W sytuacji otrzymania urzędowego zawiadomienia lub wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze takich danych przedsiębiorca w celu uniknięcia odpowiedzialności za ich umieszczenie powinien niezwłocznie uniemożliwić dostęp do tych danych.

Ważne jest podkreślenie, że usługodawca udostępniający zasoby systemu informatycznego zgodnie z art. 15 ustawy nie ma prawnego obowiązku sprawdzania komentarzy przed ich udostępnieniem. Programy filtrujące wulgaryzmy często bywają nieszczelne, a przede wszystkim nie są w stanie automatycznie oceniać, czy komentarze mają obraźliwy charakter, dlatego też odpowiedzialność pojawia się w momencie braku niezwłocznej reakcji usługodawcy na urzędowe zawiadomienie lub wiarygodną informacje o naruszającym prawo komentarzu.

W efekcie w celu pociągnięcia do odpowiedzialności przedsiębiorcy prowadzącego portal internetowy za komentarze użytkowników strona powodowa na etapie postępowania przed sądem będzie musiała wykazać łącznie zaistnienie trzech przesłanek. Konieczne będzie udowodnienie, że komentarz jest bezprawny, że prowadzący portal wiedział o takim charakterze komentarza oraz że mając tę wiedzę nie usunął go niezwłocznie.

W przypadku, w którym na blogu lub portalu internetowym szkalujące opinie zostały dodane w komentarzu, na podstawie art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną można zgłosić zastrzeżenia do jego właściciela, co do konkretnej treści. Nie ponosi on bowiem odpowiedzialności do momentu, w którym dowie się o ich bezprawnym charakterze. W tym celu należy wykorzystać konstrukcję wiarygodnego zawiadomienia o bezprawnym charakterze zamieszczonych w serwisie danych lub związanej z nimi działalności.

Nie istnieje prawny obowiązek moderowania lub weryfikacji treści zamieszczanych komentarzy. Brak obowiązku monitorowania treści przez administratorów portali jest ugruntowany również w wyrokach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, m.in. w sprawach Scarlett Extended SA przeciwko SABAM (sygn. C-70/10) i SABAM przeciwko Netlog NV (sygn. C-360/10).

Warto jednakże zwrócić uwagę na to, że administrator bloga/strony/portalu internetowego nie może skorzystać z opisanego wyłączenia w przypadku gdy podjął się obowiązku moderowania treści, co zostało potwierdzone przez wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 18 stycznia 2011 r. (sygn. akt I ACa 544/10).

Prezentowana linia orzecznicza została jednak zachwiana przez orzeczenie w głośnej sprawie Delfi. Uznano, że Delfi, będąca podmiotem profesjonalnie zarządzającym wieloma portalami internetowymi, mogła przewidzieć niebezpieczeństwo znacznej liczby negatywnych komentarzy i wysokiego ryzyka przekroczenia granic dopuszczalnej krytyki w odniesieniu do kontrowersyjnych treści. Powinna więc wykazać się daleko posuniętą ostrożnością w celu przeciwdziałania ewentualnej możliwości naruszenia prawa.

Wskazano również, że komentarze pojawiły się na profesjonalnie zarządzanym komercyjnym portalu, a kroki podjęte, by usunąć obraźliwe komentarze, były niewystarczające. Tym samym rozróżniono odpowiedzialność profesjonalnych podmiotów i właścicieli mniej profesjonalnych stron internetowych i blogów w zakresie odpowiedzialności za treść komentarzy. Wydaje się, że jest to działanie podobne do znanej z prawa cywilnego konstrukcji zwiększonych wymagań wobec podmiotów działających w obrocie profesjonalnym. Wydaje się zatem, że prezentowane podejście może wynikać z daleko posuniętej ostrożności i prób stworzenia wyższych standardów dla podmiotów profesjonalnych, które dotychczas traktowane były na równi z blogerami.

Marek Porzeżyński Katedra Prawa Informatycznego UKSW

Adam Walas partner w Walas Legal