statystyki

Notariusz nie psychiatra. Ma się znać na prawie

autor: Paulina Szewioła22.12.2015, 18:30
p

SO podkreślił na wstępie, że notariusz odpowiada za wyrządzenie szkody, gdy można mu zarzucić naruszenie obowiązków, jakie nakłada na niego ustawa – Prawo o notariacie.źródło: ShutterStock

Nie można oczekiwać od rejenta, że rozpozna objawy depresji. Ma on spełniać podwyższone standardy staranności, ale w zakresie posiadanego wykształcenia.

Reklama


Reklama


STAN FAKTYCZNY

Sprawa dotyczy T.E., który wniósł do sądu pozew przeciwko notariusz, która dokonywała uprzednio czynności z jego udziałem. Zażądał w nim 600 tys. zł zadośćuczynienia i łącznie 4290 zł odszkodowania. Chciał też, aby zasądzono na jego rzecz rentę z tytułu utraty zdolności do pracy zarobkowej, w wysokości po 2694,53 zł miesięcznie.

A wszystko zaczęło się kilka lat wcześniej, gdy powód wraz z żoną zawitał do kancelarii owej notariusz. Podczas tej wizyty rejent sporządziła trzy akty notarialne. Pierwszy obejmował umowę majątkową małżeńską, drugi umowę o podział majątku, z kolei trzeci darowiznę, na podstawie której powód darował córce prawo własności lokalu mieszkalnego. Problem w tym, że jak tłumaczy w pozwie T.E., w okresie przypadającym na dzień wizyty w kancelarii cierpiał na depresję (z chorobą nie może sobie zresztą poradzić do dziś). Nie mógł zatem świadomie podjąć decyzji co do umów, które wtedy podpisywał. Pamięta, że do kancelarii przyszedł nieogolony. Miał okaleczenia na rękach i twarzy. Mimo tego pozwana notariusz dokonała czynności notarialnych z jego udziałem.

Kilka dni po podpisaniu aktów notarialnych mężczyzna trafił na szpitala, gdzie przebywał parę miesięcy. Lekarze rozpoznali u niego „epizod depresyjny”. W późniejszym czasie sąd ustalił zaś nieważność czynności prawnych dokonanych z udziałem powoda, jego żony i pozwanej rejent. Stwierdził bowiem, że T.E. znajdował się w tym czasie w stanie wyłączającym świadome powzięcie decyzji i wyrażenie woli.

Z uwagi na powyższe mężczyzna wystąpił na drogę sądową przeciwko notariusz. Podniósł, że kobieta przy wykonywaniu czynności notarialnych nie dołożyła szczególnej staranności, o której mowa w art. 49 prawa o notariacie. Sporządziła bowiem umowy, mimo że wygląd zewnętrzny klienta i jego zachowanie wskazywały na poważne zaburzenia psychiczne. Dlatego zdaniem T.E. powinna naprawić szkodę majątkową, którą poniósł, a na którą składa się taksa notarialna, opłata w postępowaniu wieczystoksięgowym oraz koszty postępowania pojednawczego. Wniósł też o zasądzenie na swoją rzecz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Argumentował, że po tym, jak zdał sobie sprawę z zawarcia trzech umów i konsekwencji tego kroku, stan jego zdrowia psychicznego znacznie się pogorszył. Dodatkowy stres miało wywołać u niego również postępowanie sądowe dotyczące stwierdzenia nieważności dokonanych czynności. Ale to nie koniec roszczeń, z którymi wystąpił. Od pozwanej zażądał również renty wyrównawczej w wysokości różnicy między dochodami, jakie uzyskiwałby w sytuacji, gdyby do zawarcia umów i pogorszenia jego stanu zdrowia nie doszło, a dochodami z tytułu renty z ZUS, którą obecnie pobiera.

W międzyczasie Sąd Okręgowy we Wrocławiu musiał zawiesić postępowanie w sprawie na podstawie art. 174 par. 1 pkt 1 k.p.c. z powodu śmierci pozwanej. Jednak po ponad roku podjął je z powrotem, tym razem z udziałem jej córki B.P. (również będącej z zawodu notariuszem), która wspólnie z matką prowadziła kancelarię.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

p »

Prawo na co dzień

p »

Galerie

p »

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama