Zgodnie z decyzją izby niższej parlamentu odchodzących w tym roku Marię Gintowt-Jankowicz, Teresę Liszcz, Marka Kotlinowskiego, Zbigniewa Cieślaka oraz Wojciecha Hermelińskiego zastąpią: Roman Hauser, Krzysztof Ślebzak, Andrzej Jakubecki, Bronisław Sitek oraz Andrzej Jan Sokala.

Podczas tegorocznych wyborów nie obyło się bez kontrowersji. Wszystko przez to, że pod koniec sierpnia weszła w życie nowa ustawy o Trybunale Konstytucyjnym (Dz.U. z 2015 r. poz. 1064). Wprowadziła ona zasadę, zgodnie z którą kandydaci na TK mają być zgłaszani minimum trzy miesiące przed dniem upływu kadencji członków, którzy mają zostać zastąpieni. Wcześniej było to 30 dni. Jak tłumaczono podczas prac parlamentarnych, zmiana miała pozwolić na lepszą prezentację osób startujących w wyborach i z tego powodu była powszechnie chwalona. Niestety, pod koniec prac nad ustawą posłowie wprowadzili przepis przejściowy, zgodnie z którym wydłużenie tego terminu nie ma zastosowania do tegorocznych wyborów. Kandydaci zostali więc zgłoszeni z trzydziestodniowym wyprzedzeniem. To pozwoliło Sejmowi tej kadencji rzutem na taśmę wybrać 1/3 nowego składu TK i jednocześnie uniemożliwiło przeprowadzenie jakiekolwiek debaty na temat osób startujących w wyborach.

Wybrani w piątkowym głosowaniu muszą jeszcze zostać formalnie powołani przez prezydenta, który wręczy im nominację i odbierze od nich ślubowanie. W tym momencie rozpocznie się ich dziewięcioletnia kadencja w trybunale.