statystyki

Pięćdziesiąt twarzy zamówień publicznych

autor: Sławomir Wikariak02.05.2016, 09:30
Eksperci podkreślają jednak, że niesprawiedliwe byłoby obarczanie za to winą wyłącznie urzędników przygotowujących specyfikacje. Ich asekuranctwo czy nadmierny formalizm nie biorą się znikąd: często są wymuszone przez kontrolerów.

Eksperci podkreślają jednak, że niesprawiedliwe byłoby obarczanie za to winą wyłącznie urzędników przygotowujących specyfikacje. Ich asekuranctwo czy nadmierny formalizm nie biorą się znikąd: często są wymuszone przez kontrolerów.źródło: ShutterStock

Czy polskie przepisy o przetargach rzeczywiście są tak niedoskonałe jak się o nich mówi? Owszem. Ale też próżno szukać w Europie systemu, który nie miałby wad.

Reklama


Reklama


Jeśli inwestycja się ślimaczy, to co jest winne? Albo gdy trzeba zerwać kontrakt z wykonawcą, który nie radzi sobie z jego wykonaniem lub dostarczony towar okazał się wybrakowany? Oczywiście, źródłem problemów są przepisy o zamówieniach publicznych. Taką opinię od lat słychać z ust i polityków, i urzędników. Taka też opinia powoduje, że ustawa – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 2164) jest jednym z najczęściej nowelizowanych aktów prawnych. Od jej uchwalenia w 2004 r. zmieniano ją już 49 razy. W Sejmie trwają właśnie prace nad kolejną, pięćdziesiątą nowelizacją, ale tym razem ich głównym powodem są nowe dyrektywy unijne.

Tak jak w UE

Czy rzeczywiście nasze przepisy są tak złe? Zapytaliśmy o to czwórkę ekspertów znających regulacje polskie, zagraniczne i unijne. Żaden nie przytaknął obiegowym opiniom.

– Moim zdaniem w przepisach każdego z państw UE można znaleźć plusy i minusy, dlatego nie jestem w stanie wskazać kraju, który postawiłabym polskiemu ustawodawcy za wzór. Są takie, w których regulacje wydają się sprawiać większe problemy niż w Polsce – ocenia dr Aleksandra Sołtysińska z Katedry Prawa Europejskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

– Z Włoch pochodzi najwięcej pytań do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczących dyrektyw zamówieniowych. Niemcy są oskarżani przez Komisję Europejską o brak skutecznych środków ochrony prawnej i niestosowanie nawet zasad traktatowych poniżej progów unijnych – podaje przykłady.

Tymczasem właśnie Niemcy i tamtejsze przepisy są często stawiane za wzór Polsce, zwłaszcza jeśli chodzi o zasady kontraktowania robót budowlanych. Czy słusznie?

– Niemieckie przepisy są w zasadzie kalką przepisów unijnych, dlatego trudno uznać je za lepsze od polskich. Zwłaszcza że w dużej mierze to Niemcy właśnie narzucili niektóre regulacje w nowej dyrektywie – zauważa Grzegorz Wicik, radca prawny prowadzący indywidualną kancelarię.


Pozostało jeszcze 81% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

  • x(2016-05-02 14:30) Odpowiedz 21

    Przeciętny obywatel widzi wady polskich zamówień publicznych, władze tego nie widzą. Pierwsza z brzegu uwaga: przede wszystkim przetargów nie powinny wygrywać firmy, które nie płacą składek ZUS zatrudnianym pracownikom. Jest to bardzo łatwe do wprowadzenia i w interesie publicznym. Dużo się krzyczy że kasa ZUS jest pusta ale robi się wszystko by była pusta.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama