Zatem według niego już nieprawomocny wyrok wyklucza przyznanie dostępu do akt objętych klauzulą „ściśle tajne”. Co prawda członkowie rady ministrów mają dostęp do tajnych infrmacji niejako z urzędu, ale nie dotyczy to dokumentów organizacji międzynarodowych. To by zaś oznaczało, że Mariusz Kamiński nie mógłby pełnić funkcji koordynatora ds. służb specjalnych.

Nie jest to jednak takie oczywiste. Kwestie te reguluje ustawa o ochronie informacji niejawnych (Dz.U. z 2010 r. nr 182, poz. 1228 ze zm.). Zgodnie z jej art. 30 ust. 2 organ prowadzący postępowanie sprawdzające (czyli Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego lub Służba Kontrwywiadu Wojskowego) odmawia wydania poświadczenia bezpieczeństwa, jeżeli osoba sprawdzana została skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo ścigane z urzędu.

Jednak już ust. 1 tego przepisu stanowi, że trzeba odmówić wydania poświadczenia bezpieczeństwa, jeżeli nie zostaną usunięte wątpliwości, o których mowa w art. 24 ust. 2, a także jeżeli w trakcie poszerzonego postępowania sprawdzającego nie zostaną usunięte wątpliwości, o których mowa w art. 24 ust. 3. Co jest w tych przepisach? Zgodnie z art. 24 ust. 2 pkt 3 to, czy dana osoba daje rękojmię zachowania tajemnicy, zależy m.in. od przestrzegania przez nią porządku konstytucyjnego RP. Tymczasem nieprawomocny wyrok skazujący Mariusza Kamińskiego na trzy lata pozbawienia wolności i dziesięcioletni zakaz pełnienia funkcji publicznych dotyczył m.in. przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. A zgodnie z art. 7 konstytucji każdy organ jest zobowiązany do działania na podstawie i w granicach prawa.

– Gdyby ten wyrok został utrzymany, wówczas nie byłoby wątpliwości. Podstawą obligatoryjnej odmowy wydania certyfikatu bezpieczeństwa jest fakt prawomocnego skazania za przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego. Tymczasem pozostałe przesłanki do wydania decyzji odmownej mają charakter ocenny – mówi dr Michał Leciak z Katedry Prawa Karnego i Polityki Kryminalnej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

– Liczba zarzutów karnych i ciężar gatunkowy tych przestępstw mogą wskazywać, że wątpliwości co do przestrzegania przez tę osobę porządku konstytucyjnego wystąpiły. Dlatego to od organu poświadczającego zależy, czy uzna on, że ta osoba daje właściwą rękojmię zachowania tajemnicy, czy nie – zauważa prawnik.

Jak podkreśla prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, wszystko zależy od uzasadnienia postanowienia o ułaskawieniu.

– Nie wiadomo, czy wraz z ułaskawieniem ma nastąpić zatarcie skazania. Jeśli tak, to zostaną usunięte wszystkie skutki związane z wyrokiem i nie będzie można mieć zastrzeżeń. Wówczas trzeba traktować taką osobę jak każdą, która nigdy nie była skazana. Ale gdyby prezydent darował Mariuszowi Kamińskiemu tylko karę, to w dalszym ciągu pozostawałby on osobą skazaną – tłumaczy prof. Ćwiąkalski.

Problem w tym, że – wedle zapowiedzi ministra Andrzeja Dery – Kancelaria Prezydenta uzasadnienia aktu łaski nie upubliczni. Nie ma bowiem takiego obowiązku.