statystyki

Nie tak łatwo się wycofać z umów o ochronie inwestycji

autor: Ewa Ivanova01.03.2016, 07:27; Aktualizacja: 01.03.2016, 08:31
dokument, prawo, umowa, podpis, biznes

Polscy inwestorzy prowadzący działalność zagraniczną utracą bowiem możliwość bezpośredniego działania wobec państwa, które naruszy ich interesy.źródło: ShutterStock

Państwo polskie jest dziś stroną 11 arbitraży inwestycyjnych, które toczą się przed międzynarodowymi trybunałami. W grę wchodzą gigantyczne roszczenia: zagraniczni przedsiębiorcy dochodzą tą drogą od naszego kraju 4,1 mld zł

Reklama


Reklama


Podstawą żądań są BIT-y (Bilateral Investment Treaty), czyli umowy o wzajemnym popieraniu i ochronie inwestycji, które Polska – podobnie jak kraje całej Europy Środkowej – szczególnie chętnie zawierała w latach 80. i 90. Na ich podstawie inwestorzy zagraniczni mogą pozywać państwo za przejawy wywłaszczenia, nacjonalizacji lub dyskryminację. Ale rządy są też pozywane za niekorzystne dla zagranicznego przedsiębiorcy zmiany prawa, błędne zapewnienia urzędników państwowych, a nawet orzeczenia sądów.

Wiceminister Skarbu Państwa Mikołaj Wild zapowiedział przed kilkoma dniami w Sejmie wypowiedzenie BIT-ów. Czy sam taki sygnał może odstraszyć zagranicznych inwestorów albo nawet gorzej: spowodować lawinę arbitraży?

Kij ma dwa końce

BIT-y służyły ściąganiu inwestycji zagranicznych. Ale oprócz zalet miały też podstawową wadę: dla wielu koncernów zagranicznych stały się furtką do dochodzenia gigantycznych odszkodowań od państw. Część firm zaczęła nawet celowo kształtować swą strukturę tak, aby mieć możliwość skorzystania z arbitrażu inwestycyjnego (np. zakładając firmy na Cyprze). BIT-y zaczęto traktować jak darmowe ubezpieczenie. Ale dla państwa nawet wygrane arbitraże oznaczają wielkie koszty związane z obsługą prawną.

– Z jednej strony zawarte przez Polskę umowy BIT są w pewnym zakresie podstawą wiarygodności i atrakcyjności naszego kraju jako miejsca otwartego na inwestycje zagraniczne. Z tej perspektywy wypowiedzenie umów BIT może być kryterium branym pod uwagę przez inwestorów zagranicznych podczas wyboru punktu docelowego inwestycji – uważa Marek Furtek, wspólnik i szef Departamentu Postępowań Sądowych, Arbitrażu i Mediacji w FKA Furtek Komosa Aleksandrowicz.


Pozostało jeszcze 56% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama