Całe zamieszanie wokół zakupów prasy przez sądy rozpoczęło się po tym, jak w połowie stycznia Patryk Jaki, sekretarz stanu w resorcie sprawiedliwości, stwierdził w jednym z programów telewizyjnych, że: „sędziowie kupowali za publiczne pieniądze »Bravo Sport«, świerszczyki, »Kot i Pies«”. To wywołało reakcję Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, które poprosiło o wskazanie, które konkretnie sądy w Polsce zamawiały te tytuły.

Na początku ministerstwo odpowiedziało wymijająco. Nie odniosło się bowiem do tych konkretnych czasopism, a także nie wskazało, które jednostki kupowały periodyki o charakterze rozrywkowym. Resort poinformował jedynie, że były to sądy z apelacji białostockiej, gdańskiej, katowickiej, krakowskiej, lubelskiej, łódzkiej, poznańskiej, rzeszowskiej, szczecińskiej, warszawskiej, wrocławskiej – więc de facto z całej Polski. Przy okazji MS przyznał, że istnieje wykaz zamawianej prasy. Stowarzyszenie uznając, że odpowiedzi resortu są niesatysfakcjonujące, zwróciło się o udostępnienie tej listy. Po analizie pełnego i szczegółowego wykazu prasy zamawianej przez wszystkie 373 sądy powszechne w 2015 r. okazało się, że na liście nie było jednego z czasopism, jakie wskazywał Patryk Jaki.

– Twierdzenie pana wiceministra Patryka Jakiego o kupowaniu pisma „Kot i Pies” było nieprawdą, żaden sąd takiego pisma (ani podobnego) nie zamawiał, przy czym nie udało nam się w ogóle w wykazie polskiej prasy takiego pisma znaleźć, podobnie jak pisma o podobnym tytule. Pozostaje nam stwierdzić, że takie pismo nie istnieje – zauważa Barbara Zawisza, rzecznik prasowy SSP „Iustitia”.

W wykazie znalazły się za to następujące tytuły: „Wiedza i Życie” „Auto Świat" „Bravo Sport”, „National Geographic Polska”, „Piłka nożna”, pisma młodzieżowe: „Victor gimnazjalista”, „Victor Junior” „Cogito”, a także tytuły dla dzieci: „Świerszczyk” i „Kubuś i Przyjaciele”.

Iustitia informuje, że łącznie tytułów, które nie wiążą się bezpośrednio z funkcjonowaniem sądów, znalazło się w wykazie 14. W zeszłym roku jednostki z całej Polski kupiły 60 egzemplarzy tego typu czasopism. Stowarzyszenie podkreśla jednak, że takie tytuły mogą być potrzebne w specjalnych pokojach do przesłuchiwania dzieci i młodzieży. Dlatego też zdaniem „Iustitii” kupowanie takich pism, choć w niewielkich ilościach, jest jak najbardziej uzasadnione. Niestety, sędziom nie udało się potwierdzić, czy ich przypuszczenia są słuszne, gdyż – jak wyjaśnił resort – „nie prowadzono ustaleń, w jakim celu były kupowane czasopisma o charakterze rozrywkowym i wydawnictwa specjalistyczne niedotyczące branży prawniczej”.

– Minister Jaki wypowiedział się o kupowaniu czasopism przez sędziów za publiczne pieniądze bez jakiejkolwiek weryfikacji tych okoliczności. Tymczasem bez ustalenia, w jakim celu czasopisma te kupiono, formułowanie kategorycznych ocen jest krzywdzące – uważa Barbara Zawisza.

Stowarzyszenie zaapelowało, aby wiceminister jako osoba publiczna w przyszłości lepiej weryfikował podawane publicznie informacje