statystyki

Zwara: Krzyczymy głośno, jak się da. Powinniśmy palić opony?

autor: Andrzej Zwara26.06.2015, 07:08; Aktualizacja: 26.06.2015, 07:47
Andrzej Zwara

Andrzej Zwaraźródło: Materiały Prasowe

Niedawno pokazano mi malownicze zdjęcia zrobione w kilku miastach Wielkiej Brytanii; kraju, który kojarzył mi się ze swoistym dostojeństwem, powściągliwością, umiarem – słowem brytyjską flegmą.

reklama


reklama


 A jednocześnie z długoletnią tradycją prawniczą i duchem szacunku dla prawa. Tymczasem zdjęcia pokazywały ubranych w togi i tradycyjne peruki adwokatów stojących z transparentami przed gmachami sądów. Często z teczkami czy grubymi plikami dokumentów pod pachą. Tak właśnie wyglądał pierwszy w historii strajk, protest adwokatów na wyspach. Pierwszy – i od razu skutecznie na kilka godzin paraliżujący brytyjski wymiar sprawiedliwości. Stanęły sądy karne od Manchesteru przez Liverpool po Bristol. Sparaliżowany został nawet słynny londyński sąd Old Bailey.

Co takiego pchnęło wydawałoby się statecznych ludzi, którzy powinni walczyć o skuteczny i efektywny wymiar sprawiedliwości, do działań mających go sparaliżować – nawet jeśli tylko na kilka godzin? Były to cięcia budżetu na pomoc prawną przeznaczoną dla potrzebujących obywateli i obniżanie stawek wynagrodzenia dla adwokatów. Przez lata brytyjski system pomocy dla osób niemogących jej samodzielnie sobie sfinansować był chlubą rządzących i stawiany za wzór innym krajom. Rzeczywistość jednak okazała się dużo mniej kolorowa. Czytam relacje ze strajku, z których wynika, że nagle stało się jasne, że adwokaci wcale nie są – jak powszechnie się mniemało – „fat cats” – sytymi kocurami. Pauperyzacja zawodu postąpiła w szybkim tempie. Czytając relacje z protestu, można było poznać historie spraw, do których adwokaci opłacani z urzędu musieli finalnie dołożyć, bo większe niż wynagrodzenie były koszty sporządzenia pism, pracy kancelarii i dojazdów.

Deja vu? Dokładnie tak. Opis sytuacji adwokatów brytyjskich jak ulał pasuje do naszej polskiej rzeczywistości. Może nie jak ulał, bo w Polsce jest dużo gorzej. Wystarczy przypomnieć: od 13 lat niezmienione są stawki za obrony z urzędu, choć apelujemy o to od dawna. Od roku leży w Ministerstwie Sprawiedliwości projekt rozporządzenia autorstwa samorządów, który pozwoliłby urealnić stawki za obrony z wyboru. Dobra idea stworzenia ustawą systemu przedsądowej pomocy prawnej dla najuboższych (którego w ogóle do tej pory nie było) została w kuriozalny sposób wypaczona propozycją przepisów wylobbowaną przez organizacje pozarządowe, fiskusa i innych. W efekcie ze 100 mln zł, jakie miały być przeznaczone na ten szczytny cel, 23 mln zł wróci do Skarbu Państwa tytułem podatku VAT, a porad będą mogli udzielać – zamiast profesjonalistów – magistrowie prawa. Trzeba będzie tylko podpisać oświadczenie, że wiemy o tym, że porad udziela nieprofesjonalista, który nie ponosi odpowiedzialności za ewentualny błąd. Wreszcie z darmowych porad skorzystać będą mogli nie tylko najbardziej potrzebujący, ale też osoby zamożne, które stać na adwokata.

Krzyczymy o tym tak głośno, jak się da. Wystosowaliśmy ostatnio w najistotniejszych sprawach memorandum do wszystkich najważniejszych w państwie osób.

Ktoś powie, że samorząd jest nieskutecznym lobbystą. Przyjmuję z pokorą każdą krytykę, lecz zwracam też uwagę, że siła i skuteczność samorządu mają źródło w solidarności środowiska. Nie w wieczornej odwadze krytykowania przed komputerem, w internecie, ale w zadbaniu o wysoką frekwencję na zgromadzeniach izb, angażowaniu się w prace samorządu i dbałości o wizerunek zawodu w codziennej pracy. Kosztowne kampanie marketingowe mogą go z mozołem budować, lecz zburzyć może jeden nierozważny adwokat zapominający o kodeksie etyki.

Pozostaje pytanie, jak wymóc na politykach, by posłuchali głosu adwokatury? Co nam pozostaje? Górnicy palą opony, pielęgniarki odchodzą od łóżek, lekarze zamykają gabinety, policjanci idą nie w ulicznych patrolach, a w demonstracjach, rolnicy blokują drogi – i wtedy politycy, przestraszeni sondażami, ulegają i spełniają ich postulaty.

Ja natomiast jestem adwokatem, a moim powołaniem jest niesienie pomocy prawnej obywatelom zawsze, gdy jest taka potrzeba. Moim adwokackim zadaniem jest współdziałanie w stosowaniu prawa. Wykonuję zawód, który jest istotną częścią wymiaru sprawiedliwości, by był on – jak sama nazwa wskazuje – sprawiedliwy i skuteczny zarazem. I mam ogromnie za złe kolejnym ekipom rządzącym, że stawiają mnie w obliczu takich dylematów. Naczelna Rada Adwokacka 27 czerwca br. będzie musiała rozstrzygnąć, czy protestować i ewentualnie jaką ów protest ma przybrać formę. To nie będzie łatwa decyzja.

Piszę te słowa tuż przed kolejnym za mojej kadencji prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej spotkaniem z kolejnym już ministrem sprawiedliwości. Mam nadzieję, że będzie ono przełomowe i usłyszymy nie tylko obietnice, ale również niebawem zobaczymy podpisy ministra pod dobrymi rozwiązaniami.

Mam nadzieję, choć doświadczenie nakazuje mi ostrożność.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • Apostata(2015-06-26 07:25) Odpowiedz 00

    Kilka miesięcy temu jakoś nie krzyczeliście. Łykaliście obietnice, zapewnialiście adwokatów, że wszystko będzie dobrze. Teraz, kiedy okazało się, że nikt się z Wami nie liczy piszecie, że się staracie. Najbardziej się staracie zwalczać to co sami z takim mozołem akceptowaliście. Kury macać, a nie politykę robić.

  • economist(2015-06-27 10:14) Odpowiedz 00

    Symdrom psa ogrodnika w czystej postaci. Sam nie chce - drugiemu nie da.
    W normalnych warunkach rynkowych, jesli usługodawca uważa, że potencjalny klient płaci za mało to nie bierze takiej roboty. W normalnych warunkach klient, którego nie stać na drogiego usługodawce szuka tańszej alternatywy na którą go będzie stać.
    To co proponuje Zwara to przykład nieuczciwej gry rynkowej, bo oto twierdząc, że proponowane pieniądze są za małe jednocześnie żąda od PO, żeby ci wyeliminowali wszelką konkurencję z rynku, żeby później on jako przedstawiciel monopolu adwokackiego, mógł dyktować warunki na rynku.

  • contra korporacjom(2015-06-27 11:42) Odpowiedz 00

    Art. 17.
    "1. W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony."

    Ani adwokat nie jest zawodem zaufania publicznego. Adwokat i radca to zwykli pełnomocnicy stron. Skoro pełnomocnik strony w postępowaniu administracyjnym - nie jest pełnomocnikiem zaufania publicznego :))), a takim pełnomocnikiem może być przecież każdy, to jakimi cudem nagle w postępowaniu sądowym, które przecież jest rodzajem postępowania administracyjnego (bo sędzia to urzędnik państwowy) ktoś miałby taki status zyskiwać. Pełnomocnik strony to osoba reprezentująca wyłacznie interesy strony, a nie interes publiczny. A zazwyczaj w sprawach prowadzaonych przez adwokatów interes ten rozmija się całkowicie. Interesem przestępcy reprezentowanego przez adwokata jest to aby nie ponieść żadnych konsekwencji, w interesie społeczeństwa jest eliminacja złoczyńcy lub sprawiedliwe ukaranie go.
    Gdyby wreszcie władzę odzyskało społeczeństwo, to można sprowadzić te zawody do miejsca w którym od dawna powinny się znaleźć - czyli do ustępu drugiego art. 17 konstytucji - czyli:

    "W drodze ustawy można tworzyć również inne rodzaje samorządu. Samorządy te nie mogą naruszać wolności wykonywania zawodu ani ograniczać wolności podejmowania działalności gospodarczej."

    To co prezentuje prezes adwokatów w tym artykule jest właśnie obrazem tego, przed czym miał chronić art. 17 konstytucji, gdyby tylko w tym kraju było przestrzegane prawo. Oto prezes adwokatów nawołuje do tego, żeby państwo zniszczyło konkurencję jego i jego kolegów z korporacji prawniczych. To że narusza przy tym konstytucję, to jakoś go nie przejmuje. Przecież kto w tym kraju bezprawia przejmuje się prawem czy czymś takim jak konstytucja według której jesteśmy niby gospodarką rynkową. Wolny rynek jest tylko dla plebsu, arystokracja ma dalej komunę - każdemu wedle potrzeb.

  • wjw(2015-06-26 10:00) Odpowiedz 00

    Panie prezesie.
    Ustawodawca dał nam lepsze narzędzie do protestu.
    Wystarczy aby nikt z adwokatów nie zechciał się wpisać na listy chętnych do obrony z urzędu albo żadna Okręgowa Rada Adwokacka nie przedstawiła prezesom sądów takich list.
    Niech ustawodawca sam wtedy zapewni prawo do obrony...

  • StAAbrA(2015-06-26 10:35) Odpowiedz 00

    W UK obrońca wykonuje usługę .
    A w POlsce "prowadzi POstępowanie" .

  • StAAbrA(2015-06-27 14:36) Odpowiedz 00

    Uber prawny - zalecam .

    A w mig skończy się "niekomentowanie wyroków" - czytaj : okradanie petentów , łapka w łapkę , przez łąńcuchowych i ich papugi .

    Po browarku ?

  • t(2015-06-26 10:56) Odpowiedz 00

    Panie prezesie Zwara, magistrowie prawa to też są profesjonaliści. Pracując w urzędach magistrowie mają wieloletnie doświadczenie, którego w żadnej prywatnej kancelarii nie jest Pan w stanie zdobyć. Niech Pan Panie prezesie zgadnie, kto często wydzwania z pytaniami do tych magistrów? Jak Pan sądzi? :)
    Ponadto członkowie "bratnich" korporacji (notariusze i komornicy), którzy nota bene mogą wpisywać się do korporacji adwokackiej bez egzaminu - to przecież do niedawna byli też magistrowie-urzędnicy. Nawet pieczątki okrągłe jeszcze im zostały, na pamiątkę bycia magistrem urzędnikim. Więc lekceważenie magistrów prawa - nie jest tu na miejscu.

  • Łowca kiepskiej retoryki(2015-06-26 19:04) Odpowiedz 00

    >>>Ja natomiast jestem adwokatem, a moim powołaniem jest niesienie pomocy prawnej obywatelom zawsze, gdy jest taka potrzeba. Moim adwokackim zadaniem jest współdziałanie w stosowaniu prawa. Wykonuję zawód, który jest istotną częścią wymiaru sprawiedliwości, by był on – jak sama nazwa wskazuje – sprawiedliwy i skuteczny zarazem.<<< HAAHAHAHAHAHAHAAAHAHAHA

    Skoro twoim powołaniem jest niesienie pomocy prawnej obywatelem zawsze gdy taka potrzeba (taki paragrafman) to nie powinno cie martwić, że bierzesz za to mniej forsy niż chcesz. W końcu to twoje powołanie, co nie?
    Twoim adwokackim zadaniem nie jest współdziałanie w stosowaniu prawa, tylko dbanie o interesy twoich klientów, którzy zazwyczaj prawa stosowac nie chcą. Twoim zadaniem jest dbanie o to, żeby nie ponieśli z tytułu niestosowania prawa żadnych konsekwencji.

    Twój zawód nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością, od chwili kiedy wymyśliliście sobie, że zatajanie dowodów wskazujących na winę twojego klienta jest etyczne.

    Proponuję również wziąć sobie podręcznik łaciny z I roku prawa i przeczytać sobie co znaczy nazwa adwokat. Dla ułatwienia wyjasnię ci, że nie ma on nic wspólnego z ani ze sprawiedliwością ani ze skutecznością - jak sama nazwa wskazuje.

  • stew(2015-06-26 19:30) Odpowiedz 00

    Popatrzcie, PO-wcy przy żłobie to uchwalają ustawy kolesiom. Będziemy się wspólnie zrzucać na adwokatów dla żuli. Jedynymi którzy na tym skorzystają są adwokaci, którzy przyssają się do publicznej kasy.
    Jako społeczeństwo mamy pilniejsze wydatki niż troska o żuli i o dobrostan adwokatów.

  • Andro(2015-06-26 20:52) Odpowiedz 00

    Skoro nie chcecie tych urzędówek to oddajcie je magistrom prawa.
    Przecież nie ma przymusu. Ale opowieści mchu i paproci o tym jak to jego "powołaniem jest niesienie pomocy prawnej obywatelom" - moga co najwyżej wzbudzić uśmiech politowania.
    Jak powołaniem adwokatów jest niesienie pomocy - to nie płaczcie ze tanio - bo to wasze powołanie. A jak wam się nie podoba, że tanio - to lobbujcie za tym, żeby oddać ten przykry obowiązek magistrom prawa.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama