.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • StAAbrA(2016-05-04 13:17) Odpowiedz 1621

    Po co ta cała gadka ? - łańcuchowych trzeba sczyścić do zera , a nowych wybierać w/g znanych , prostych i oczywistych kryteriów .

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • abc(2016-05-04 12:04) Odpowiedz 169

    A czy komuś przyszło do głowy, żeby wszystkich np. poruczników w wojsku zrobić z automatu kapitanami ? A do tego sprowadza się pomysł sędziów rejonowych z dyscyplinarkami pracujących w ministerstwie, aby z mocy prawa awansować !!! Ta "reforma" to jest skok na wyższe stanowiska przy równoczesnej degradacji obecnych sędziów okręgowych i apelacyjnych.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • zlot(2016-05-04 09:30) Odpowiedz 161

    toż to felieton...

  • Malcolm(2016-05-04 09:43) Odpowiedz 152

    niby rzecz oczywista, że ludzi trzeba osądzać po ich czynach ale w dzisiejszych czasach oczywistość jawi się jako eureka...

  • prawnik - Szczecin (2016-05-04 08:34) Odpowiedz 1525

    Ciekawy artykuł.

  • hit(2016-05-04 10:31) Odpowiedz 127

    największy problem z regulaminem jest taki, że zapisy które najbardziej sędziom przeszkadzają nie były z nikim konsultowane....a dobra zmiana zakładała przecież konsultowanie rozwiązań z obywatelami. gdyby regulamin został skonsultowany, to może nowelizacja nie była konieczna. niestety projekt nowelizacji nie likwiduje wszystkich absurdów nowego regulaminu....

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Obkuty(2016-05-04 09:54) Odpowiedz 118

    Pani redaktor, mam wrażenie , że pisze pani niepochlebnie o swoich kolegach dziennikarzach z innych gazet, w obronie pozostawionych w resorcie sprawiedliwości sędziów ze " starego układu " którzy obecnie "pracują u podstaw" reform PIS-u i mimo to są właśnie przez tych dziennikarzy tępieni. I są to Raczej Pani odczucia, jak pisze komentator Peters. Dla niektórych to zbyt skomplikowane ( ilość komentarzy ) i trochę robi wrażenie dualizmu. Może, w kontraście z oburzeniem sędziów, pisać trochę o konkretach pracy sądów ? ( ale nie o statystykach )

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama