Proces zmiany demokratycznego państwa prawa w dyktaturę zwycięskiej władzy już się rozpoczął. Na początek poszedł zamach na niezależność sądownictwa. Tak było w sprawie ułaskawienia Mariusza Kamińskiego, jak i w kwestii ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Zamach na TK jest de facto okazaniem lekceważenia i pogardliwego stosunku do wszystkich tych wartości, jakie powinny być dla władzy najważniejsze: że państwo jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli, że prawo jest ponad wszystkim, a to oznacza, że również ponad organami władzy, a nie odwrotnie.

Oczywiście nie jest tak, że obecna władza jest czarna, a poprzednia była biała. Ale nawet jeżeli PO popełniła błąd nadgorliwości, wybierając dwóch sędziów TK na zapas, to dodawanie kolejnego błędu do poprzedniego jest niedopuszczalne. Trzeba było skierować przepisy do trybunału, czyli procedować drogą, którą obierają demokratyczne europejskie władze szanujące prawo i obywateli. Pamiętajmy, że przyjęty przed ostatnimi wyborami projekt ustawy o trybunale był przedmiotem starć i analiz przez dwa lata, od lipca 2013 r., a nie przechodził ścieżkę legislacyjną z prędkością światła, nie oszczędzając nocy. Włos się na głowie jeży na wieść o dokonaniach nowej władzy. To zupełnie nowa jakość, poniżej poziomu dna.

Wielokrotnie krytykowałam Trybunał Konstytucyjny za jego zachowawcze wyroki, za zbytnie drżenie o stan finansów państwa, za orzekanie często zbyt dalekie od potrzeb i dobra obywateli. Teraz staję w jego obronie. Nie można niszczyć trybunału, bo nie można niszczyć państwa. Nie można forsować skandalicznych ustaw bez zastanowienia, byle na szybko urządzić ten kraj po swojemu, bo po swojemu to można sobie urządzać własne mieszanie. Przypisywane Ludwikowi XIV hasło „Państwo to ja” we współczesnym świecie nie ma racji bytu. Państwo to nie PiS. Państwo to nie Jarosław Kaczyński. Państwo to wszyscy obywatele Rzeczypospolitej mający prawo żyć w kraju, w którym ustawy nie są przepychane nocą; w którym przepisy nie są wciskane do nowelizacji mimo sprzeciwu konstytucjonalistów łapiących się za głowę; w którym najważniejsze dla funkcjonowania państwa regulacje nie są pisane krócej niż ten komentarz.

To pewnie naiwne myślenie, ale Trybunał Konstytucyjny jest pewną świętością. Gwarancją praworządności, strażnikiem najwyższych konstytucyjnych wartości. Jest po to, by czuwać nad prawem. I przez to chronić obywateli. Politycy powinni się wręcz bać psuć trybunał. To właśnie przepisy regulujące funkcjonowanie TK powinny nieśpiesznie przechodzić procedurę legislacyjną, pozwalającą uwzględnić i rozważyć wszelkie zarzuty i wątpliwości. Ostatnie działania pokazały, że PiS mówi obywatelom „Państwo to ja” i „Po nas choćby potop”. I tak będzie, jeżeli to bezprawie nie zostanie zatrzymane. Ale kto je ma zatrzymać? Chyba dopiero za cztery lata wyborcy... ©?

Przyjęty przed ostatnimi wyborami projekt ustawy o trybunale był przedmiotem starć i analiz przez dwa lata, od lipca 2013 r., a nie przechodził ścieżkę legislacyjną z prędkością światła, nie oszczędzając nocy.