statystyki

Karma w przetargach: Czas, by urzędnicy zaczęli się przejmować klauzulami społecznymi

autor: Sylwia Czubkowska22.11.2015, 14:00; Aktualizacja: 22.11.2015, 14:24
umowa-zgoda

Wyzwań związanych z zamówieniami będzie przybywać.źródło: ShutterStock

Klauzule społeczne – nudniejszej nazwy nie dało się wymyślić. I jeszcze towarzysząca jej idea: dobro powraca. Też nudno. Ale naprawdę warto, by urzędnicy zaczęli się tymi nudnymi wytycznymi przejmować.

reklama


reklama


To pomysł idealistyczny. Nierealny. Nierynkowy i trudny do wprowadzenia. Ale da się nim w biznesie kierować. „Remont infrastruktury w parku Cytadela wraz z budową placu zabaw w pobliżu restauracji Tarasy Cytadeli w Poznaniu” – na wykonanie takiego dzieła rozpisał przetarg tamtejszy Zarząd Zieleni Miejskiej. ZZM mógłby do sprawy podejść jak najbardziej klasycznie, czyli w warunkach oceny ofert oprócz najniższej ceny (od roku niebędącej już jedynym kryterium), wprowadzić, niczym listek figowy, drugie kryterium – wykonania zadania na czas. Tak powszechnie robią urzędnicy. I cieszą się, że wszystko przebiega zgodnie z prawem, a co najważniejsze łatwo i bez kłopotów, bo w końcu i tak wygra ten, kto będzie najtańszy.

Ale nie. Poznański urząd sprawę skomplikował. I w wymaganiach dla wykonawcy wprowadził wymóg, by „zatrudnić w wymiarze czasu pracy min. 0,5 etatu przy wykonywaniu przedmiotu zamówienia co najmniej 1 osobę niepełnosprawną, której powierzy do wykonania czynności związane z faktyczną realizacją zamówienia”. Chodzi o to, że o kontrakt mogły starać się tylko te firmy, które zatrudnią – i to na umowie o pracę – niepełnosprawnego.

Żeby poznański urząd tak sytuację skomplikował tylko raz. Gdzie tam. Podobne zapisy pojawiły się w kolejnych zamówieniach. W tym na „zagospodarowanie terenu Glinianek” (co najmniej 5 robotników budowlanych, na co najmniej pół etatu), w przetargu na „konserwację i utrzymanie zieleni miejskiej na terenie miasta Poznania” (8 osób i to na co najmniej 3/4 etatu), a nawet w zamówieniu na „bieżącą konserwację i utrzymanie zieleni i elementów małej architektury w parku im. ks. Tadeusza Kirschke” (tu domagano się zatrudnienia dwóch osób niepełnosprawnych”).

– I po co panu i wykonawcom takie utrudnianie życia? Nie łatwiej by było bez tych zapisów? – pytam Adama Szymanowskiego, głównego specjalistę ds. zamówień publicznych w poznańskim ZZM.

– Pewnie, że byłoby łatwiej. Ale skoro można wesprzeć aktywizację zawodową, to powinno się to robić. Praca przy przycinaniu zieleni jest dosyć uciążliwa, bo towarzyszy jej spory hałas, więc pomyśleliśmy, że taka firma powinna zatrudnić niepełnosprawnego, niedosłyszącego pracownika. Dla niego to idealne zajęcie, a przecież nie jest łatwo niepełnosprawnym o zatrudnienie – tłumaczy. I trochę ze śmiechem dodaje: – Pewnie inni urzędnicy mówią pani, że się nie da, że to trudne, że boją się kontroli. Bo tak jest, że jak się za pierwszym razem człowiek decyduje, by przeprowadzić przetarg ze społecznymi klauzulami, to jest trochę obaw o to, czy aby na pewno nie ściągnie sobie na głowę kłopotów. Ale warto zaryzykować – zapewnia.

– Brzmi pan jak społecznik, a nie urzędnik.

– Przecież my, urzędnicy, też mamy społeczną misję do wykonania, choćby i przy organizacji przetargów. Może i jest przy tym trochę więcej pracy, ale wcale nie tak dużo – odpowiada.


Pozostało jeszcze 81% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 zł
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

reklama

  • m(2015-11-23 08:52) Odpowiedz 00

    wszystkich co brali udział w przetargach w zasadzie jakichkolwiek należy sprawdzić ,
    A mury runą, runą, runąI pogrzebią stary świat ?! Nie chodzi tu o starsze pokolenia

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama