ANALIZA

Firmy windykacyjne wykupują przedawnione długi banków, firm i urzędów, po czym starają się podstępnie wyegzekwować należności. Z otrzymywanych od nich listów dłużnicy najczęściej nie dowiadują się, że uregulowanie takiego zobowiązania jest jego prawem, a nie obowiązkiem.

W październiku 1996 r. zaciągnąłem kredyt w wysokości 8 tys. zł. Po tym jak spłaciłem połowę długu, bank upadł. Jego następca prawny nie podjął jednak żadnych działań prawnych zmierzających do wyegzekwowania długu. Po niemalże dziesięciu latach otrzymałem informację z firmy windykacyjnej, że mam zapłacić ok. 26 tys. zł. Firma dodała, że skieruje sprawę do sądu, jeżeli nie ureguluję należności. Zdziwiło mnie to, gdyż w międzyczasie nie podpisywałem żadnego porozumienia, nie uznałem długu, a ze sprawą nic się nie działo przez prawie dziesięć lat. Czy rzeczywiście muszę spłacić resztę długu? - pyta w liście do GP czytelnik z Warszawy.

Przedawnienie roszczeń

Zgodnie z kodeksem cywilnym, zdecydowana większość roszczeń majątkowych ulega przedawnieniu po upływie określonych terminów. Co do zasady jest to dziesięć lat, a dla roszczeń o świadczenia okresowe lub roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej trzy lata.

- Przedawnienie wywołuje ten skutek, że brak jest prawnej możliwości egzekucji wierzytelności, tzn. dłużnik ma prawo spłacić przedawniony dług, lecz nie ma takiego prawnego obowiązku. Firmy windykacyjne wprowadzają zatem w błąd dłużników, wzywając ich do spłaty przedawnionych rat kredytowych, pod rygorem skierowania sprawy na drogę sądową. Wystąpienie na drogę sądową z roszczeniem o zapłatę przedawnionej wierzytelności zakończyć się może wyłącznie oddaleniem powództwa, chyba że dłużnik dobrowolnie uzna dług - tłumaczy dr Tomasz Chilarski, radca prawny, Domański Zakrzewski Palinka.

Informują dłużników

Innego zdania są przedstawiciele firm windykacyjnych. Twierdzą oni, że nie wzywają dłużników do spłaty przedawnionych długów.

- Nie windykujemy roszczeń przedawnionych. Jeżeli już, to tylko informujemy, że są takie sprawy. Pamiętajmy, że roszczenia przedawnione nie znikają. Zmieniają się one w roszczenia naturalne i można o nich informować dłużników - twierdzi Piotr Kaczmarski, menedżer operacyjny z firmy Intrum Justitia.

Jednak czytając pisma od firm windykacyjnych, trudno stwierdzić, że zawierają wyłącznie suchą informację o istniejącym zobowiązaniu. Windykatorzy umiejętnie wykorzystują przepisy i fragmenty wyroków Sądu Najwyższego w nadziei, że nieznający prawa dłużnik ureguluje przeterminowane długi.

Zdaniem Arkadiusza Króla z Kancelarii Prawnej Raven, fakt, że roszczenie jest przedawnione, nie stanowi okoliczności wyłączającej dochodzenie go w trybie postępowania polubownego. Ponadto, nie stanowi to przesłanki uniemożliwiającej wystąpienie na drogę sądową z pozwem o zapłatę.

- Zarzut przedawnienia nie jest brany przez sąd pod uwagę z urzędu. Dopiero jego wniesienie przez jedną ze stron sporu w toku postępowania sądowego powoduje, że sąd może się do niego merytorycznie odnieść. Możliwa jest więc również taka sytuacja, że sąd zasądzi obowiązek spełnienia świadczenia faktycznie przedawnionego, jeśli pozwany nie podniesie wspomnianego zarzutu - podkreśla prawnik.

- Należy przeanalizować treść pism od firm windykacyjnych pod kątem ustawy o nieuczciwych praktykach rynkowych - sugeruje adwokat Monika Tomczak-Górlikowska z Kancelarii Adwokatów i Radców Prawnych Miller Canfield W. Babicki A. Chełchowski i Wspólnicy.

Zgłoszenie przedawnienia

Jedynym rozwiązaniem, gdy firma windykacyjna przysyła monity lub kieruje sprawę na drogę sądową, jest podniesienie zarzutu przedawnienia wierzytelności.

- Należy pamiętać, że roszczenie przedawnione nie jest roszczeniem nieważnym. Zgłoszenie zarzutu przedawnienia pozwala jednak uchylić się od zaspokojenia żądania drugiej strony. Samo spełnienie takiego roszczenia przez klienta, który nie podniesie zarzutu przedawnienia, będzie zatem co do zasady ważne - mówi adwokat Monika Tomczak-Górlikowska.

Termin przedawnienia może zostać przerwany, jeżeli wierzyciel dokona pewnych kroków, które służą zaspokojeniu roszczenia.

- Taką czynnością jest np. złożenie powództwa do sądu o zapłatę, a nawet wniosku o wszczęcie mediacji. Termin przedawnienia zaczyna biec na nowo dopiero po zakończeniu takiego postępowania sądowego - podkreśla mecenas.

Chociaż można skutecznie uchylić się od spłaty przedawnionego długu, to nie zawsze się to opłaca. Informacje o wszystkich zaciągniętych kredytach (spłaconych i niespłaconych) są przekazywane do Biura Informacji Kredytowej.

Przetwarzanie danych w BIK

- Jeśli klient regulował swoje zobowiązania terminowo, to po wygaśnięciu zobowiązania dane mogą być przetwarzane celem oceny ryzyka kredytowego tylko za pisemną zgodą klienta przez okres, na który klient się zgodzi. Brak zgody na przetwarzanie danych w BIK po wygaśnięciu zobowiązania to świadoma rezygnacja z dostępu do korzystniejszych warunków kredytowych, krótszego czasu podejmowania decyzji kredytowej czy uproszczonej procedury przyznawania kredytu - wyjaśnia Aleksander Borowicz z BIK.

Inaczej będzie, gdy klient opóźnia się ze spłatą kolejnych rat lub w ogóle nie reguluje swoich zobowiązań. - Jeśli zalega z płatnością powyżej 60 dni i upłynęło 30 dni od poinformowania go o zamiarze przetwarzania jego danych, to dane te są przechowywane w BIK bez zgody kredytobiorcy przez 5 lat od momentu zamknięcia rachunku - podkreśla Aleksander Borowicz.