statystyki

Efekt procesu Chomikuj.pl: Komisja zbada, jak Polska reguluje internet

autor: Sławomir Wikariak08.12.2015, 07:51; Aktualizacja: 08.12.2015, 10:51
chomik-internet -komputer

Polska ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1422 ze zm.) zabrania nakazywać jakiegokolwiek monitoringu.źródło: Materiały Prasowe

Proces przeciwko serwisowi Chomikuj.pl doprowadził do złożenia dwóch skarg o niewłaściwe wdrożenie unijnych przepisów przez Polskę.

Reklama


Reklama


Chodzi o głośne postępowanie, w którym sąd I instancji nakazał Chomikuj.pl filtrowanie przez trzy lata plików i blokowanie dostępu do pirackich kopii filmów „Dzień świra”, „Katyń” i „Wenecja” (IX GC 791/12). W apelacji, opisanej przez DGP w minionym tygodniu, prawnicy reprezentujący serwis dowodzą, że polskie prawo nie przewiduje możliwości nałożenia takiego obowiązku. Tego też dotyczy jedna z dwóch skarg skierowanych przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich do Komisji Europejskiej. Organizacja dowodzi w niej, że Polska nie wdrożyła poprawnie unijnych regulacji.

Polska jednym z częściej skarżonych państw

Polska jednym z częściej skarżonych państw

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Chodzi o art. 15 ust. 1 dyrektywy 2000/31/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego. Przepis ten nie pozwala nakładać na usługodawców internetowych ogólnego obowiązku monitorowania plików. Tymczasem nasza ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1422 ze zm.) zabrania nakazywać jakiegokolwiek monitoringu. Idzie więc dalej niż przepisy unijne.

W tej samej skardze zarzucono Polsce także niewłaściwą implementację – w art. 14 naszej ustawy – innego przepisu wspomnianej dyrektywy. Otóż polska regulacja wyłącza odpowiedzialność usługodawcy internetowego do momentu, kiedy nie zostanie on powiadomiony o naruszeniu prawa. Tymczasem dyrektywa unijna nie przewiduje takiego wyłączenia, gdy serwis internetowy wie o faktach lub okolicznościach, w świetle których bezprawność działań użytkowników jest oczywista. Także i w tym przypadku polskie normy są więc zdaniem skarżących dużo bardziej liberalne wobec usługodawców internetowych niż te unijne.

Jednocześnie też SFP skierowało kolejną skargę na niewłaściwą implementację przepisów dwóch innych dyrektyw. Chodzi o art. 8 ust. 3 dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym oraz art. 11 zd. 3 dyrektywy 2004/48/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej. Upraszczając: pełnomocnicy filmowców dowodzą, że polskie prawo – wbrew rozwiązaniom przyjętym w dyrektywie – nie przewiduje możliwości żądania od serwisów internetowych podjęcia działań, które uniemożliwiłyby naruszanie praw autorskich, np. zablokowania dostępu do danej strony internetowej.

KE przyjęła obydwie skargi, choć poprosiła o uszczegółowienie pewnych wątków. Jeśli zgodzi się z podniesionymi zarzutami, to wyda tzw. uzasadnioną opinię i wyznaczy Polsce czas na naprawienie błędów. Jeśli nasz kraj tego nie uczyni, KE może skierować skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jednocześnie wnioskując o nałożenie kary finansowej. 

TRZY PYTANIA

Sądy mogą nakazywać blokowanie witryn

W skardze do KE zwraca pani uwagę, że unijne prawo przewiduje inne niż polskie przepisy zasady wyłączenia odpowiedzialności usługodawców internetowych. Na czym polega różnica?

Polskie prawo przyjmuje, że hostujący ponosi odpowiedzialność tylko wtedy, jeśli wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności. Tymczasem dyrektywa unijna przewiduje, że hostujący odpowiada także wtedy, gdy wie o faktach lub okolicznościach, które w sposób oczywisty świadczą o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności. Jest to istotna różnica, gdyż dla przyjęcia odpowiedzialności nie wymaga się wówczas zawiadomienia o konkretnym pliku. Jeśli hostujący zna okoliczności, które ewidentnie świadczą o naruszeniach, wie, że duża część plików na jego serwerze jest wykorzystywana nielegalnie (np. jest oczywistym, że są to nielegalnie umieszczane filmy), to powinien interweniować. Skoro nie korzysta wówczas z tzw. bezpiecznego portu, to sąd może nakazać mu podjęcie takich kroków, które są rozsądne dla zapobiegania naruszeniom, np. określone filtrowanie.

Filtrowania dotyczy kolejny ze stawianych zarzutów. Dowodzi pani, że unijne prawo zakazuje jedynie nakładania ogólnego obowiązku filtrowania plików. Szczególny już może być wprowadzany. Jak odróżnić jeden od drugiego?

Dyrektywa o handlu elektronicznym wyraźnie wskazuje, że państwa członkowskie nie mogą nakładać na usługodawców nadzoru jedynie w odniesieniu do obowiązków o charakterze ogólnym, np. obowiązku filtrowania wszystkiego, co pojawia się na serwerze. Różnicę tę dobrze widać na przykładzie procesu przeciwko serwisowi Chomikuj.pl. W pozwie sprecyzowaliśmy dokładnie, na czym ma polegać monitorowanie konkretnych plików. Wskazaliśmy, w jaki sposób ma się odbywać, jakich filmów ma dotyczyć, jak często powinno być przeprowadzane. Tak nałożonego obowiązku filtrowania nie można uznać za ogólny.

Jest też druga skarga, w której dowodzicie, że polskie przepisy, wbrew prawu unijnemu, nie przewidują możliwości nakładania obowiązków na osoby trzecie. Dlaczego powinny na to pozwalać?

Pośrednicy mają najwięcej możliwości, aby zakończyć nielegalne działania. Chodzi o sytuację, gdy dany podmiot sam nie narusza prawa, ale jego usługi są wykorzystywane przez osoby trzecie w działalności naruszającej prawo. Przepisy unijne pozwalają w takiej sytuacji nakładać na pośrednika nakazy, które pozwolą na skuteczne zwalczanie naruszeń, np. nakaz blokowania dostępu do strony, na której znajdują się nielegalnie udostępnione treści. Takie nakazy są coraz częściej orzekane w krajach unijnych.

Może też chodzić o udzielenie określonych informacji. Dobrze obrazuje to niedawny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Stadtsparkasse. Firma Coty próbowała uzyskać informację o właścicielu konta bankowego, na które trafiały przelewy ze sprzedaży podrobionych towarów. Bank odmówił, powołując się na tajemnicę bankową. Doszło tu do ścierania się dwóch chronionych dóbr – tajemnicy bankowej i praw własności intelektualnej. Trybunał uznał, że postanowienia dyrektywy w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej stoją na przeszkodzie zezwalaniu w prawie krajowym instytucji bankowej, by w sposób nieograniczony i bezwarunkowy mogła odmówić udzielenia informacji.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • 180(2015-12-08 21:43) Odpowiedz 40

    oddajcie mi pieniadze za POBIERACZEK.PL tą sprawą sie zajmnijcie niech oddadzą wszystkim poszkodowanym pieniadze! to wzieliscie sie za torrenty i seansik.tv jedyne strony dla ludzi ktorych nie stac na dvd za 25 zl min. nie dlugo wszystko zamkniecie nawet nasze usta

  • KALIF(2015-12-08 16:12) Odpowiedz 10

    Czy myśli Prezesa to też własność intelektualna? Też nie mogą być rozpowszechniane bez jego zgody?

  • motherfucker(2015-12-12 19:25) Odpowiedz 11

    chyba dawno nie ruchal

  • pd(2015-12-09 09:42) Odpowiedz 00

    Dyrektywa zabrania nakładania ogólnego filtrowania plików, a jako że polska ustawa zabrania jakiegokolwiek filtrowania plików, to spełnia (z nawiązką) postanowienia dyrektywy, polski przepis byłby niezgodny z dyrektywą tylko w sytuacji, gdyby w niej bezpośrednio zapisano dopuszczalność szczególnego filtrowania.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama