statystyki

Umowa z aplikantką, której nie było

autor: Ewa Maria Radlińska23.03.2016, 06:37; Aktualizacja: 23.03.2016, 06:42

Klient twierdził, że zapłacił za poradę i wniosek, a prawniczka, że udzieliła bezpłatnej porady prawnej. Sąd nie znalazł umowy, ani podstaw do wypłaty klientowi zadośćuczynienia.

Reklama


Pozwaną była M. K., która w 2010 r. była aplikantem adwokackim. Występowała wtedy z upoważnienia adwokata w sprawie przed sądem rejonowym. Klient którego wtedy broniła, pozwał aplikantkę.

Porada prawna

Aplikantka nie była pracownikiem adwokata, który ją upoważnił, nie odbywała u niego również aplikacji adwokackiej. Zastępowała mecenasa jedynie okazjonalnie, w tym w sprawie tego klienta. Prawniczka jako aplikant nie miała uprawnień do prowadzenia samodzielnie spraw. Klient wiedział, że jest ona aplikantem, gdyż był obecny na rozprawie. To po niej poprosił aplikantkę o udzielenie porady prawnej w kwestii związanej z odroczeniem wykonania kary pozbawienia wolności. Strony nie zawarły umowy, a klient nie płacił za to prawniczce. Ona nie składała w tej sprawie wniosku o odroczenie wykonania kary pozbawienia wolności. Mężczyzna ten jeszcze kilkakrotnie kontaktował się z prawniczką telefonicznie, ale nie zgłaszał w rozmowach żadnych zastrzeżeń, tylko chciał się zorientować jakie ma możliwości, aby wyjść przedterminowo z aresztu. Aż w końcu wniósł skargę do Okręgowej Rady Adwokackiej. Została ona oddalona. Złożył również zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez aplikantkę, ale postępowanie zakończyło się odmową wszczęcia. Wniósł też subsydiarny akt oskarżenia, ale to postępowanie zakończyło się umorzeniem. Wszystkie postępowania dotyczyły rzekomo zawartej umowy między nim a aplikantką. Następnie pozwał prawniczkę żądając kwoty 4 tys. zł zadośćuczynienia oraz zwrot kosztów procesu. Wskazywał, że gdyby aplikantka miała uprawnienia do wykonywania zawodu adwokata i reprezentowała go w postępowaniu przed sądem o odroczenie wykonania kary, sąd odroczyłby wykonanie tej kary i mężczyzna nie zostałby osadzony w jednostce penitencjarnej. Podał, że w 2010 r. zawarł z pozwaną aplikantką umowę, a następnie wręczył jej honorarium w kwocie 680 zł i przedłożył wszystkie dokumenty, aby ta złożyła wniosek o odroczenie wykonania kary pozbawienia wolności na okres 6 miesięcy. W jego ocenie ten wniosek na pewno zostałby rozpoznany pozytywnie. Powód uzyskałby wówczas zasiłek pielęgnacyjny i świadczenie z MOPS w łącznej kwocie 683 zł. Sprecyzował, że naruszenie jego dóbr osobistych w tym przypadku polegało na kłamaniu i oszukaniu a tym samym lekceważeniu jego osoby przez aplikantkę, która podawała się za adwokata, podczas gdy nim nie była. Na marginesie można wspomnieć, że kobieta w lutym 2012 r. rozpoczęła prowadzenie kancelarii adwokackiej.


Pozostało jeszcze 92% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama