W czwartek KE poinformowała, że pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ponieważ nie wdrożyliśmy dyrektywy BRR (ustanawiającej ramy dla działań naprawczych oraz restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji instytucji kredytowych i firm inwestycyjnych). Mieliśmy na to czas do końca zeszłego roku.

Nowe obciążenia dla kas

W związku z dyrektywą rząd przygotował projekt ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji. W zeszłym tygodniu dokument trafił do Stałego Komitetu Rady Ministrów. Ale jest pewien problem: nowy rząd najprawdopodobniej wyrzuci go do kosza – z powodu proponowanych w tym dokumencie obciążeń, które miałyby dotyczyć SKOK.

Komisja Krajowa SKOK zgłaszała w czasie konsultacji wiele uwag. Zdecydowana większość została odrzucona. Kluczowy zarzut przedstawicieli kas: dyrektywa nie nakłada na państwa członkowskie obowiązku wprowadzenia regulacji dotyczących przymusowej restrukturyzacji kas, zaś rodzima ustawa to czyni. W związku z tym przewiduje ona m.in. że kasy będą składać się na fundusz restrukturyzacyjny w ramach BFG. A to im się nie uśmiecha.

– Kasy muszą jednak współfinansować cały system zabezpieczający interesy klientów. Przypominam, że w ostatnich latach wpłaciły one do systemu gwarancyjnego kilkadziesiąt milionów złotych, zaś Polakom z tytułu problemów SKOK trzeba było wypłacić ponad 3 mld zł – twierdzi Krystyna Skowrońska (PO), przewodnicząca sejmowej komisji finansów publicznych. Dlatego Ministerstwo Finansów postąpiło jej zdaniem słusznie, nie ograniczając się wyłącznie do wdrażania dyrektywy, lecz przygotowując ustawę z uwzględnieniem polskich realiów.

– Ze złych doświadczeń musimy wyciągać odpowiednie wnioski, aby tworzyć dobre prawo – podkreśla Skowrońska.

Doradcy ekonomiczni Prawa i Sprawiedliwości uważają z kolei, że Platforma Obywatelska ma na celu jedynie szykanowanie spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Nakładanie dodatkowych obowiązków wiążących się z wydatkami na fundusz osłabi bowiem SKOK. Dzięki temu poprawi się na rynku pozycja instytucji, które pożyczają Polakom pieniądze na wysoki procent. Innymi słowy w ocenie PiS ucierpią klienci.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że jedną z pierwszych decyzji nowego ministra finansów – o ile zostanie nim osoba powiązana z PiS – będzie wyrzucenie projektu przygotowanego przez PO do kosza. Ewentualnie ostaną się tylko przepisy, które koniecznie trzeba przyjąć w związku z dyrektywą. W rezultacie nowymi obowiązkami objęte zostaną banki, ale nie SKOK.

Walka na górze

Doktor Mariusz Zygierewicz, dyrektor zespołu ekonomiczno-regulacyjnego Związku Banków Polskich, zauważa, że w trakcie dalszych prac nad ustawą mogą pojawić się także inne problemy. Zgodnie z projektem Bankowy Fundusz Gwarancyjny stanie się de facto kolejną – obok Komisji Nadzoru Finansowego – instytucją nadzorczą dla sektora. Na dodatek w wielu kwestiach z dublującymi się kompetencjami.

– Do tej pory, mimo że w niektórych kwestiach kompetencje różnych organów nie były od siebie wyraźnie oddzielone nie przysparzało to większych trudności. Instytucje były w stanie się porozumieć. Pytanie, czy to ten stan się utrzyma – wskazuje dr Zygierewicz.

O co chodzi? W praktyce BFG stanie się instytucją władczą wobec podmiotów rynku finansowego. Jego decyzji o działaniach restrukturyzacyjnych w danej instytucji nie będzie można nawet sądownie wstrzymać. Pojawia się pytanie, czy fundusz i KNF będą w stanie zgodnie współpracować także wtedy, gdy kierować nimi będą osoby o różnych sympatiach politycznych. I czy nie skończy się to wojną na górze o to, kto będzie kontrolował sektor bankowy.

Wyjaśnienia rządu

Decyzja Komisji Europejskiej oznacza, że ustawę o BFG należy przyjąć jak najszybciej. Pytanie, czy to możliwe, jeżeli nowy rząd będzie chciał znacząco zmodyfikować proponowane przepisy. Problemu by nie było, gdyby Ministerstwo Finansów nie pracowało nad nimi tak długo. – Regulowana materia jest wyjątkowo skomplikowana. Chodzi o nowatorskie, dotychczas nieistniejące w systemie prawnym rozwiązania. Nowy projekt, który został przygotowany przez MF w lutym 2015 r. i przekazany w marcu 2015 r. do ponownych konsultacji społecznych, liczył ponad 327 artykułów oraz ok. 100 przepisów zmieniających inne ustawy – tłumaczy resort w nadesłanym nam stanowisku. W toku dalszych prac do tej wersji zgłoszono 500 stron uwag i odbyło się siedem konferencji uzgodnieniowych.

Jeśli dyrektywa zostanie wdrożona przed rozpatrzeniem sprawy przez TSUE, komisja może zdecydować o zakończeniu sporu. Znikłaby groźba zapłaty przez Polskę wielu milionów euro kary (jej wysokość uzależniona jest od opóźnienia w implementacji regulacji). 

Etap legislacyjny

Projekt ustawy przekazany Stałemu Komitetowi Rady Ministrów