- Wypełniamy ostatnią lukę prawną w celu zagwarantowania obywatelom bezpłatnej informacji i pomocy prawnej - mówił, przedstawiając projekt minister sprawiedliwości Borys Budka. Dziękował swemu poprzednikowi Cezaremu Grabarczykowi, że może rozpoczynać swe urzędowanie od przedstawienia "tak dobrego, kompleksowego i rzetelnego projektu", który powstał w MS pod egidą Grabarczyka - zanim podał się on do dymisji.
Reklama

Jak podkreślił Budka, o ile państwo zapewnia obywatelom zastępstwo procesowe prawnika z urzędu w sądach karnych, cywilnych i administracyjnych, to do tej pory brak było regulacji co do pomocy prawnej na etapie przedsądowym. Dziękując za dotychczasową działalność organizacjom pozarządowym i samorządom prawniczym za działalność pro bono, zauważył też, że od kilku lat prezydent Bronisław Komorowski patronował akcjom pomocy prawnej pro bono świadczonej przez adwokatów i radców prawnych.

- Nie naruszamy organizacji pomocy społecznej ani uprawnień samorządu terytorialnego, ani dotychczasowych działań uniwersyteckich klinik prawa. Ale chcemy dotrzeć do każdego powiatu, tak by świadczyć tam pomoc prawną, która niekiedy pomoże w tym, żeby sprawa nie musiała trafić do sądu - mówił minister Budka. Dodał, że projekt, ustanawiający około 1500 punktów pomocy prawnej, daje wybór. "Obywatel będzie decydował, z czego będzie chciał korzystać. Ale my, jako państwo, gwarantujemy, że połowę pomocy będą świadczyć zawodowi radcy prawni, adwokaci i doradcy podatkowi, a połowę - organizacje pozarządowe" - mówił, wnosząc o skierowanie projektu do prac w komisji.

Jak wskazał Budka, nie można abstrahować od daleko idących zmian w dostępie do usług prawniczych, które zaszły na rynku po otwarciu zawodów za czasów rządów PiS, przez co dziś mamy dwa razy więcej adwokatów i radców prawnych niż przed 10 laty. Nastąpiła też deregulacja - przypomniał minister. Ale - jak dodał - nigdy nie będzie tak, żeby państwo gwarantowało każdemu darmową pomoc prawną. "Państwo jest od tego, aby pomagać osobom, których nie stać na wynajęcie prawnika lub uzyskanie pomocy odpłatnej" - podkreślił. Nie wykluczył zarazem, że darmową pomocą prawną zostanie objęta kolejna grupa - beneficjenci nowo uchwalonej ustawy o represjonowanych w okresie PRL.

Reklama

Apelował, by nad projektem pracować ponad partyjnymi podziałami i kampaniami wyborczymi. - Oderwijmy się od tego - namawiał.

Robert Maciaszek (PO) ocenił, że przedłożony projekt ma charakter prawdziwie obywatelski, bo jego zadaniem jest dotarcie do wszystkich potrzebujących. "W przeciwieństwie do działalności organizacji pozarządowych czy uniwersyteckich klinik prawa, pomoc dzięki niemu będzie dostępna nie tylko w dużych miastach, ale też w mniejszych miejscowościach" - mówił.

"Szkoda, że tak o obywatelach myśli ugrupowanie, które ma w nazwie +obywatelska+ i przedkłada projekt w kampanii. Ale lepiej późno niż wcale" - mówił Stanisław Piotrowicz (PiS), wskazując kilka zastrzeżeń do projektu. "Nie mamy pewności prawa, nawet prawnicy niekiedy się nie orientują w zmieniających się przepisach. A jakość nowego prawa spada" - zauważył. Jak mówił, w Polsce poszerza się sfera ubóstwa, przez co więcej będzie ludzi, których nie stać na pomoc prawną. Ubolewał, że tyle lat trzeba było czekać na projekt ustawy.

Tomasz Makowski (PSL) przypomniał, że sejmowa komisja pracuje już nad projektem ustawy o pomocy prawnej dla obywateli, autorstwa jego klubu. Wyraził nadzieję, że projekty zostaną połączone - dla dobra sprawy. Poseł wyrażał wątpliwość, czy właściwy jest pomysł na umiejscowienie biur poradnictwa prawnego przy powiatach. "Może należy bardziej przy gminach - to tam toczy się życie" - dodał.

Stanisława Prządka (SLD) podkreśliła, że projekt jest "długo oczekiwaną propozycją rozwiązania problemu" w dostępie do darmowej pomocy prawnej dla osób niezamożnych. Jej zdaniem, prace nad tym projektem powinny się toczyć na bazie ponadpartyjnego porozumienia - szczególnie w obliczu kończącej się kadencji parlamentu. Zauważyła, że według projektu pomoc prawną będą mogły też świadczyć osoby niebędące członkami samorządów zawodowych adwokatów, radców prawnych lub doradców podatkowych. "Kto będzie nadzorował jakość porad przez nich udzielanych?" - pytała. Wyraziła nadzieję, że tę oraz inne kwestie w pracach komisji uda się doprecyzować.

Jak wskazywał Michał Kabaciński (RP), projekt nie przewiduje możliwości uzyskania darmowej pomocy prawnej w dziedzinie prawa podatkowego i gospodarczego (poza kwestiami prawnymi dot. rozpoczęcia działalności gospodarczej). "Prowadzący działalność gospodarczą to nie są zawsze osoby zamożne. Nie zamykajmy pomocy dla małego i średniego biznesu" - apelował. Zaproponował, by zmienić przepisy w ten sposób, aby także w biurach poselskich móc zatrudniać prawników, którzy świadczyliby pomoc prawną dla obywateli - co dziś od formalnej strony jest niemożliwe.

Projekt popiera też klub ZP. Według Beaty Kempy, warto zadbać o to, aby poziom tej pomocy prawnej był wysoki. Wyraziła pogląd, że porady prawne dla niezamożnych mogą być dobrą okazją do zdobycia doświadczenia przez młodych prawników. "Ale nie może być tak, że to, co państwowe, jest byle jakie" - dodała.

Projekt został skierowany do połączonych komisji sprawiedliwości i praw człowieka oraz samorządu terytorialnego i polityki regionalnej