To oznacza, że od 1 stycznia 2016 r. w punktach prowadzonych przez organizacje pozarządowe doradzać będą mogli prawnicy z tytułem magistra legitymujący się trzyletnim doświadczeniem. W ocenie profesjonalnych pełnomocników to poważny błąd. Powód? Ustawa wprowadza dwa systemy pomocy. Magistrzy w punktach prowadzonych przez organizacje pozarządowe nie będą podlegać bowiem takim samym obostrzeniom co adwokaci oraz radcy prawni, w zakresie chociażby odpowiedzialności za popełniony błąd (nie będą też musieli się w powyższym zakresie ubezpieczać).

Świadomy jest tego sam resort sprawiedliwości. Stworzył on właściwy wzór oświadczenia, który podpisywać ma osoba uprawniona do nieodpłatnej pomocy, udająca się do prawnika bez uprawnień. Podpisując je, godzić się ma na to, że odpowiedzialność odszkodowawcza osoby udzielającej jej nieodpłatnej pomocy prawnej jest wyłączona (z wyjątkiem przypadku wyrządzenia szkody z winy umyślnej), a prawnik nie jest zobowiązany do zachowania w tajemnicy tego, co usłyszy od korzystającego z porady.

Z absurdalnością tego rozwiązania nie potrafił zgodzić się m.in. senator Jan Rulewski (PO), który przejął zaproponowane przez Naczelną Radę Adwokacką i Krajową Izbę Radców Prawnych poprawki mające na celu wykreślenie magistrów z ustawy. Mimo, że do zmian udało mu się przekonać w zeszłym tygodniu członków komisji, izba wyższa nie uznała jednak prezentowanych racji.

– Utrzymanie magistrów prawa w ustawie będzie podstawą do zaskarżenia jej do Trybunału Konstytucyjnego. To rozwiązanie jest nieprawidłowe, wprowadza bowiem jednym aktem dwa rodzaje pomocy. Dobitnym zaś dowodem kompromitacji tej ustawy jest opisywany załącznik, jaki ma podpisywać klient nieprofesjonalnego prawnika – komentuje adwokat Jacek Trela, wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej, który aktywnie uczestniczył w pracach nad omawianym aktem. Podkreśla przy tym, że celem ustawy było stworzenie osobom ubogim takich samych warunków w zakresie dostępu do pomocy prawnej, jakie mają osoby, które stać na skorzystanie z usługi prawnika na wolnym rynku.

Swojego niezadowolenia nie kryje również adwokat Rafał Dębowski, sekretarz NRA. W jego ocenie utrzymane rozwiązanie nie tylko będzie szkodliwe dla obywateli, ale i doprowadzi do tego, że system bezpłatnej pomocy prawnej stanie się nieefektywny.

– Osoba, która uda się do magistra prawa i podpisze oświadczenie, będzie chciała się skonsultować jeszcze z prawnikiem mającym uprawnienia. W tym celu pójdzie do punktu obsługiwanego przez adwokata albo radcę – zauważa mec. Dębowski.

Senat przychylił się natomiast do poprawki wykreślającej z zakresu pomocy prawnej czynności polegającej na sporządzeniu pierwszego pisma procesowego. Jego napisanie – w ramach tzw. prawa dla ubogich – jest bowiem możliwe już dziś. Ustawa dublowałaby tym samym obowiązujące rozwiązanie legislacyjne. 

Etap legislacyjny

Ustawa przegłosowana przez Senat trafi do Sejmu