statystyki

Łukasz Rumszek: Urodzony karnista

autor: Ewa Szadkowska11.09.2015, 08:49; Aktualizacja: 11.09.2015, 09:43

Ma głos radiowca i wzrost koszykarza. Jako obrońca Marcina Dubienieckiego musi się teraz wykazać nerwami pilota F-16

Reklama


Reklama


TWARZE PRAWA

Z uwagi na swój młodzieńczy wygląd mec. Łukasz Rumszek bywa brany za studenta. W rzeczywistości ma 35 lat i w sądowych ławach zarezerwowanych dla adwokatów siada już niemal od dekady. Jest równolatkiem Marcina Dubienieckiego i nie jest to przypadkowa zbieżność. Obaj panowie byli na jednym roku na Wydziale Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, razem też odbywali aplikację. Przyjaźnią się do dziś, spotykają na gruncie towarzyskim, ale również i zawodowym – Rumszek już nieraz pomagał koledze wyjść z kłopotów, które ten ściągał na siebie przez swój niewyparzony język i zamiłowanie do szybkiej jazdy.

Czy miało to znaczenie dla mec. Dubienieckiego w momencie podejmowania decyzji o wyborze obrońcy w związku z zarzutami postawionymi przez prokuraturę? – Mam nadzieję, że już niedługo mój klient będzie miał okazję sam odpowiedzieć pani na to pytanie – uśmiecha się mec. Rumszek (gdy rozmawiamy, mec. Dubieniecki wciąż przebywa w krakowskim areszcie).

Łukasz Rumszek jest jednym z trzech pełnomocników zięcia zmarłego prezydenta (pozostali to Wojciech Cieślak, znany gdański karnista, i Marek Dubieniecki, ojciec Marcina). Jednak to właśnie jego nazwisko pojawia się najczęściej w mediach w kontekście sprawy i wszystko wskazuje na to, że to właśnie jemu przypadła trudna rola radzenia sobie z tłumami śledzących rozwój akcji dziennikarzy.

On sam przyznaje, że nie odczuwa z tego powodu dodatkowej presji.

– Zainteresowanie mediów bywa wręcz pomocne, zwłaszcza gdy klient jest niewinny – podkreśla spokojnie. Telefony od przedstawicieli rozmaitych redakcji przestał już liczyć.

Nie jest to jego pierwsza „medialna” sprawa, choć te poprzednie miały oczywiście dużo mniejszy kaliber. Rumszek bronił np. oskarżonego o korupcję burmistrza Nowego Stawu (w pierwszej instancji zapadł wyrok uniewinniający). To on też, jeszcze jako aplikant adwokacki, pomógł mieszkance Malborka w głośnym procesie o zakopanie zwłok psa w ogródku. Zdaniem gorliwej straży miejskiej czyn kobiety, która nie chciała ukochanego pupila „zutylizować”, był sprzeczny z przepisami o utrzymaniu czystości.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

p »

Prawo na co dzień

p »

Galerie

p »

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama