Wynika z niego, że Sejm mógł uchwalić w sposób ekspresowy grudniową nowelę, ale nie miał prawa wprowadzić nią takich zapisów, które de facto doprowadziły do paraliżu prac trybunału i naruszyły niezawisłość sędziów.

Sprawę przed TK zainicjowały aż cztery podmioty. Wśród wnioskodawców są m.in. I prezes Sądu Najwyższego oraz rzecznik praw obywatelskich. Niemal we wszystkich wnioskach pojawiło się żądanie uznania za niekonstytucyjną noweli już ze względu na sam ekspresowy tryb jej uchwalenia. Projekt został bowiem skierowany do pierwszego czytania 17 listopada. Dwa dni później – 19 listopada – został ostatecznie uchwalony przez Sejm, a 20 listopada przyjęty przez Senat i podpisany przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jak jednak zaznacza Andrzej Seremet, tempo prac nad ustawą zależy – zwłaszcza w przypadku prac sejmowych – wyłącznie od woli uczestników danego postępowania legislacyjnego. Jego zdaniem zasada ta wynika m.in. z autonomii działania Sejmu. Tak więc jego zdaniem nie może być mowy o naruszeniu norm konstytucyjnych.

PG nie spodobała się natomiast rezygnacja przez ustawodawcę z vacatio legis omawianej noweli. Jak bowiem podkreśla PG, nie było żadnych ku temu przesłanek. „Ani projektodawca ustawy, ani ustawodawca nie przedstawili żadnych racjonalnych argumentów, które wskazywałyby na ważny interes państwa wymagający natychmiastowego wejścia ustawy nowelizującej w życie” – czytamy w uzasadnieniu stanowiska. Tymczasem, jak przypomina PG, taki obowiązek na nich ciążył. Seremet stwierdza, że takim celem miało być jedynie uniemożliwienie TK zbadania nowych przepisów. „W celu uniknięcia takiej, wręcz absurdalnej sytuacji konieczne jest ustanowienie odpowiedniego vacatio legis” – kwituje.

Ponadto PG stwierdził, że materia, którą reguluje nowelizacja, jest niezwykle istotna dla państwa, co przemawiałoby wręcz za wydłużeniem typowego, czternastodniowego vacatio legis, a nie za jego skracaniem.

W stanowisku szef prokuratury krytykuje również nową zasadę usuwania sędziów TK ze stanowiska. Zgodnie bowiem z nowelą teraz decyzję w tej kwestii ma podejmować Sejm na wniosek zgromadzenia ogólnego sędziów TK. Do tej pory było to zaś możliwe tylko na mocy orzeczenia sądu dyscyplinarnego. Seremet uważa, że ten nowy model obarczony jest „wadą dysfunkcjonalności, mającej w pewnym zakresie wymiar tragikomiczny”. Co jednak najistotniejsze – prowadzi do naruszenia norm konstytucyjnych. Nie da się bowiem tego rozwiązania pogodzić z zasadą niezależności TK i niezawisłości jego sędziów. „Sędziowie Trybunału orzekają w sprawach zgodności ustaw z Konstytucją, dlatego rozwiązanie, przewidujące rozstrzygający głos Sejmu w sprawie wygaśnięcia mandatu sędziego przed upływem kadencji, należy widzieć jako formę niedopuszczalnej presji na decyzje sędziów Trybunału” – pisze Seremet. I dodaje, że możliwość złożenia sędziego z urzędu wbrew jego woli przed upływem kadencji powinna być możliwa tylko na skutek orzeczenia sądu.

PG nie widzi za to zagrożenia w tym, że prezydent i minister sprawiedliwości będą mogli składać do prezesa TK wnioski o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów trybunału. „Fakt, że wniosek ten jest kierowany przez organ władzy wykonawczej, nie przesądza jeszcze bowiem o niekonstytucyjności takiego rozwiązania. Wszak wniosek jest adresowany do organu władzy sądowniczej” – czytamy w uzasadnieniu.

Za dysfunkcyjne PG uznał natomiast rozwiązanie polegające na badaniu wniosków przez TK w pełnym składzie. Jego zdaniem nie da się tego pogodzić z dyrektywą zapewnienia sprawności działania instytucji publicznych. Poza tym jego zdaniem teza, że dzięki zwiększeniu liczebności składu orzekającego wyroki TK będą bardziej rzetelne i obiektywne, jest nie do udowodnienia.

Teza, że dzięki zwiększeniu liczebności składu wyroki TK będą bardziej rzetelne, jest nie do udowodnienia