Aby niepotrzebnie nie przedłużać przetargów, a także ze względu na ekonomikę procesową, wiele lat temu przyjęto zasadę, zgodnie z którą Krajowa Izba Odwoławcza może połączyć do wspólnego rozpoznania kilka odwołań. Zapada wówczas jeden wyrok, w którym jedno odwołanie może być uwzględnione, a inne oddalone. Później, gdy zainteresowani chcą zaskarżyć takie orzeczenie do sądu, nierzadko odnoszą się do kilku odwołań jednocześnie.

Tu jednak pojawia się problem, bowiem przepisy nie określają, jak naliczać opłaty sądowe od takich skarg. Wiadomo, że na etapie odwołania wpis musi być uiszczony od każdego osobno. Co jednak dzieje się dalej, gdy sprawa trafia do sądu? Według Sądu Okręgowego w Warszawie opłata powinna zostać naliczona od jednej skargi. Nie wszyscy prawnicy podzielają jednak tę opinię. Sprawa jest o tyle istotna, że skarga kosztuje od 37,5 tys. do 100 tys. zł (pięciokrotność wpisu od odwołania). Jeśli więc kwotę tę należałoby mnożyć przez liczbę odwołań, których dotyczy, to sumy okazałyby się na tyle znaczące, że części firm nie byłoby stać na drogę sądową.

Jedno pismo

Ile kosztuje sprawiedliwość w przetargu

Ile kosztuje sprawiedliwość w przetargu

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Sprawa rozstrzygana przez warszawski SO dotyczyła wyroku KIO obejmującego trzy odwołania (sygn. akt KIO 543/15, 544/15 oraz 553/15). Jedno zostało uwzględnione, dwa pozostałe nie. Dwie firmy zaskarżyły wszystkie rozstrzygnięcia. Gdyby w sprawie każdego odwołania zapadł odrębny wyrok KIO, musiałyby zapłacić potrójną opłatę. Tu jednak sąd uznał, że wystarczyła pojedyncza. Zaważyło to, że każda ze skarg została wniesiona jednym pismem. Sąd odwołał się do art. 3 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1025 ze zm.). „Zgodnie z tym przepisem opłacie podlega – jeżeli przepis ustawy przewiduje jej pobranie – pismo. Pismem takim były rozpoznane przez sąd skargi. Niezależnie zatem od tego, czy daną skargą został zaskarżony wyrok KIO wydany w postępowaniu w jednej, czy w większej liczbie spraw rozpoznanych łącznie przez KIO, a wywołanych wniesieniem odwołań (którym nadano różne sygnatury) – od każdej skargi pobierana jest jednak opłata” – można przeczytać w uzasadnieniu tego wyroku (sygn. akt XXIII Ga 814/15).

„W sytuacji, w której skarżący wniósłby od każdego rozstrzygnięcia odwołania zawartego w wyroku KIO odrębną skargę – każda z nich podlegałaby odrębnej opłacie” – zaznaczył sąd.

Zdania podzielone

Nieco upraszczając – sąd uznał, że decyduje liczba pism. Jedno pismo – jedna opłata. Nawet gdy w tym jednym piśmie skarży się kilka odwołań.

Ale ta argumentacja niektórych prawników nie przekonuje.

– Na gruncie k.p.c. nie budzi wątpliwości, że połączenie kilku oddzielnych spraw do łącznego rozpoznania nie skutkuje zwolnieniem od uiszczenia opłaty sądowej za każdą z nich. W przypadku dwóch spraw wywołanych wniesieniem odrębnych pozwów opłatę od apelacji dotyczącej wyroku wydanego po łącznym ich rozpoznaniu uiszcza się odrębnie od każdej z tych spraw – mówi dr Aneta Wala, adwokat w zespole zamówień publicznych kancelarii Wierzbowski Eversheds.

Powołuje się przy tym na orzecznictwo Sądu Najwyższego. Stwierdził on, że połączenie spraw w trybie art. 219 k.p.c. ma jedynie charakter techniczny i nie odbiera tym sprawom samodzielności (IV CK 1/02). Prowadzi wprawdzie do ich łącznego rozpoznania i może prowadzić także do jednego orzeczenia, jednakże z koniecznością osobnego rozstrzygnięcia każdej z połączonych spraw.

– Sąd Okręgowy uzasadnił prawidłowość wniesienia opłaty od skargi w oderwaniu od ustalonego orzecznictwa odnośnie funkcjonalnego rozumienia pojęcia pisma z art. 3 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Niestety, nadal pozostaje niepewność, czy inne sądy podobnie będą ustalały wysokość opłaty od skargi na wyrok KIO, czy też ustalą opłatę w wysokości pięciokrotnego wpisu od każdej ze spraw zainicjowanych odwołaniami – zauważa dr Aneta Wala.

– Moim zdaniem, właściwa jest interpretacja, iż opłata powinna być wniesiona od każdej ze spraw, w której wniesiono odwołanie – dodaje.

Inaczej na problem patrzy dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna. Jego zdaniem w ogóle nie ma znaczenia, ilu odwołań dotyczy skarga do sądu.

– Liczy się to, że skarga dotyczy jednego wyroku KIO. Nieistotne jest, czy rozstrzygnięto w nim jedno odwołanie, czy też kilka połączonych do wspólnego rozpoznania. Jeden wyrok to jedna opłata – przekonuje ten ekspert. 

Skarga kosztuje od 37,5 tys. do 100 tys. zł (pięciokrotność wpisu od odwołania)