statystyki

Nieznana przyszłość równości. Jest szansa na rozszerzenie ochrony przed dyskryminacją?

autor: Łukasz Bojarski12.01.2016, 10:31; Aktualizacja: 12.01.2016, 11:02
O powołaniu Wojciecha Kaczmarczyka na stanowisko pełnomocnika rządu ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania poinformował w miniony piątek wicepremier Piotr Gliński

O powołaniu Wojciecha Kaczmarczyka na stanowisko pełnomocnika rządu ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania poinformował w miniony piątek wicepremier Piotr Glińskiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Trudno liczyć na zmianę przepisów, która rozszerzy ochronę przed dyskryminacją. Tym większego znaczenia nabiera rola sądów stosujących obowiązujące prawo.

Reklama


Reklama


Wydaje się, że zagadnienie przeciwdziałania dyskryminacji nie jest priorytetem dla obecnie rządzących. Do 8 stycznia nie powołano pełnomocnika rządu do spraw równego traktowania na miejsce prof. Małgorzaty Fuszary, która podała się do dymisji 16 listopada 2015 r. Co więcej, nowy statut Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (nadany zarządzeniem z 5 stycznia, a ogłoszony 7 stycznia 2016 r.) nie przewiduje w ramach KPRM biura pełnomocnika (a obowiązek zapewnienia obsługi pełnomocnika przez KPRM nakłada ustawa). W momencie oddawania tekstu do druku ogłoszono wiadomość o powołaniu Wojciecha Kaczmarczyka na stanowisko pełnomocnika rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania. Nastąpi zatem zmiana formuły działania i problematyka równego traktowania stanie się częścią szerszego zagadnienia. Rząd nie informuje niestety na bieżąco partnerów społecznych o swoich planach w tej mierze. Warto może przypomnieć, że kiedy obecna większość rządziła w latach 2005–2007, urząd pełnomocnika rządu do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn zlikwidowano (zaraz po objęciu władzy), został on na powrót stworzony – pod nową nazwą – dopiero przez kolejny rząd w marcu 2008 r. Urząd powołany na mocy rozporządzenia Rady Ministrów, od pięciu lat ma jednak nową podstawę działania w postaci ustawy i jego likwidacja wymagałaby zmiany tejże.

Z kolei podczas zeszłotygodniowej dyskusji w sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka nad projektem budżetu dla RPO (5 stycznia) posłowie nawiązywali do działań rzecznika w tej mierze. Doktor Adam Bodnar powołał bowiem na stanowisko zastępcy RPO panią dr Sylwię Spurek odpowiedzialną za działania rzecznika w obszarze równego traktowania (czyli przeciwdziałania dyskryminacji z różnych licznych powodów, m.in. niepełnosprawności, orientacji seksualnej, płci, pochodzenia etnicznego, rasy, religii i wyznania czy wieku). Działania te zostały określone przez posła PiS Arkadiusza Mularczyka w sposób sugerujący, że także w Sejmie problematyka równości może nie cieszyć się szczególnym zainteresowaniem. Jak wynika z relacji medialnych (protokół z posiedzenia komisji nie jest jeszcze gotowy), miał on zwrócić się do rzecznika tymi słowami: „Powołuje pan sobie zastępcę do spraw gender i Sejm ma za to zapłacić?”. Nawiązuje to wyraźnie do poetyki działającego w poprzedniej kadencji Parlamentarnego Zespołu „Stop ideologii gender!” (nazwa oryginalna), którego poseł Mularczyk był członkiem.

Pięć lat ustawy

Wskazane zdarzenia to o tyle nic nowego, że z prawem przeciwdziałającym dyskryminacji w Polsce przez lata było pod górkę. Od dawna funkcjonowały regulacje dotyczące dyskryminacji ze względu na płeć, dość szczegółowo regulowano problematykę osób z niepełnosprawnościami, ale wiele aspektów przeciwdziałania dyskryminacji, w tym w prawie, pojawiło się u nas w ciągu ostatnich kilkunastu lat, a jeśli chodzi o szeroką ochronę prawną, to de facto w ostatnich latach. W związku z wejściem Polski do Unii Europejskiej w prawie pracy przepisy antydyskryminacyjne implementujące dyrektywy unijne obowiązują od 2004 r. (wprowadzono wtedy szczegółowe definicje różnych rodzajów dyskryminacji). Starania o szerszą, wykraczającą poza prawo pracy regulację trwały jednak wiele lat. Zakończyły się tak naprawdę pod mocnym już naciskiem Komisji Europejskiej dopiero w grudniu 2010 r. (Polsce wytoczono kilka postępowań o naruszenie prawa, tzw. infringement procedures). O stosunku ówczesnych polskich władz do tej problematyki świadczy już choćby fakt, że uchwalona po latach ustawa (która obowiązuje od 1 stycznia 2011 r.), nosi jedyną w swoim rodzaju nazwę: ustawa o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Nie stać nas zatem było na uchwalenie ustawy o równym traktowaniu (taką nazwę nosiły niektóre projekty) i nawet w nazwie ustawy podkreślamy, że ograniczamy się do niezbędnego minimum – tylko tyle, ile musimy, by implementować dyrektywy unijne.


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama