„Zatrzymanie owo jest obowiązkowe, nie podlega kontroli sądu, jest natychmiast wykonalne, a kierowcy nie przysługują żadne środki odwoławcze poza ewentualną skargą do sądu administracyjnego, który może badać tylko zgodność decyzji z prawem, a nie jej merytoryczną zasadność. Co ważne, siłą rzeczy zdoła rozpoznać sprawę dopiero po upływie okresu, na który prawo jazdy zostanie zatrzymane” – czytamy w stanowisku Iustitii, która popiera wcześniejszy wniosek Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka do rzecznika praw obywatelskich o zaskarżenie przepisów do Trybunału Konstytucyjnego.

Sędziowie zwracają uwagę, że zatrzymanie prawa jazdy jest środkiem karnym, a takie – zgodnie z przepisami kodeksu wykroczeń i kodeksu karnego – może orzekać tylko sąd. Od takiego rozstrzygnięcia przysługują środki odwoławcze, a sankcja podlega wykonaniu po uprawomocnieniu się wyroku.

Ale to nie wszystko.

– Mamy podstawy sądzić, że wprowadzenie wskazanego przepisu jest skutkiem tego, iż po wydaniu w 2014 r. w policji wewnętrznego zalecenia, aby szeroko stosować zatrzymywanie praw jazdy, większość (ok. 60 proc – red.) decyzji o zatrzymaniu praw jazdy była uchylana przez sądy jako bezzasadna. Ustawodawca postanowił zatem odebrać sądom możliwość uchylania tych decyzji, gdy stwierdził, że orzeczenia są zbyt korzystne dla obywateli – mówi Maciej Strączyński, prezes stowarzyszenia.

Podobnie jak wcześniej prawnicy HFPC, sędziowie podkreślają, że wprowadzenie zatrzymywania prawa jazdy przez policję (potwierdzane później decyzją starosty) stanowi przejaw podwójnego karania, co wielokrotnie kwestionował TK.

Przeciwnego zdania jest Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

– Nie dochodzi tu do naruszenia zasady ne bis in idem. Podobne połączenie systemów odpowiedzialności karnej i administracyjnej funkcjonuje od lat w polskim systemie prawa w postaci punktów za naruszenia przepisów ruchu drogowego – przypomina Małgorzata Woźniak, rzeczniczka resortu.

– Należy także zauważyć, że Europejski Trybunał Praw Człowieka, na gruncie przepisów dotyczących zatrzymywania praw jazdy w innych krajach, np. w Austrii, Belgii i we Francji, stwierdził, że takie połączenie sankcji karnej i prewencyjnego środka administracyjnego nie stanowi naruszenia zakazu podwójnego karania – dodaje.